Trasa bez drogowskazów

каббалист Михаэль ЛайтманNasz problem polega na tym, że nie rozumiemy, jak daleko jesteśmy od emanacji, właściwości obdarzania. Każde nasze małe działanie zbliża nas jeszcze ojeden mały kroczek do celu. W ten sposób poruszamy się po tej drodze powoli, milimetr po milimetrze, bez żadnej możliwości przeskoczenia przez którykolwiek z nich.

Każdy milimetr tej drogi odpowiada swojemu reszimo (duchowy gen informacyjny), które musimy zrealizować i dopiero po jego realizacji będziemy mieć możliwość przejścia do następnego milimetra.

Obecnie droga ta jest przed nami ukryta. Na przykład podczas tego posiłku posuniemy się o 20-30 mm lub reszimot. To jest bardzo dużo, ale nikt tego nie poczuje. Będziemy w ten sposób posuwać się do przodu, aż dojdziemy do wejścia w świat duchowy. Dopiero wtedy to poczujemy.

A tymczasem tak jakbyśmy jechali powiedzmy do Madrytu po autostradzie bez drogowskazów i nie wiemy, ile jeszcze czasu mamy jechać. Zanim zobaczymy Madryt, dla nas każdy metr tej drogi jest jednakowy. Wydaje się nam, że nic się nie dzieje na całej tej drodze – ciągle ta sama autostrada, to same pole i drzewa wokół…

Nawet nie wiemy, jak wiele maleńkich działań wykonujemy w każdej sekundzie tej drogi, które wszystkie sumują się razem, tworząc nasz postęp. Nieprzypadkowo nie ma drogowskazów i słupków kilometrowych na tej autostradzie naszego postępu. Celem tego jest, abyśmy się nauczyli czerpać przyjemność od samej drogi. Jeżeli dążyszdo emanacji, to nawet w ciemności musisz odczuwać przyjemność. W przeciwnym razie, jakby żądasz zapłaty.

A zatem, nie trzeba czekać na koniec drogi. I w ogóle nie ma końca drogi. Kończy się ona dopiero wtedy, gdy zdecydujesz: „Nie muszę nigdzie dojść. Jest mi dobrze z tym, co mam – pragnę tylko, abym mógł odczuwać przyjemność w obdarzaniu”. Gdy przestaniesz domagać się nagrody – otrzymasz ją. I to właśnie oznacza, że osiągnąłeś cel.

Z rozmowy podczas posiłku w Madrycie, 03.06.2011