Pesach – radosne bóle narodzin, część 2

каббалист Михаэль Лайтман Stwórca obiecał Abrahamowi, że jego potomkowie staną się wielkim narodem, ale do tego trzeba przejść całą drogę rozwoju. Wychodząc ze Starożytnego Babilonu, oni dochodzą do ziemi Kanaan.

Rozpoczyna się okres praojców: Abraham, Izaak, Jakub. Synowie Jakuba kłócą się między sobą i nie słuchają Józefa, który symbolizuje zjednoczenie.

Z powodu ich niezgody, tylko Józef dostaje się do Egiptu – jest to ogromny egoizm. A potem jego wszyscy bracia nie mają innego wyboru, jak tylko udać się do Egiptu.

Egoizm cały czas rośnie i tak rozwija się historia narodu Izraela. Niewielka grupa pochodząca z Babilonu popada w stan zwany Egipt. Oczywiście, nie chodzi tu o geograficzny obszar, a o ich stan.

Pomiędzy nimi zaczął przejawiać się duży egoizm i popychać ich do rozwoju. Podobnie rozwijaliśmy się w kapitalistycznej formie w przeciągu ostatnich stu lat. Wydawało nam się, że rozwój będzie na naszą korzyść, i należy wymyślać nowe urządzenia, maszyny, środki, ekonomie, banki, itd. – coraz więcej i więcej.

Czuliśmy, że nasze wzajemne połączenie daje każdemu wielkie korzyści, prowadzi do rozkwitu i dobrobytu, gwarantuje nam żywność, odzież, pracę. Ale nagle cała ta idylla zakończyła się i wzrost gwałtownie spadł. A my nie możemy zrozumieć, dlaczego.

Widzimy, że to samo dzieje się z kobietą w ciąży w ostatnich dniach przed porodem. W ciągu ostatnich kilku miesięcy ciąży embrion spowalnia swój rozwój dokładnie w taki sam sposób, jak to się dzieje z narodem Izraela, w Egipcie.

Najpierw przechodzi on „siedem lat tłustych” a potem „siedem lat chudych“. Nad Egiptem powstaje nowy król. Żydzi już nie są tak zadowoleni swoim rozwojem, widząc, że wpadł on w impas i nie przynosi żadnej korzyści.

I tu „zajęczeli synowie Izraela od pracy”, która stała się coraz trudniejsza. Ale główną trudnością było to, że choć życie nie było w głodzie i w pełnym dostatku, ale nie przynosiło wewnętrznego, duchowego zadowolenia. Jesteśmy coraz mniej zadowoleni ze swojego życia, ponieważ nie widzimy w nim sensu.

Nie ma potrzeby rodzić dzieci, a nawet nie ma po co się żenić. Coraz bardziej rozpowszechniają się narkotyki, leki przeciwdepresyjne, człowiek upada coraz niżej i niżej. To się nazywa „siedem lat chudych“.

Głód nie znaczy, że nie ma nic do jedzenia. Przecież wychodząc z Egiptu na pustynię, oni wspominali pełne garnki z mięsem i czosnkiem, którymi żywili się w Egipcie. Oznacza to, że w Egipcie była pełna materialna obfitość, ale nie było tam wewnętrznego, duchowego zadowolenia – sensu życia.

Główny problem egipskiego wygnania jest to, że naród Izraela, to jest rozwijający się człowiek czuje, że zniknął wcześniejszy motor rozwoju, bodziec, popychający go naprzód.

To wewnętrzny stan w człowieku, który Tora opisuje w formie zewnętrznej historycznej opowieści. Czujemy, że nie jesteśmy już w stanie pozostawać w tym stanie. Dobre i troskliwe macierzyńskie łono przekształca się dla nas w więzienną celę. Musimy wyrwać się z niej i czujemy na sobie presję ze wszystkich stron.

Życie przekształca się w ciężką i nieznośną pracę w niewoli egipskiej. Ponieważ chcemy osiągnąć jakiś sukces, ale życie nie przynosi nam nic dobrego. I jeśli pozostaniemy w Egipcie, to życie zawsze będzie takie ciemne i nie poprawi się.

Dlatego powiedziano, że „zajęczeli synowie Izraela od tej pracy i podniósł się ich krzyk do Stwórcy”. I teraz już szukamy sposobu na ucieczkę, zdając sobie sprawę, że w Egipcie nie mamy nic więcej do zrobienia. Ale z jednej strony chcemy uciekać, a z drugiej strony nie chcą nas puścić. Całkowicie jak zarodek, który jest już gotowy do narodzin, ale macierzyńska macica jeszcze trzyma go, a zarazem naciska.

Zarodek musi przejść przez działanie tych dwóch przeciwstawnych sił – jest to bardzo korzystne dla niego. Dziecko, które urodziło się w sposób naturalny, pod presją, a nie przez cesarskie cięcie, otrzymuje ogromną siłę do dalszego życia.

Z rozmów na temat nowego życia, 12.04.2016