Śladami Paryskiej tragedii, cz. 2

каббалист Михаэль ЛайтманEuropa przekroczyła czerwoną linię

Pytanie: Ustalono, że wśród terrorystów, którzy zorganizowali masową rzeź w Paryżu, byli uchodźcy z Syrii, którzy uzyskali azyl we Francji. Wiadomo, że wielka fala uchodźców w ostatnim czasie zalała Francję i w ogóle całą Europę. Jak można zatrzymać tę falę?

Odpowiedź: Teraz już nic nie można z tym zrobić. Europa przekroczyła już czerwoną linię. Według statystyk urodzeń wszystkich krajów europejskich za dwadzieścia lat cała Europa będzie muzułmańska, czyli zdecydowana większość społeczeństwa będzie wyznawać islam.

Jeśli we francuskich i niemieckich rodzinach rodzi się średnio 1.3 dziecka na parę małżeńską, to w muzułmańskich – 8.1 dziecka na rodzinę. Przy takiej proporcji populacja muzułmanów będzie rosła w ogromnym tempie, a europejska nieustannie będzie się zmniejszać. Francuzi są w iluzji, myśląc, że żyją pod sztandarem wolności, równości, braterstwa. Nie zdają sobie sprawy, że na ich terytorium wkraczają ludzie zupełnie innej mentalności, niepodzielający ich poglądów. A to należy wziąć pod uwagę.

Islam od początku swojego istnienia postawił sobie prosty, jasny dla wszystkich cel, którego nie ukrywa: zatknąć zielony sztandar islamu nad całą ziemią. Dlatego muzułmanie starają się przejąć władzę na całym świecie.

Dla nich nie ma znaczenia, jakiej jesteś narodowości: Żyd, Francuz lub Niemiec – jeśli nie jesteś muzułmaninem, to nie masz prawa istnieć. Żywym możesz pozostać tylko pod jednym warunkiem, że przyjmiesz islam.

Wszyscy muzułmanie tak myślą, ponieważ jest to zapisane w Koranie. Nawet umiarkowany islam popiera ideę, że islam musi zapanować na całym świecie. I dlatego widzimy, jak w arabskich wioskach doskonale współistnieją członkowie Al-Fatah, Hamas i ISIS (lub ISIL). Wszyscy mieszkają obok siebie i modlą się w jednym meczecie, tylko każdy ma swój poziom uczestnictwa w tym ruchu.

Jednak dla nich jest oczywiste, że islam musi zwyciężyć – co do tego nie ma wątpliwości. Różnią się tylko stopniem fanatyzmu w osiągnięciu jednego celu, z którym zgadzają się wszyscy muzułmanie: szyici i sunnici. Ostateczny cel jest prosty: islam powinien rozprzestrzeniać się na całej ziemi. Całe osiem miliardów ludzi lub tylu, ilu z nich pozostanie, powinni stać się muzułmanami. Dlatego w tej sprawie nie ma z kim prowadzić pokojowych negocjacji. Ponadto w islamie dopuszcza się tymczasowe umowy, odkładając ostateczną decyzję na jakiś czas. Ale dla wszystkich jest jasne, że w końcu ona musi być zrealizowana.

Dlatego nie znajdziesz takiego Araba, który naprawdę byłby przeciwko muzułmańskiej wyprawie na świat. Po prostu są tacy, którzy mniej są w nią zaangażowani i się tak nie palą, czyli nie są na tyle ekstremistami, ale to wszystko.

Trzeba zrozumieć tę filozofię i przyznać, że żadne pokojowe porozumienia nie są tu możliwe. Nie warto mieć nadziei, że kiedyś Arabowie zaczną dobrze odnosić się do Izraela. Jeśli spojrzeć na to realnie, to widzimy, że to się nie udaje i nigdy się nie uda. Nie mam nic przeciwko nim, po prostu jestem zaznajomiony z podstawami tej religii i dlatego rozumiem mentalność tego typu ludzi.

Ta filozofia życiowa istnieje już tysiąc trzysta lat i przyjdzie nam ją przyjąć jako fakt. Jest rzeczą jasną, że nasza konfrontacja będzie trwać wiecznie. Dla wielu na świecie jest to zrozumiałe, ale oni milczą, aby nie ściągać na siebie piekła lewicy, która myśli inaczej. Lewica tak bardzo wierzy w swoje ideały, że wydaje jej się, że będzie mogła przekonać arabów, ale to się nie uda. Przecież islam jest bardzo silną religią z naturalnymi korzeniami i widzimy, że z każdym dniem dołączają do niej coraz to nowe setki, jeśli nie tysiące ludzi. Tendencja jest wprost przeciwna do tego idealnego obrazu, który malują sobie zwolennicy porozumień pokojowych. Chciałoby się w niego wierzyć tak samo jak oni, ale niestety, to nie odpowiada prawdzie.

Ciąg dalszy nastąpi…

 Z programu radiowego 103FM, 15.11.2015