Artykuły z kategorii Wydarzenia

Za wszystkim stoi Stwórca

каббалист Михаэль Лайтман Kongres w Moskwie. Lekcja 4

Zajmując się pracą duchową, musimy podążać za pierwszą podstawową zasadą Kabały: „Nie ma nikogo oprócz Niego” – nie ma stworzenia, nie ma nikogo. Mam do czynienia tylko ze Stwórcą, tylko ja jeden istnieję i ciągle znajduję się przed Nim.

Z tego, co Stwórca pokazuje we mnie i poza mną, zaczynam dostrzegać, że to wszystko pokazuje mi po to, żebym zdobył niezbędne doświadczenie do Jego większego odkrycia.

On chce wychować mnie jak dziecko, które trzymamy na rękach i staramy się je kierować, pokazać, nauczyć, aby szybko stało się mądre, rozwinięte, rozumiejące.

Dlatego po tym, jak zaczynam łączyć wszystko z „nie ma nikogo oprócz Niego” i nastawiam się ściśle na to określenie, zaczynam dostrzegać wszystko, co dzieje się w świecie, jako ukazywanie mi Stwórcy.

On chce, abym Go odkrył w prawidłowym odniesieniu do wszystkich, tj. bym odnosił się do nich tak, jakbym odnosił się do Stwórcy. Przecież wszystko, co dzieje się wokół mnie – jest Jego manifestacją.

Stąd powstają uwarunkowania: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” i „Od miłości do stworzenia – do miłości do Stwórcy”. W przeciwnym razie nie możemy osiągnąć Jego ujawnienia, jeśli nie zrozumiemy, że nie ma ani obcego, ani bliźniego – nikogo! Istnieje bardziej bliskie lub bardziej odległe ukazanie się mi Stwórcy w różnych przejawach.

Ja widzę Go w postaci uczniów, w postaci nieożywionej, roślinnej, zwierzęcej natury, w postaci całej ludzkości. I w tej mierze, w jakiej mogę przybliżyć te wszystkie elementy do siebie, odnosząc się do nich jak do przejawów Stwórcy, to rysuje się przede mną bardzo prosty obraz: świat wypełniony wyłącznie Stwórcą.

A gdzie są wszyscy inni? Okazuje się, że oni są częściami mojej duszy, które pokazują mi Stwórcę. A kim ja jestem? Tylko punktem, z którego dokonuję tego odkrycia.

Mamy do czynienia ze Stwórcą! A techniczne sprawy uzgadniamy między sobą, ponieważ znajdujemy się w ramach normalnego materialnego świata i zobowiązani jesteśmy to robić. Wiemy, że za każdym przyjacielem znajduje się Stwórca. A jeśli okłamujemy przyjaciela, okłamujemy Stwórcę.

A zatem cały czas muszę wyobrażać sobie Stwórcę, znajdującego się między nami, albo Stwórcę, znajdującego się za przyjacielem, albo siebie razem z przyjacielem, odnoszącym się do Stwórcy. Musimy za każdym razem to wyjaśniać. I za każdym razem będzie to wyglądać inaczej.

W takich sytuacjach człowiek wypracowuje w sobie niezbędne odczucia, w których następnie odkrywa się Stwórca. Jeśli człowiek w miejsce tego pogrąża się w zwyczajne życie i wewnątrz siebie nie znosi tego, co oferuje mu Stwórca dla Swojego odkrycia, nie stara się znaleźć właściwej reakcji na Jego wezwania, wtedy na próżno mijają minuty, dni, miesiące, lata i nawet jest jeszcze gorzej niż u wszystkich ludzi.

Przecież zwykli ludzie nie żywią nadziei na osiągnięcie wyższego świata, a on myśli, kiedy odkryje mu się Stwórca, ale mimo to zupełnie nie zajmuje się swoim ciągłym rozwojem duchowym, nastawieniem na odczuwanie Stwórcy – tego, co mu się daje w każdej chwili.

Dlatego im więcej człowiek ma różnych problemów, które mieszają mu i oddalają go od celu – znaczy to, że Stwórca bardziej z nim pracuje. I powinien on dziękować Stwórcy za wszystkie problemy i przeszkody, które go nękają.

Konieczne jest poprawnie patrzeć na to, co się dzieje, nie szukać spokoju, starać się maksymalnie efektywnie wykorzystać czas, a już na pewno nie zagłębiać się w swój charakter, nie wpadać w stan „odrętwienia”, przecież w takim stanie on nie jest do niczego zdolny.

Jest to bardzo interesująca, twórcza praca, zwłaszcza gdy zagłębiasz się wewnątrz siebie i uświadamiasz sobie, że przed Tobą jest niezwykły system, poprzez który Stwórca uczy nas jak małe dzieci: popatrz jeszcze i jeszcze, z czego zostałeś stworzony.

Postrzegamy ten świat wewnątrz siebie. Na zewnątrz nie ma nic! Gromadząc z otoczenia, z wszelkiego rodzaju problemów wystarczającą ilość i jakość doznań, odkrywamy w nich Stwórcę.

Z 4 lekcji kongresu w Moskwie 05.03.2016


Światowy Kongres „Wszyscy jak jeden”, 21-23.02.2017. Fotoreportaż.




















































Kongres dla zjednoczenia ludzkości

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W dzisiejszym świecie jest już wyraźnie widoczne, że zaczęło się poważne uświadomienie zła: w stosunku do bliźnich, w rodzinach, chaos w przemyśle. Egoizm po prostu nie pozwala ludzkości posuwać się naprzód i oczywiste jest, że dalszy postęp, w ten sposób doprowadzi do tragicznych konsekwencji.

Jak możemy wykorzystać Międzynarodowy kabalistyczny kongres, na którym zbiera się w Tel Awiwie 21-23 lutego kilka tysięcy uczestników z całego świata, aby zapobiec tragicznemu rozwojowi wydarzeń na świecie i przeprowadzić go dobrą drogą połączenia?

Odpowiedź: Rzeczywiście, im dalej ludzkość będzie postępować, tym większe problemy będą się odkrywać na świecie, z ogromną prędkością, jeden straszniejszy od drugiego i bardziej niezrozumiały. I główne pytanie: w jaki sposób możemy iść naprzód dobrą i jak najszybszą drogą?

Jest to możliwe tylko dzięki sile połączenia, która nie znajduje się wśród zwykłych ludzi, a istnieje tylko wśród Żydów, którzy otrzymali tę metodę w Starożytnym Babilonie, od praojca Abrahama.

Międzynarodowy kabalistyczny kongres podobny jest do Starożytnego Babilonu, gdzie zgromadzą się razem przedstawiciele wszystkich narodów, po to, aby studiować naukę Kabały: osiągnąć zjednoczenie i przez nie osiągnąć wyższą siłę natury, Stwórcę. To samo miało miejsce 3,5 tysiąca lat temu w Starożytnym Babilonie. Tam wybuchł kryzys i ludzie z rozpaczy i bezradności nie wiedzieli, co zrobić.

I tutaj pojawił się Abraham, który powiedział: „Ja wiem, co należy robić!” Abraham był znanym człowiekiem, on służył, jako kapłan w Babilońskiej świątyni. Część ludzi posłuchała Abrahama i poszła za nim. Abraham utworzył z nich grupę i zaczął wyjaśniać, co oznacza „zjednoczenie”.

W ten sposób powstał naród Izraela, jak pisze Rambam, że „Abraham zwrócił się z głośnym wezwaniem i do niego dołączyło tysiące ludzi, którzy stali się jednym narodem“. W istocie to nie jest naród, a grupa kabalistów. Naród Izraela – to kabalistyczna grupa, która kiedyś osiągnęła duchowy poziom, a następnie upadła z niego. W tym stanie ten naród istnieje po dzień dzisiejszy.

Dlatego dzisiaj musimy obudzić tych, w kim istnieje duchowa iskra, „punkt w sercu” – potomków tych, którzy należeli do tej grupy, przecież są to te same dusze. A także dołączyć przedstawicieli wszystkich narodów, w których duchowe iskry przebudzają się dzisiaj.

Cała ta grupa powinna pracować i połączyć się między sobą z dużą siłą. Konieczne jest, aby przyciągnąć do siebie, na ile to tylko możliwe, przede wszystkim Żydów, naród Izraela, dlatego że oni byli już w duchowym poznaniu i niosą w sobie jego iskry. Chociaż właśnie przez to jest w nich największy egoizm. Swoim połączeniem musimy pokazać przykład wszystkim narodom, aby nauczyć je zjednoczenia.

Świat jest pełen obfitości i brakuje tylko siły zjednoczenia. Dlatego ludzkości tak brakuje metody połączenia: i w Europie z jej Wspólnym Rynkiem, który zamienił się w bazar, i w Ameryce, i w Azji. Naszym zadaniem jest pokazać światu przykład zjednoczenia.

Mam wielką nadzieję, że na miarę rozwoju wydarzeń świat uświadomi sobie, jak bardzo potrzebne jest jemu zjednoczenie i na ile jest ono niemożliwe przy wszystkich naszych przeciwstawnych różnicach. Wtedy ludzie zrozumieją, że metoda Kabały działa właśnie ponad przeciwieństwami. Ona nie anuluje żadnych osobistych właściwości i nie zmusza, żeby ​​wszyscy stali się jednakowi.

Na odwrót, każdy pozostaje takim, jakim jest, ale łączy się z innymi ponad wszystkimi różnicami. A połączenie powyżej różnic – jest to duchowy poziom, w którym odkrywa się wyższe światło. Właśnie takie zjednoczenie powinniśmy osiągnąć między sobą na kongresie i wtedy będziemy mogli przekazać tę metodę światu. Będzie to już o wiele łatwiejsze. To jest cel kongresu.

Z lekcji do artykułu „Darowanie Tory”, 10.02.2017


Gdzie we mnie znajduje się mikroczip duszy?

каббалист Михаэль Лайтман Kongres na pustyni Arava. Lekcja 2

Pytanie: Oglądałem film, jak w mózg małpy wszczepiono jakiś mikroczip i w rezultacie ona dostawała banany, poruszając sztuczną ręką. I wtedy zdałem sobie sprawę, że moje ciało nie istnieje, ponieważ ono też może być tak samo sztuczne. Gdzie znajduje się to pragnienie odkryć Stwórcę, które w sobie czuję?

Odpowiedź: Pragnienie do duchowości nie znajduje się wewnątrz materialnego ciała. Pragnienie w ogóle nie znajduje się w ciele. Mylimy biologiczne, zwierzęce ciało działające zgodnie z naturalnymi instynktami, charakterem, skłonnościami, definiujące jego naturalne pragnienia i potrzeby – i pragnienie oddzielone od tego ciała, i odnoszące się do duchowego osiągnięcia.

Nasze ciało jest zwierzęciem, jak ta małpa z bananem. Ale kiedy budzi się w nas nowe pragnienie, powyżej naszych zwierzęcych potrzeb, jest to zupełnie inny poziom, nie znajdujący się w ciele. Ciało może żyć lub umrzeć, a z duchowym pragnieniem nic się nie dzieje.

Zwierzęce ciało żyje i umiera i wszystkie jego zwierzęce pragnienia, dążenia i cele umierają razem z nim. Jednak istnieje jeszcze pragnienie zwane „punkt w sercu”, które musimy rozwijać.

Jeśli połączymy je z innymi takimi samymi pragnieniami, które są w innych, to zbudujemy z nich wspólne pragnienie, w którym jest już możliwość odkryć duchowe życie.

We mnie istnieje kropla duchowego nasienia, która nazywa się „punkt w sercu”. Mogę ją rozwijać, dodając do niej coraz więcej i więcej „mięsa” – podobnie jak dziecko rośnie z kropli nasienia w brzuchu matki.

I w jaki sposób mogę przyłączyć duchowe mięso do mojego punktu, kropli duchowego nasienia? Aby to zrobić, muszę połączyć się z innymi i tak zbuduję naczynie swojej duszy i zacznę żyć w niej, wewnątrz tego nowego, zebranego przeze mnie pragnienia.

A jeśli nie zbuduję go, to pozostanę z początkową kroplą nasienia, z jednym informacyjnym genem (reszimo) i znowu będę powracać i przechodzić reinkarnacje, jedna po drugiej, otrzymując możliwość, aby rozwinąć to nasienie.

Moje zwierzęce ciało tylko towarzyszy tej kropli nasienia, punktowi w sercu. Dlatego przestań koncentrować się na swoim ciele, daj mu to, co jest mu potrzebne do normalnej egzystencji. A całą uwagę skup na punkcie w sercu – na tym, jak połączyć go z innymi punktami, żeby zbudować z nich wspólne naczynie dla odkrycia duchowego świata.

A mikroczipy pozostaw małpom …

Z 2 lekcji kongresu w Arava, 23.02.2012


Pod władzą zarządzającej siły

каббалист Михаэль Лайтман  Kongres w Pradze. Lekcja 1

Nauka Kabały mówi, że wyższa siła określa w nas absolutnie wszystko: wszystkie nasze myśli, pragnienia, problemy i działania. Wszystko, co dzieje się z nami, nie robimy my, a zarządzająca nami siła i nie ma żadnej możliwości wydostania się spod jej kontroli.

Jedyna wolność wyboru jest w tym, żeby samemu dążyć do jej ujawnienia. Tylko to może podnieść nas na poziom „Człowieka”.

Załóżmy, że istnieję na jakiejś płaszczyźnie i swoim wysiłkiem zaczynam rozumieć, że wszystko przychodzi z góry.

Oznacza to, że „nie ma nikogo oprócz Niego (Stwórcy)”, wszystko pochodzi od Niego: i to, co przede mną, i to co z tyłu. I nawet same myśli, że „nie ma nikogo oprócz Niego“, też daje mi On.

2016-09-09_rav_lesson_congress_n1_02

Nazywa się to „z przodu i z tyłu Ty obejmujesz mnie”, tj. tworzysz we mnie i formujesz każdy mój ruch, każdą myśl, każdą decyzję, której przed chwilą we mnie nie było: ani zamysłu, ani pragnienia, – a teraz jest. Skąd się ono pojawiło? Właśnie od tej wyższej siły, która teraz je we mnie stworzyła. I dlatego każda minuta naszego istnienia jest zdeterminowana przez nią.

Nasze zadanie – podnieść się do jej poziomu i połączyć się z tym wielkim „komputerem” wielkim zamysłem, determinującym całą naszą egzystencję.

Najważniejszą rzeczą jest, aby zrozumieć, skąd pochodzą nasze myśli i pragnienia. Do tego jest nam potrzebny Stwórca. On decyduje o tym, co się dzieje wokół nas – ze wszystkimi razem, z każdym z osobna, w związku między nami – wszystko pochodzi od Niego.

Dlaczego musimy Go odkryć? Aby dostać się do tego systemu. Jak tylko zbliżamy się do niego, wchodzimy w niego, zaczynamy czuć się w świecie Nieskończoności i wszystkie problemy znikają, dlatego że okazuje się, że one pojawiły się tylko dlatego, aby przybliżyć nas do wejścia, do tego systemu, który wywołuje w nas wszystkie pragnienia i myśli – w sercu i umyśle.

Z 1 lekcji kongresu w Pradze, 09.09.2016


Metoda odkrycia wyższej siły

каббалист Михаэль Лайтман Kongres w Pradze. Lekcja 1

Dusza – to ta część mojej świadomości, moich pragnień, intencji, dążeń, którą łączę się z ogromnym „komputerem”: umysłem, intencją i działaniem Stwórcy.

Dochodzimy do tego w bardzo prosty sposób – w połączeniu między sobą. Jest to jedyne działanie, które może doprowadzić nas do połączenia ze Stwórcą, do wejścia w wyższy „komputer“ i odkrycia dla siebie prawdziwego świata. Ponieważ w nim istnieje tylko jedna jedyna siła, zarządzająca jednym jedynym pragnieniem.

A jedyne pragnienie – to my. Tylko odnośnie tego, co istnieje w świecie Nieskończoności, czujemy się absolutnie odłączeni, rozbici, przeciwni.

Dlatego metoda osiągnięcia wyższej siły polega na tym, abyśmy spróbowali połączyć się między sobą, ale nie w jakieś partie, narody, ugrupowania, a tak, żeby nasze dążenia do Stwórcy stały się identyczne. Ponieważ musimy połączyć się między sobą tylko w tym aspekcie, a we wszystkim innym – nie.

Baal HaSulam pisze, że wszyscy ludzie na Ziemi mogą pozostać takimi, jakimi są z ich myślami, przyzwyczajeniami, gustami, religiami, różnego rodzaju układami. To wszystko nie dotyczy osiągnięcia następnego poziomu stworzenia, który osiąga się tylko przez nasze wspólne dążenie do niego.

Na przykład przypuśćmy, że dzisiaj na płaszczyźnie naszego świata istnieje dziesięć osób.

Łączymy się ze sobą razem i tworzymy jedno jedyne pragnienie – dążenie do Stwórcy. Jak tylko ono z dziesięciu staje się jednym, my od razu podnosimy się na następny poziom i zaczynamy odczuwać Stwórcę, jak jedno jedyne istniejące w nas (na rys. czerwony punkt).

                                                                                                                                    2016-09-09_rav_lesson_congress_n1_03

Następnie przejawia się następna warstwa egoizmu, która ponownie rozdziela nas na części i na następnej płaszczyźnie my znowu jesteśmy rozdzieleni.

Teraz z oddzielonych części zbieramy się w jeszcze większa część (na rys. zielone koło) i w taki sposób osiągamy silniejsze połączenie, czując w sobie jeszcze większą właściwość Stwórcy.

Podnosząc się na pierwszy poziom, przechodzimy na drugi – i tak do 125-go poziomu, na którym w pełni realizujemy cały swój egoizm. Okazuje się, że nasze ego odkrywa się stopniowo, etapami.

Jak tylko realizujemy jakiś poziom i łączymy się na nim, to początkowo wszystko staje się dobre. Na przykład, przychodzimy do grupy i wszystko nam się podoba, jesteśmy gotowi obejmować się z przyjaciółmi, wykonywać wspólne działania, pragniemy jedności.

A potem następuje rozczarowanie, pojawiają się pretensje do przyjaciół, do nauczyciela, do samej metody, dlatego że odkrywa się w nas następny poziom egoizmu. Początkowo przejawia się niewielkie ego, z którym przychodzimy do grupy, a następnie ujawnia się większy egoizm i nie chcemy się poruszać.

Następnie dokonujemy pewnego wysiłku, ponownie jednoczymy się i osiągamy nowy poziom zrozumienia. To nie jest jeszcze olśnienie, ale już jakieś zrozumienie, opierające się tylko na naszym zbliżeniu, jak jest napisane: „Nie mądry się uczy”. Ponieważ nauka Kabały jest postrzegana tylko w zbliżeniu.

Być może na początku możemy nawet nie zauważyć, że zbliżamy się do siebie nawzajem i już rozumiemy innych przyjaciół. Ale zaczynamy już odczuwać jakieś definicje: świat, parcuf, sfira, obdarzanie, otrzymywanie, reszimot i tak dalej – wszystko, o czym mówi nauka Kabały.

Dlatego zawsze powinniśmy patrzeć tylko na to, aby nie przegapić faktora zbliżenia: jeszcze bardziej zbliżył się – jeszcze bardziej zrozumiał. Ponieważ w tym zbliżeniu znajduje się nasz egoizm, który my zmuszamy by pracował na większe zjednoczenie z przyjaciółmi. Wyższe światło, które przyciągamy w procesie pracy, wpływa na nasze ego i zaczyna je przetwarzać w środek związku między nami.

Z 1 lekcji kongresu w Pradze, 09.09.2016


Trzy poziomy w grupie

каббалист Михаэль Лайтман Kongres Europejskiej. Lekcja 2

Zwykle znajdujemy się na jednym z trzech poziomów w stosunku do przyjaciół:

- kiedy przyjaciele i grupa są więksi od nas, tj. widzimy przyjaciół i grupę wyżej siebie, aby poczuć ich wielkość;

- kiedy przyjaciele i grupa są niżej nas;

- kiedy są równi z nami.

2012-03-23_rav_lesson_congress_n2_pic02

Jeśli patrzę na nich, jak na wielkich, stawiam się w stan, w którym mogę uczyć się od nich, otrzymać od nich to, co oni posiadają, jak mały uczy się od dużych. Oni mogą na mnie wpływać. Dostaję ich energię, siłę, pobudzenie. Jeśli postrzegam ich jak mniejszych, oznacza to, że mogę im dawać, jak większy daje małemu.

I w tym, i w innym przypadku znajduję się z nimi w pewnej komunikacji, otrzymując od nich wielkość celu, lub przebudzam go w nich, wnosząc swój udział, swój wkład w wielkość celu, w wielkość połączenia. I wszystko to dlatego, aby dojść do stanu, kiedy stanę się równy z nimi. To właśnie wtedy będziemy naprawdę przyjaciółmi.

dodaj

W takim przypadku, gdy oni są wyżsi ode mnie, są dla mnie – nauczycielem, a gdy niżsi ode mnie – uczniami. I tylko wtedy, kiedy jestem równy z nimi – jesteśmy przyjaciółmi. Tak się nastrajamy w stosunku do grupy. I zawsze patrzę: gdzie mogę dodać, co mogę otrzymać i w czym mogę już w pełni zrównać się z nimi.

Zrównanie powinno być celem. A stan, w którym jestem niżej lub wyżej nich – jest to stan mojego dostrojenia się do nich.

Z 2 lekcji Europejskiego Kongresu, 23.03.2012


Nastawienie w grupie

каббалист Михаэль Лайтман Kongres Europejskiej. Lekcja 2

Zwracać uwagę na przyjaciół, mamy na myśli nie ich osobiste cechy, a to, co odnosi się do naszej duchowej drogi. Nie interesują mnie ich ziemskie problemy. Wszystko wymiatamy na bok, zapominamy o wszystkim, co istnieje wokół nas. Nas interesuje tylko jedno – ich dążenie do góry! Z tym mam do czynienia – z ich punktem w sercu! Na to się nastrajam!

dodaj

Dla mnie jest absolutnie nie ważne, jakie oni mają właściwości: oni mogą być niecierpliwi, dobrzy, lub niedobrzy – nie ważne jacy! To wszystko – są nasze zwierzęce ziemskie, właściwości. One wszystkie pozostają na poziomie naszego świata. A dla mnie najważniejsze jest, aby połączyć się z ich punktami w sercu – to, do czego oni dążą tak jak ja.

Nastawienie w grupie – jest to bardzo szczególne, subtelne działanie.

Z 2 lekcji Europejskiego Kongresu, 23.03.2012


Zarodek duszy i jego stadia wzrostu

каббалист Михаэль Лайтман Lekcja w Rzymie

Pytanie: Czy może Pan wyjaśnić związek między człowiekiem, jego duszą i Stwórcą? Powiedział Pan, że człowiek nie ma duszy, dopóki jej nie rozwinie?

Odpowiedź: Każdy człowiek ma punkt duszy – podobny do kropli nasienia. Dlatego, aby go rozwinąć, potrzebna jest nam siła. Tak, jak kropla nasienia przylepia się do ściany macicy i otrzymuje pokarm od matki i zaczyna rosnąć – tak i my musimy przyłączyć się do społeczeństwa i anulować się w stosunku do tej odpowiadającej nam grupy, podobnie jak w łonie matki.

Jeśli będę tak anuluować się, to nie będę w niej obcym ciałem – podobnie jak kropla nasienia, które nie jest postrzegane jako coś obcego. I dlatego ciało jej nie odrzuca i zarodek może się rozwijać.

W taki sposób anuluję się przed grupą i otrzymuję od niej siły. I wtedy mój duchowy punkt, początek mojej duszy – zaczyna rosnąć. Rośnie on dokładnie według tych samych stadiów, jak zarodek wewnątrz macicy. Jest to wyjaśnione w kabalistycznych książkach na tysiącach stron. Stadia te są nazywane „zarodek-karmienie-dojrzewanie” (ibur-jenika-mochin) naszej duszy.

I jeśli człowiek nie rozpoczął tego procesu, to znaczy, dzięki połączeniu z innymi, jeszcze chociażby w jakiś sposób nie odkrył wyższego wymiaru, który istnieje poza nim – to jego ciało umiera, a ten punkt duszy pozostaje tylko punktem. On ponownie obłócza się w ciało i towarzyszy mu, dając możliwość rozwoju.

Ale jeśli człowiek osiągnał przynajmniej najmniejszy, pierwszy duchowy stopień, on już czuje, że należy do innego wymiaru – duchowego i wiecznego. Jest on wieczny, ponieważ znajduje się powyżej naszego materialnego, „zwierzęcego” egoizmu, odnoszącego się do naszego ciała. I wtedy ciało może umrzeć i rozłożyć się, ale człowiek będzie identyfikowyć się nie z nim, a z tym duchowym stanem, który osiągnął.

To jest to, do czego musimy dojść! Przynajmniej na pierwszy stopień. A potem jest już o wiele łatwiej poruszać się, dlatego że człowiek zaczyna postrzegać następne kroki, które musi dalej zrobić.

Z lekcji w Rzymie, 20.05.2011


Warsztaty, warsztaty, warsztaty…

группа Pytanie: Jak przygotować się prawidłowo na warsztat? Co ja, jako uczestnik, przekazuję całej grupie podczas warsztatu?

Odpowiedź: Ja, jako prowadzący stawiam pytanie, albo jakąś idee, albo jakiś stan. Ten stan powinniśmy omówić.

Każdy powinien myśleć o tym, co on powie na temat tego stanu i jak będzie uzupełniał – nie powtarzał, a właśnie dopełniał powiedziane do niego tak, aby uzyskać wspólną jednolitą opinię na dany temat.

Pytanie: Czego wystrzegać się na warsztatach? Czego nie powinno się mówić?

Odpowiedź: Nie można mówić negatywnych rzeczy, tylko – pozytywne.

W ogóle cały Kongres jest zbudowany na tym, że podnosimy się nad wszystkimi naszymi negatywnymi problemami: osobistymi, grupowymi, światowymi. Myślimy tylko o jedności i tylko tym żyjemy. Dlatego o żadnych problemach nie mówimy. Będziemy je po części omawiać na lekcjach, ale warsztat opiera się wyłącznie na podwyższeniu.

Mówimy o tym stopniu, na który powinniśmy się wznieść. Wyobrażamy go sobie, cały czas staramy się przystosować do niego. Anulując się i łącząc między sobą staramy się poczuć, co to jest za wyższy poziom, światło, które nas otacza, co to jest za właściwość itd. To jest w żadnym wypadku nie należy schodzić poniżej tego poziomu, na który chcemy się podnieść.

Pytanie: Jak mogę sprawdzić, czy warsztat nam się udał, czy nie?

Odpowiedź: Warsztat udał się, jeśli ludzie wychodzą z niego z poczuciem, że nabyli coś bardzo ważnego.

Pytanie: Co mają robić podczas warsztatu ci, którzy znajdują się z nami wirtualnie: pojedynczo lub w grupach?

Odpowiedź: Uczestniczyć razem z nami w warsztacie.

Ten, kto siedzi sam przed komputerem po pierwsze, będzie czuł naszą atmosferę. Będzie słyszał fokus-grupy – my specjalnie będziemy transmitować ją dla pojedynczych ludzi.

W odniesieniu do grup, to one również omawiają między sobą te same pytania, które ja zadaję grupom znajdującym się przede mną. Dla mnie to nie ma znaczenia kto znajduje się tutaj przede mną, a kto znajduje się w świecie.

Grupy na całym świecie omawiają temat warsztatu i robią to samo, co grupy przede mną. Jeśli jest to pojedyncza osoba, wtedy słucha fokus-grupy i jakby uczestniczy razem z nią.

Z wirtualnej lekcji, 22.04.2012