Artykuły z kategorii Wzajemne poręczenie

Bez rozpowszechniania nie ma postępu

Dopiero teraz, kiedy zaczęliśmy wychodzić do ludzi z integralną edukacją i wychowaniem, pojawiła się w nas prawdziwa duchowa praca, nie tylko zewnętrzna, ale także wewnętrzna. Wszystko, co było wcześniej, był to okres wstępnego przygotowania.

A teraz przeszliśmy do praktyki. Jest to praktyka nie tylko dla tych, których się naucza, ale przede wszystkim dla samych nauczycieli, dla grup. Ci z nas, którzy nauczają, przynoszą do grupy nowe potrzeby ludzi.

Potrzeby zwykłych ludzi wyrażane się na ziemskim poziomie: jak możemy się zjednoczyć, jeżeli nie wiemy w jaki sposób i dlaczego jesteśmy w takim stanie? – Te ludzkie potrzeby wznoszą się w tobie na wyższy stopień, do wyższego parcufa. Zaczynasz przetrawiać je już na swoim poziomie. Wywołują one w tobie straszliwe cierpienie i zmiany: jak można osiągnąć taką siłę, aby poprzez siebie przekazać ją dalej ludziom. Oznacza to, że bez rozpowszechniania, bez przekazywania ludziom integralnej edukacji i wychowania, zostaniecie po prostu na tym samym poziomie, zawieszeni w rozwoju.

Pytanie: A co z tymi przyjaciółmi, którzy nie są jeszcze włączeni do tego procesu w którym trzeba działać jako zespół. Jak należy się do tego odnieść? Przekonywać ich, negocjować z nimi?

Odpowiedź: Musicie ich zobowiązać do pracy. Jeśli nie będą uczestniczyć to powinni odejść, ponieważ  nie będą razem z nami posuwać się naprzód w kierunku naprawy. Jeżeli nie rozpowszechniamy, oznacza to, że się nie wznosimy. Ten, kto nie chce rozpowszechniać, nie chce się również wznosić.

Nawet głuchoniemy może być pomocny, może – na przykład pomóc osobie uczącej ustawiać krzesła lub robić coś innego. Trzeba uczestniczyć! Ostatecznie trzeba chociaż usiąść przed komputerem i zająć się rozpowszechnianiem w Internecie. Ale jeżeli ktoś w ogóle nie jest zaangażowany w rozpowszechnianie, to po co grupa ma utrzymywać taki balast? Wy będziecie pracować dla niego a on będzie was powstrzymać i nie będziecie w stanie się wznieść.

Z wirtualnej lekcji, 07.04.2013


Ciągła troska

Pytanie: O co powinniśmy się bardziej troszczyć: o fizyczne zdrowie przyjaciela i jego materialny dobrobyt czy o wielkość celu?

Odpowiedź: Powinniście okazać przyjacielowi na ile to możliwe, że myślicie zarówno o jego materialnym jak i duchowym dobrobycie.

Problem jest w tym, że znajdujemy się w szczególnym stanie, nasze środki są ograniczone: jesteśmy oddzieleni od siebie, otoczeni przez ludzi z zewnątrz, mamy różne możliwości.

Niemniej jednak przyjaciel powinien czuć, że wasza troska dotyczy zarówno jego materialnego, jak i duchowego życia. Jesteś gotowy, aby zrobić wszystko, żeby przyjaciel uwolnił się od wszelkich trosk. Wtedy egoizm umiera i powstaje stan, w którym poczuje się on niczym na powietrznej poduszce utworzonej z waszej troski.

Z wirtualnej lekcji, 30.12.2012


Dwukrotnie pomóc się podnieść

Pytanie: Co jest powodem, że człowiek jest taki powolny i opóźnia czas robienia postępów?

Odpowiedź: Głównym powodem jest lenistwo! Nie obchodzi go, że przyjaciele zapewniają mu wzajemne poręczenie. Ale grupa, po kilku bezskutecznych próbach przestanie zwracać na niego uwagę, gdyż nie jest zobowiązana, aby nieustannie walczyć o niego.

Dwa razy musi wyjść mu naprzeciw, tak jak w przykładzie z Talmudu o upadłym ośle, któremu dwukrotnie pomaga się podnieść. A jeśli to nie pomoże, to koniec. On nie może prosić o to, żeby grupa nieustannie go wyciągała, ponieważ przyjaciele pomiędzy sobą mają swoją własną pracę.

Jeżeli nie przebudzi się on przy pierwszej próbie reanimacji i przy drugiej też nie – trzeciej próby już nie ma. Jeżeli chce odejść, to niech idzie. Zgodnie z tymi warunkami muszą zostać ustalone statuty grup, które określają relacje przyjaciół.

Z lekcji do wstępu do TES, 23.12.2012


Tylko odpowiedzialność i żadnych usprawiedliwień!

Pytanie: Kongresy pomagają się nam połączyć, działać szybko i skutecznie, osiągać zadziwiające rezultaty. Co może nam dać podobną siłę do wykonania czegoś podobnego na co dzień?

Odpowiedź: Może wam to zapewnić poczucie odpowiedzialności. Wyobraźcie sobie zmęczonych, a może nawet chorych rodziców. Jeśli dziecko się domaga i płacze, nadal są w stanie podnieść się i zrobić wszystko to, czego ono potrzebuje. A nie jest to łatwe, bo nikt nie ma na to ochoty, zobowiązuje ich do tego tylko ich poczucie odpowiedzialności.

Podobnie jest w grupie: każdy musi mieć poczucie obowiązku, odpowiedzialności. Muszę czuć, że siedzę z przyjaciółmi w jednej łodzi i nie mogę sobie pozwolić, aby wiercić w niej dziurę.

Oczywiście, możesz powiedzieć: „Przyjaciele, dziś nie czuję się dobrze, bardzo mi przykro, jestem chory”, i jeszcze chwilkę sobie pośpię. Ale jak mogę tak zrobić, jeśli wiem, że tam na mnie czekają?

Jeżeli uważacie, że nikt nie zauważy waszej nieobecności, bo jesteście tak mało znaczący, niezauważalni, to jesteście w błędzie.

Powiem wam z własnego doświadczenia postrzegania wyższego świata: żaden z was nie znaczy mniej niż ja. Z tego powodu, wasza bierność oznacza brak wkładu we wspólne kli. Powinniście to dobrze zrozumieć i pamiętać o tym, przypominać sobie nawzajem o tej odpowiedzialności, tak aby było to dla was zawsze najwyższym priorytetem.

To jest pierwszy warunek, ponieważ Stwórca stworzył jednego człowieka, czyli mnie, a wszyscy inni istnieją tylko po to, abym z ich pomocą mógł uformować samego siebie. Z drugiej strony, Stwórca stworzył mojego przyjaciela i stworzył mnie, abym pomógł mu i służył jedynie jako środek do wzniesienia go do Stwórcy. I tak to naprawdę jest!

Dlatego musimy się wzajemnie uzupełniać i trzymać się tego, ponieważ w ten sposób będziemy w stanie stworzyć wzajemną gwarancję, poręczenie między nami. Nie wolno nam o tym zapomnieć.

Nie można sobie pozwolić na żadne pobłażanie, udawanie chorego czy wymyślanie jeszcze innych powodów swojej bezczynności, lecz pomimo tych wszystkich pułapek Stwórcy, maksymalnie angażować się we wszystko. On oczywiście cały czas będzie mnie zaopatrywał w różnego rodzaju usprawiedliwienia dla mojego egoizmu i dlatego grupa musi przypominać mi o tym, że w ten sposób Stwórca się ze mną bawi.

Z 7 lekcji z kongresu w Nowosybirsku, 9.12.2012 


Myśl o innych i to się spełni!

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Podczas kongresów mam wrażenie, że po prostu nie mamy o co prosić – ludzie są spełnieni, ponieważ czują, że Stwórca jest w nich. Jak możemy taki stan utrzymać na zawsze, aby zawsze mieć to pragnienie i nie zapominać o tym?

Odpowiedź: To nazywa się wzajemnym poręczeniem (Arvut), kiedy przyjaciele uzgadniają miedzy sobą, że będą wspierać się wzajemnie i nieustannie pamiętać, aby ta druga osoba nie utraciła tego stanu.

Jeżeli nie myślisz o sobie, tylko o przyjacielu, a on o innym, a tamten o jeszcze innym, to wtedy Wyższe Światło będzie z wami i nikt nie utraci tego stanu. Ale kiedy zaczniesz myśleć tylko o sobie i zapomnisz, że powinieneś właśnie w takich stanach myśleć o innych, to wtedy Wyższe Światło przestaje działać i zapomnicie o wszystkim.

Wszystko zależy tylko od tego, jak bardzo myślisz o innych. Jeśli chcesz, aby coś się spełniło, uczyń to dla drugiego, a on powinien zrobić to dla trzeciego itd. W grupie można to eksperymentalnie przetestować.

Z 3 lekcji Kongres w Gruzji, 06.11.2012


Wzajemne poręczenie – warunek duchowych narodzin

группа Dzięki wzajemnemu poręczeniu człowiek osiąga taki stan, w którym czuje, że wszyscy go wspierają, aby zapewnić mu to co niezbędne. Wtedy sam zaczyna być w stanie myśleć o innych – tylko pod tym warunkiem będzie mógł wznieść się ponad swój egoizm.Nie istnieją inne siły. Ego jest jedyną siłą, która panuje nad nami i tylko grupa jest w stanie je zneutralizować.

Jeśli grupa nie anuluje egoizmu, nigdy nie będę w stanie sam tego zrobić. Będę w nim na zawsze pogrzebany i nie będę mógł wydostać się z niego i przyjść na świat. Wzajemne poręczenie  jest dla mnie prawem życia, warunkiem moich duchowych narodzin.

Dopóki nie otrzymam od grupy poczucia bezpieczeństwa, pewności, nie będę w stanie wznieść się ponad siebie. Zasadniczo, wzajemne poręczenie  oznacza dokładnie to, że tworzy we mnie takie poczucie. To już nie zależy ode mnie. Jeśli przyjaciele wpływają na mnie swoim wzajemnym poręczeniem, to czuję, że mogę całkowicie przestać myśleć o sobie. W ten sposób to działa.

Można porównać to do małego dziecka, które czuje się bezpieczne w ramionach matki i o nic się nie martwi. Ma instynktowną pewność, że jest zaopatrzone we wszystko co niezbędne. Właśnie tak samo powinienem się czuć – jak dziecko w ramionach grupy, gdzie mogę zapomnieć o wszystkich troskach, wszystkich myślach, wszelkich obawach, i wszystkich pytaniach. Opuszczam pojedynczą nić, biegnącą w moim kierunku, i jakby unoszę się w powietrzu. Od tej chwili jestem w stanie myśleć o innych.

Mówimy tu o nienaruszalnych prawach, o siłach, które działają na nas. To nie są moje fantazje czy domysły. Jeżeli wpływa na mnie siła wzajemnej gwarancji, będę w stanie naprawdę uciec od siebie. I to nie zależy od tego, czy tego chcę, czy nie. Kiedy przyjaciele działają na mnie z taką siłą, jestem w stanie uwolnić się z pod władzy mojego ego. Od tej chwili jestem w stanie myśleć o bliźnim.

Z lekcji do listu Baal HaSulama, 24.09.2012


Stwórca w postaci przyjaciela

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jak mogę zanurzyć się w kongres? Jak przyjechać na kongres z płonącym sercem, aby od samego początku móc odczuć wszystkich?

Odpowiedź: Powinieneś z pełną powagą przeczytać ponownie wszystkie artykuły Rabasza o pracy w grupie, o anulowaniu siebie przed innymi, o postrzeganiu przyjaciół jako wielkich z pokolenia, którzy znajdują się w całkowitej naprawie, o akceptacji każdego przyjaciela jako wielkiego kabalisty.

Powinieneś spróbować za wszystkimi słowami, które słyszysz od przyjaciela i które wydają Ci się głupie, zobaczyć, że przez niego Stwórca przemawia do Ciebie. Jeśli podłączysz się w ten sposób, to zaczniesz wewnątrz niego naprawdę postrzegać, co za nim stoi .

Musisz po prostu rozbić ten egoistyczny obraz, który pokazuje Ci, że oni wszyscy nic nie rozumieją, nic nie wiedzą i kim oni w ogóle są itp.. Musisz zobaczyć przez nich manifestację wyższej siły. I jest to możliwe dopiero wówczas, jeśli będziesz postrzegać ich tak, jakby twoje skupienie rozmywało się i wtedy zaczynasz naprawdę widzieć wspólnotę i Stwórcę.

Pytanie: Czy powinienem przedstawić sobie w ten sposób każdego, kto wychodzi mi naprzeciw, czy grupę ludzi na sali w całości?

Odpowiedź: Grupę w całości, i również każdego, kto wychodzi Ci naprzeciw. Powinieneś postrzegać wszystkich, którzy biorą udział w kongresie, którzy w jakiś sposób nagle tam wylądowali, jako tych, których Stwórca tam doprowadził.

Replika: Na kongresie w Wilnie powiedział Pan, że człowiek sortuje innych w naturalny sposób: jednego lubi, innego nie, a większości z nich nawet nie dostrzega.

Odpowiedź: Tak jest tylko na początku, aż do pierwszego włączenia, po czym zanikają wszystkie te fizyczne różnice. Wówczas zaczyna on zdawać sobie sprawę, że wszystko to jest jeden system, jedna jedyna postać.

Z wirtualnej lekcji, 29.07.2012


Wybieram was, bracia!

каббалист Михаэль ЛайтманKiedy człowiek rozumie, w czym znajduje się jego praca, zaczyna rozwijać inne podejście w stosunku do swojego środowiska. Ponieważ widzi, że nie posiada własnego pragnienia, tylko wszystko pochodzi od Stwórcy i dlatego nie może być uważany za stworzenie.

Stworzeniem natomiast będzie nazwany tylko wtedy, gdy zwróci się do swojego otoczenia i otrzyma od niego pragnienie. Następnie to pragnienie zostanie jemu przypisane.

A więc musi on się schylić i zrozumieć, że tylko te pragnienia, które otrzyma od otoczenia, są określane jako Szhina, jako miejsce objawienia się Stwórcy, który nazywa się Szochen. Dlatego włączenie się w grupę jest absolutnie konieczne dla duchowego rozwoju.

Z tego powodu jest napisane o konieczności miłości do przyjaciół: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Ponieważ właśnie w tym połączeniu między wszystkimi, które nazywa się miłością, człowiek odkrywa duchowy świat, Stwórcę.

W rzeczywistości nie wybieram przyjaciół. Swojego wyboru będę dokonywać później. Ale najpierw Stwórca doprowadza mnie do grupy i w tym nie mam wolności wyboru. Mój wybór zaczyna się później, kiedy naprawdę łączę się z przyjaciółmi i powinienem odpowiedzieć na pytanie, po co ich potrzebuję, czego od nich chcę.

W ten sposób robię postępy. Wybierając za każdym razem przyjaciół, ponieważ jestem zobowiązany postrzegać ich coraz bardziej wielkich, chociaż wydają mi się oni nieistotni, nieważni i puści. To właśnie oznacza, że ich wybieram! Bo teraz wybieram właśnie tych przyjaciół, których Stwórca dał mi do rozwoju duchowego.

W ten sposób postępuję naprzód i buduję w sobie moje własne, nowe pragnienie. Właśnie to pragnienie, które otrzymuję od środowiska i w którym chcę być podobny do Stwórcy i odkryć siłę dawania, nazywa się człowiekiem.

Każdy powinien pokazać swoją miłość do grupy, ponieważ musimy się wzajemnie wspierać, to nazywa się  wzajemne poręczenie. Każdy ręczy za wszystkich innych, że wszyscy będą mieli wystarczającą siłę, aby odkryć siłę dawania i osiągnąć podobieństwo ze Stwórcą. Dlatego jestem odpowiedzialny za wszystkich, poręczyłem za nich. Ich duchowość leży w moich rękach, tak jak moja duchowość leży w ich rękach.

Jeśli jeden z nas będzie wiercić dziurę we wspólnej łodzi, wszyscy razem utoniemy w naszym egoizmie, w naszych egoistycznych intencjach i nie będziemy w stanie ujawnić Stwórcy.

Dlatego im bardziej będziemy przybliżyć się w kierunku objawienia Stwórcy, tym trudniejsze i bardziej wymagające będą warunki. I musimy zrozumieć, że stoimy przed prawami natury Światła i pragnienia, i tutaj nie może być żadnych kompromisów i pobłażania. Wszystko dzieje się zgodnie z prawem relacji między tymi dwoma siłami.

 Z lekcji do artykułu Rabasza, 05.07.2012


Ręczę za wszystkich!

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Co należy uczynić, jeżeli z jednej strony robię wszystko co możliwe: studiuję, inwestuję w grupę, w rozpowszechnianie, z drugiej strony jednak widzę, że jestem uwieziony we własnej dumie i nie dopuszczam do siebie niczego, po prostu blokuję samego siebie?

Odpowiedź: Musisz prosić przyjaciół o to, aby pomogli ci, wspierali Cię, modlili się za Ciebie. Wspólna modlitwa (tfilat rabim) jest modlitwą za kogoś innego, za wszystkich innych.

Człowiek nie może modlić się za siebie samego, ponieważ modlitwa za siebie jest prośbą egoistyczną. Nawet jeśli będziesz pewien, że prosisz o właściwość oddawania, nadal będzie to egoistyczne, ponieważ chcesz tego dla siebie.

Jeżeli jestem w grupie, chcę tylko jednego: ręczyć za wszystkich. Chcę ręczyć za to, by osiągnęli oni wszystko to, czego pragną! I w ten sposób ręczymy wszyscy wzajemnie za siebie.

W przeciwnym razie, nie będziemy naszymi właściwościami odpowiadać wyższemu polu. Znajdujemy się w nim, jak naładowane cząsteczki w polu magnetycznym, które oddala nas od siebie, zamiast nas do siebie zbliżać.Ponieważ chcemy wykorzystać je dla siebie i dlatego ono odpycha nas.

Więc jak możemy osiągnąć podobieństwo do tego pola? W tym celu muszę łączyć się z przyjaciółmi, wtedy osiągnę pewne podobieństwo do tego pola. Tutaj panują jasne prawa fizyki, które są opisane w Nauce dziesięciu Sfirot, i nie ma w tym żadnego mistycyzmu.

Z lekcji do artykułu Szamati, Nowy Jork, 21.06.2012


Grupa, jako gwarancja sukcesu

каббалист Михаэль ЛайтманNaukowcy nadal uważają, że intelekt gwarantuje nasz sukces i rozwój. Indywidualizm uczonego jest oceniany wyżej niż wszystkie inne cechy. Geniusze są już w modzie od ponad 500 lat!

Ale mądrzy indywidualiści nie są w stanie zmotywować ludzkości, rozwinąć cywilizacji – zwłaszcza w dzisiejszych czasach, w których świat stał się globalny i zamknięty, a my znajdujemy się w środku sieci połączonych ze sobą specjalistów.

W dzisiejszych czasach, kiedy świat jest coraz bardziej integralny, my indywidualiści, egoiści, przemądrzalcy nagle odkrywamy, że nie rozumiemy, jak jest zbudowany świat i że nie jesteśmy w stanie nim zarządzać. Potrzebujemy do tego naszego zjednoczonego, kolektywnego rozumu, który nie jest oparty na konkurencji, lecz na wzajemnym poręczeniu, na prawidłowo wykonanej pracy w naszej analogowej sieci podłączenia całej ludzkości.