Artykuły z kategorii Wzajemne poręczenie

Przed ścianą egoizmu

Pytanie: Jeśli ciągle jeszcze cały znajduję się wewnątrz egoizmu, to nie rozumiem, gdzie jest ten punkt, w którym mogę poczuć entuzjazm?

Odpowiedź: Nie mogę ci jeszcze tego wytłumaczyć, ale ty już czujesz, że to się dzieje: otwiera się jakieś przejście, którego nie jesteśmy w stanie odebrać za pomocą organów postrzegania tego świata. Istnieje jakby ukryta furtka, przejście, przez którą będziemy mogli przejść.

Przed tobą znajduje się ściana, która nagle otwiera się i wchodzisz. W duchowości nazywa się to „Otwarcie drzwi”. Kiedy to się stanie? Kiedy zechcesz uznać, że nie stoi przed tobą ściana. To ty decydujesz o tym, że nie ma żadnej ściany i ty przechodzisz przez nią! Jeżeli zechcesz anulować egoizm, który oddziela Cię od Stwórcy, wtedy naprawdę przechodzisz, to znaczy, że zgadzasz się z warunkami wzajemnego poręczenia.

Z lekcji przygotowanie do kongresu, 31.12.2013


Jeden za wszystkich, wszyscy za każdego

2012-02-24 5470_wPytanie: Co oznacza „ograniczenie“ (cimcum) w grupie?

Odpowiedź: Dopóki nie będziemy automatycznie postrzegać słowa „pragnienie“ w postaci wspólnego pragnienia, nic nam nie pomoże. Jeśli mówimy o naczyniu, powinniśmy natychmiast zrozumieć, że oznacza to „razem”. Gdy  mówimy o świetle – jest to przyjemność, która objawia się w nas, kiedy się łączymy.

Powinno to występować absolutnie instynktownie. Instynkt ten powinien zaszczepić się w naszym sercu, żeby stało się to dla nas oczywiste, że tak jest i inaczej być nie może. To jest tak, jakbym usłyszał słowo kwaśny i natychmiast poczuł ten smak w ustach.

Zrobić  “ograniczenie” na swój egoizm oznacza, że we wszystkich sytuacjach, które się dzieją, chcemy razem podnieść wielkość Stwórcy, siły obdarzania, powyżej siły otrzymywania. Oznacza to, że pierwszym warunkiem jest: co by się nie stało, zobowiązujemy się przede wszystkim do połączenia i pozostania, jak jeden człowiek z jednym sercem.

Po drugie, powinniśmy trzymać się siły wzajemnego poręczenia, stopniowo wzmacniając się każdy kosztem wszystkich i wszyscy kosztem każdego. To będzie oznaczać, że osiągnęliśmy wspólne pragnienie.

2013-12-05 hrav_bs-tes-02_lesson_pic03 (1)

Tak więc, stoimy pod górą Synaj, wokół tej góry nienawiści, połączeni w jedno serce i związani wzajemną gwarancją. To oznacza, że spełniliśmy te dwa warunki.

A poza tym, potrzebny jest nam Mosze (Mojżesz) i  Tora na szczycie góry. Oznacza to, że tam na górze osiągnęliśmy połączenie ze Stwórcą. Mosze – jest to nasza wspólna siła, znajdująca się  ponad nami. Trzecim warunkiem jest wielkość Stwórcy, duchowego celu.

Z lekcji do “Nauki dziesięciu Sfirot”, 05.12.2013


Indywidualne zasługi przechodzą na konto grupy

Pytanie: W jaki sposób możemy wspierać przyjaciół podczas upadku?

Odpowiedź: Nie jest to konieczne, aby identyfikować się z upadkami przyjaciół. Zamiast tego, powinniśmy zawsze starać się postrzegać ducha grupy we wzniosłym stanie, podniosłym nastroju, w ważności celu, we wzajemnym poręczeniu i zobowiązaniu do połączenia. Ciągle mamy jeszcze znaczący brak wzajemnej odpowiedzialności.

Jeśli wszystkie te atrybuty istnieją w grupie, wtedy natychmiast będziemy w stanie przekształcić upadki we wzniesienia i osiągać objawienie. Silniejsze połączenie jest jedyną rzeczą, której nam naprawdę brakuje. Przyjaciele czują za mało odpowiedzialności za siebie nawzajem. Każdy wciąż wierzy, że działa dla samego siebie i postrzega innych jako kolegów z pracy w fabryce: przyszedł, pracował, został wynagrodzony za swoje wysiłki i poszedł do domu.

Przenosimy nasze ziemskie zachowania na duchową pracę. Jeszcze nie zdajemy sobie sprawy, że realizujemy pracę duchową, która powstaje tylko przez połączenie i anulowanie siebie, aby stworzyć między nami jedność. Warunkiem otrzymania wynagrodzenia jest – stać się jak „jeden człowiek z jednym sercem”!

Naszym wynagrodzeniem będzie stworzenie miejsca, w którym będzie mógł objawić się Stwórca. To pomoże mam sprawić Stwórcy radość i połączyć się z Nim, zgodnie z Jego Wolą stworzenia.

Zwracamy na ten punkt jedności zbyt mało uwagi i nie uświadamiamy sobie, że właśnie tam realizuje się cała praca i nagroda. Wciąż brakuje nam jeszcze tego odczucia, powinniśmy poczuć tą jedność w praktyce, a nie tylko w słowach, aby serce ciągnęło nas tam i byśmy pragnęli tam być.

Z lekcji do „Szamati“, 13.09.2013 


Bez rozpowszechniania nie ma postępu

Dopiero teraz, kiedy zaczęliśmy wychodzić do ludzi z integralną edukacją i wychowaniem, pojawiła się w nas prawdziwa duchowa praca, nie tylko zewnętrzna, ale także wewnętrzna. Wszystko, co było wcześniej, był to okres wstępnego przygotowania.

A teraz przeszliśmy do praktyki. Jest to praktyka nie tylko dla tych, których się naucza, ale przede wszystkim dla samych nauczycieli, dla grup. Ci z nas, którzy nauczają, przynoszą do grupy nowe potrzeby ludzi.

Potrzeby zwykłych ludzi wyrażane się na ziemskim poziomie: jak możemy się zjednoczyć, jeżeli nie wiemy w jaki sposób i dlaczego jesteśmy w takim stanie? – Te ludzkie potrzeby wznoszą się w tobie na wyższy stopień, do wyższego parcufa. Zaczynasz przetrawiać je już na swoim poziomie. Wywołują one w tobie straszliwe cierpienie i zmiany: jak można osiągnąć taką siłę, aby poprzez siebie przekazać ją dalej ludziom. Oznacza to, że bez rozpowszechniania, bez przekazywania ludziom integralnej edukacji i wychowania, zostaniecie po prostu na tym samym poziomie, zawieszeni w rozwoju.

Pytanie: A co z tymi przyjaciółmi, którzy nie są jeszcze włączeni do tego procesu w którym trzeba działać jako zespół. Jak należy się do tego odnieść? Przekonywać ich, negocjować z nimi?

Odpowiedź: Musicie ich zobowiązać do pracy. Jeśli nie będą uczestniczyć to powinni odejść, ponieważ  nie będą razem z nami posuwać się naprzód w kierunku naprawy. Jeżeli nie rozpowszechniamy, oznacza to, że się nie wznosimy. Ten, kto nie chce rozpowszechniać, nie chce się również wznosić.

Nawet głuchoniemy może być pomocny, może – na przykład pomóc osobie uczącej ustawiać krzesła lub robić coś innego. Trzeba uczestniczyć! Ostatecznie trzeba chociaż usiąść przed komputerem i zająć się rozpowszechnianiem w Internecie. Ale jeżeli ktoś w ogóle nie jest zaangażowany w rozpowszechnianie, to po co grupa ma utrzymywać taki balast? Wy będziecie pracować dla niego a on będzie was powstrzymać i nie będziecie w stanie się wznieść.

Z wirtualnej lekcji, 07.04.2013


Ciągła troska

Pytanie: O co powinniśmy się bardziej troszczyć: o fizyczne zdrowie przyjaciela i jego materialny dobrobyt czy o wielkość celu?

Odpowiedź: Powinniście okazać przyjacielowi na ile to możliwe, że myślicie zarówno o jego materialnym jak i duchowym dobrobycie.

Problem jest w tym, że znajdujemy się w szczególnym stanie, nasze środki są ograniczone: jesteśmy oddzieleni od siebie, otoczeni przez ludzi z zewnątrz, mamy różne możliwości.

Niemniej jednak przyjaciel powinien czuć, że wasza troska dotyczy zarówno jego materialnego, jak i duchowego życia. Jesteś gotowy, aby zrobić wszystko, żeby przyjaciel uwolnił się od wszelkich trosk. Wtedy egoizm umiera i powstaje stan, w którym poczuje się on niczym na powietrznej poduszce utworzonej z waszej troski.

Z wirtualnej lekcji, 30.12.2012


Dwukrotnie pomóc się podnieść

Pytanie: Co jest powodem, że człowiek jest taki powolny i opóźnia czas robienia postępów?

Odpowiedź: Głównym powodem jest lenistwo! Nie obchodzi go, że przyjaciele zapewniają mu wzajemne poręczenie. Ale grupa, po kilku bezskutecznych próbach przestanie zwracać na niego uwagę, gdyż nie jest zobowiązana, aby nieustannie walczyć o niego.

Dwa razy musi wyjść mu naprzeciw, tak jak w przykładzie z Talmudu o upadłym ośle, któremu dwukrotnie pomaga się podnieść. A jeśli to nie pomoże, to koniec. On nie może prosić o to, żeby grupa nieustannie go wyciągała, ponieważ przyjaciele pomiędzy sobą mają swoją własną pracę.

Jeżeli nie przebudzi się on przy pierwszej próbie reanimacji i przy drugiej też nie – trzeciej próby już nie ma. Jeżeli chce odejść, to niech idzie. Zgodnie z tymi warunkami muszą zostać ustalone statuty grup, które określają relacje przyjaciół.

Z lekcji do wstępu do TES, 23.12.2012


Tylko odpowiedzialność i żadnych usprawiedliwień!

Pytanie: Kongresy pomagają się nam połączyć, działać szybko i skutecznie, osiągać zadziwiające rezultaty. Co może nam dać podobną siłę do wykonania czegoś podobnego na co dzień?

Odpowiedź: Może wam to zapewnić poczucie odpowiedzialności. Wyobraźcie sobie zmęczonych, a może nawet chorych rodziców. Jeśli dziecko się domaga i płacze, nadal są w stanie podnieść się i zrobić wszystko to, czego ono potrzebuje. A nie jest to łatwe, bo nikt nie ma na to ochoty, zobowiązuje ich do tego tylko ich poczucie odpowiedzialności.

Podobnie jest w grupie: każdy musi mieć poczucie obowiązku, odpowiedzialności. Muszę czuć, że siedzę z przyjaciółmi w jednej łodzi i nie mogę sobie pozwolić, aby wiercić w niej dziurę.

Oczywiście, możesz powiedzieć: „Przyjaciele, dziś nie czuję się dobrze, bardzo mi przykro, jestem chory”, i jeszcze chwilkę sobie pośpię. Ale jak mogę tak zrobić, jeśli wiem, że tam na mnie czekają?

Jeżeli uważacie, że nikt nie zauważy waszej nieobecności, bo jesteście tak mało znaczący, niezauważalni, to jesteście w błędzie.

Powiem wam z własnego doświadczenia postrzegania wyższego świata: żaden z was nie znaczy mniej niż ja. Z tego powodu, wasza bierność oznacza brak wkładu we wspólne kli. Powinniście to dobrze zrozumieć i pamiętać o tym, przypominać sobie nawzajem o tej odpowiedzialności, tak aby było to dla was zawsze najwyższym priorytetem.

To jest pierwszy warunek, ponieważ Stwórca stworzył jednego człowieka, czyli mnie, a wszyscy inni istnieją tylko po to, abym z ich pomocą mógł uformować samego siebie. Z drugiej strony, Stwórca stworzył mojego przyjaciela i stworzył mnie, abym pomógł mu i służył jedynie jako środek do wzniesienia go do Stwórcy. I tak to naprawdę jest!

Dlatego musimy się wzajemnie uzupełniać i trzymać się tego, ponieważ w ten sposób będziemy w stanie stworzyć wzajemną gwarancję, poręczenie między nami. Nie wolno nam o tym zapomnieć.

Nie można sobie pozwolić na żadne pobłażanie, udawanie chorego czy wymyślanie jeszcze innych powodów swojej bezczynności, lecz pomimo tych wszystkich pułapek Stwórcy, maksymalnie angażować się we wszystko. On oczywiście cały czas będzie mnie zaopatrywał w różnego rodzaju usprawiedliwienia dla mojego egoizmu i dlatego grupa musi przypominać mi o tym, że w ten sposób Stwórca się ze mną bawi.

Z 7 lekcji z kongresu w Nowosybirsku, 9.12.2012 


Myśl o innych i to się spełni!

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Podczas kongresów mam wrażenie, że po prostu nie mamy o co prosić – ludzie są spełnieni, ponieważ czują, że Stwórca jest w nich. Jak możemy taki stan utrzymać na zawsze, aby zawsze mieć to pragnienie i nie zapominać o tym?

Odpowiedź: To nazywa się wzajemnym poręczeniem (Arvut), kiedy przyjaciele uzgadniają miedzy sobą, że będą wspierać się wzajemnie i nieustannie pamiętać, aby ta druga osoba nie utraciła tego stanu.

Jeżeli nie myślisz o sobie, tylko o przyjacielu, a on o innym, a tamten o jeszcze innym, to wtedy Wyższe Światło będzie z wami i nikt nie utraci tego stanu. Ale kiedy zaczniesz myśleć tylko o sobie i zapomnisz, że powinieneś właśnie w takich stanach myśleć o innych, to wtedy Wyższe Światło przestaje działać i zapomnicie o wszystkim.

Wszystko zależy tylko od tego, jak bardzo myślisz o innych. Jeśli chcesz, aby coś się spełniło, uczyń to dla drugiego, a on powinien zrobić to dla trzeciego itd. W grupie można to eksperymentalnie przetestować.

Z 3 lekcji Kongres w Gruzji, 06.11.2012


Wzajemne poręczenie – warunek duchowych narodzin

группа Dzięki wzajemnemu poręczeniu człowiek osiąga taki stan, w którym czuje, że wszyscy go wspierają, aby zapewnić mu to co niezbędne. Wtedy sam zaczyna być w stanie myśleć o innych – tylko pod tym warunkiem będzie mógł wznieść się ponad swój egoizm.Nie istnieją inne siły. Ego jest jedyną siłą, która panuje nad nami i tylko grupa jest w stanie je zneutralizować.

Jeśli grupa nie anuluje egoizmu, nigdy nie będę w stanie sam tego zrobić. Będę w nim na zawsze pogrzebany i nie będę mógł wydostać się z niego i przyjść na świat. Wzajemne poręczenie  jest dla mnie prawem życia, warunkiem moich duchowych narodzin.

Dopóki nie otrzymam od grupy poczucia bezpieczeństwa, pewności, nie będę w stanie wznieść się ponad siebie. Zasadniczo, wzajemne poręczenie  oznacza dokładnie to, że tworzy we mnie takie poczucie. To już nie zależy ode mnie. Jeśli przyjaciele wpływają na mnie swoim wzajemnym poręczeniem, to czuję, że mogę całkowicie przestać myśleć o sobie. W ten sposób to działa.

Można porównać to do małego dziecka, które czuje się bezpieczne w ramionach matki i o nic się nie martwi. Ma instynktowną pewność, że jest zaopatrzone we wszystko co niezbędne. Właśnie tak samo powinienem się czuć – jak dziecko w ramionach grupy, gdzie mogę zapomnieć o wszystkich troskach, wszystkich myślach, wszelkich obawach, i wszystkich pytaniach. Opuszczam pojedynczą nić, biegnącą w moim kierunku, i jakby unoszę się w powietrzu. Od tej chwili jestem w stanie myśleć o innych.

Mówimy tu o nienaruszalnych prawach, o siłach, które działają na nas. To nie są moje fantazje czy domysły. Jeżeli wpływa na mnie siła wzajemnej gwarancji, będę w stanie naprawdę uciec od siebie. I to nie zależy od tego, czy tego chcę, czy nie. Kiedy przyjaciele działają na mnie z taką siłą, jestem w stanie uwolnić się z pod władzy mojego ego. Od tej chwili jestem w stanie myśleć o bliźnim.

Z lekcji do listu Baal HaSulama, 24.09.2012


Stwórca w postaci przyjaciela

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jak mogę zanurzyć się w kongres? Jak przyjechać na kongres z płonącym sercem, aby od samego początku móc odczuć wszystkich?

Odpowiedź: Powinieneś z pełną powagą przeczytać ponownie wszystkie artykuły Rabasza o pracy w grupie, o anulowaniu siebie przed innymi, o postrzeganiu przyjaciół jako wielkich z pokolenia, którzy znajdują się w całkowitej naprawie, o akceptacji każdego przyjaciela jako wielkiego kabalisty.

Powinieneś spróbować za wszystkimi słowami, które słyszysz od przyjaciela i które wydają Ci się głupie, zobaczyć, że przez niego Stwórca przemawia do Ciebie. Jeśli podłączysz się w ten sposób, to zaczniesz wewnątrz niego naprawdę postrzegać, co za nim stoi .

Musisz po prostu rozbić ten egoistyczny obraz, który pokazuje Ci, że oni wszyscy nic nie rozumieją, nic nie wiedzą i kim oni w ogóle są itp.. Musisz zobaczyć przez nich manifestację wyższej siły. I jest to możliwe dopiero wówczas, jeśli będziesz postrzegać ich tak, jakby twoje skupienie rozmywało się i wtedy zaczynasz naprawdę widzieć wspólnotę i Stwórcę.

Pytanie: Czy powinienem przedstawić sobie w ten sposób każdego, kto wychodzi mi naprzeciw, czy grupę ludzi na sali w całości?

Odpowiedź: Grupę w całości, i również każdego, kto wychodzi Ci naprzeciw. Powinieneś postrzegać wszystkich, którzy biorą udział w kongresie, którzy w jakiś sposób nagle tam wylądowali, jako tych, których Stwórca tam doprowadził.

Replika: Na kongresie w Wilnie powiedział Pan, że człowiek sortuje innych w naturalny sposób: jednego lubi, innego nie, a większości z nich nawet nie dostrzega.

Odpowiedź: Tak jest tylko na początku, aż do pierwszego włączenia, po czym zanikają wszystkie te fizyczne różnice. Wówczas zaczyna on zdawać sobie sprawę, że wszystko to jest jeden system, jedna jedyna postać.

Z wirtualnej lekcji, 29.07.2012