Artykuły z kategorii Wychowanie

Brutalność dziecięca

каббалист Михаэль ЛайтманOpinia (E.Galkina, historyk): Mnożą się akty przemocy wśród dzieci. Współczesne dzieci mają o wiele więcej możliwości zanurzania się w przestrzeń wirtualną, w świat telewizji, gier komputerowych. W wieku od 5 do 15 lat oglądają na ekranie około 20 tyś. morderstw, horrorów, thrillerów, ogromną ilość krwi, podstępu. Z tych scen wyciągają wnioski, że powodzenie w życiu ma gwałciciel, morderca, człowiek, który idzie do celu, wykorzystując innych, który okrada, bierze łapówki…

Dziecko musi widzieć przykłady dobroci, dobrego zachowania wobec innych, bo inaczej będąc istotą biologiczną, wyciąga wniosek o tym, jak należy konkurować i oczywiście wybiera drogę przestępczości, przemocy i dominacji społecznej.

Jeśli nie rozwiążemy tego problemu, to nasze społeczeństwo stanie się społeczeństwem nawet nie zwierząt, lecz populacją, która nie jest w stanie rozmnażać się, bo w celu reprodukcji nawet zwierzęta i ptaki potrzebują elementu altruizmu, elementu społecznej współpracy dla wspólnego dobra, a nie na rzecz własnej korzyści poprzez nieszczęścia innych. Jeśli ten problem nie będzie rozwiązany, to czeka nas upadek społeczny i rozpad osobowości.

Komentarz: Właśnie taka jest droga ku uświadomieniu sobie zła naszej natury i dopiero po tym będziemy w stanie zacząć naprawę siebie jako jedynego, nieuniknionego, rozsądnego i pożądanego działania. Uświadomienie zła może być długotrwałym i brutalnym, jeśli będziemy uparcie utrzymywać się w egoizmie, albo szybkim i lekkim, jeśli będziemy badać naszą naturę egoistyczną, aby dostrzec w niej zło i zechcieć wznieść się ponad nią za pomocą metodyki  integralnej edukacji, a następnie zamienić ją na dobro i miłość.


Pytanie, prowadzące do życia wiecznego

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Wychowałem się na wsi w otoczeniu przyrody i odtąd jestem z nią bardzo związany. Kiedy patrzysz na kwiat albo na obłok na niebie, lub na fale morza, widzisz, że one nie mają pytań, one przebywają w stanie spokoju i błogości, każda na swoim miejscu – piękne i doskonałe.

I ty pytasz: a gdzie ja jestem? Dlaczego w moim życiu nie ma takiej harmonii i piękna? Dlaczego człowiek, najbardziej rozwinięte stworzenie natury – jest najbardziej nieszczęśliwym?

Odpowiedź: Im bardziej rozwinięta istota, tym ona bardziej cierpi. Czy kamienie cierpią? Ich wewnętrzna siła działa w taki sposób, aby utrzymać się w takiej samej formie – to wszystko. Roślina już cierpi, przecież ona rozwija się, potrzebuje deszczu, słońca, ciepła, ona cierpi z powodu zimna, jest narażona na różne naciski zewnętrzne.

Zwierzętom – jeszcze gorzej, one muszą cały czas przed kimś uciekać, bronić się, cały czas poszukują pożywienia. Natura nie zapewniła im wszystkiego pod dostatkiem, muszą zadbać o siebie.

A człowiek, jak powiedziano: „Ręka jego na wszystkim i wszystkich ręce na nim”. On rzeczywiście zależy od wszystkich, choć jest najbardziej rozwinięty.

Pytanie: Ale dlaczego człowiekowi tak ciężko w życiu? Moja żona pracuje w przedszkolu i opowiada, że z każdym rokiem dzieci są bardziej nieszczęśliwe, ich życie jest tak trudne, że one od najmłodszych lat już cierpią, żyją w ciągłym stresie, odnoszą się do siebie agresywnie, nigdzie nie ma dobrej atmosfery – ani w domu, ani w przedszkolu. Dlaczego żyjemy pod stałą presją?

Odpowiedź: Żeby doprowadzić nas do celu stworzenia, powinniśmy stawiać sobie trudne pytania, żyć ciężkim życiem, inaczej niczego nie osiągniemy. Zwłaszcza w naszych czasach, ponieważ pod koniec XX wieku doszliśmy do takiego punktu rozwoju człowieka, o jakim mówili kabaliści, że począwszy od 1995 roku ludzkość wkracza w okres przyjścia Mesjasza. Mesjasz – nie jest człowiekiem na białym ośle, jak wielu ludzi myśli, a siła wciągająca nas na następny etap rozwoju.

Pytanie: Czy to jest cel stworzenia, o którym Pan mówił?

Odpowiedź: Tak. Musimy osiągnąć stan „ Adam” – stopień „ człowiek”.

Przecież dzisiaj żyjemy zgodnie z poziomem zwierzęcym, a nie ludzkim, ponieważ troszczymy się o swoje ciało i o to, jak urządzić swoje gniazdo, swój dom. Czy w ten sposób pojmujemy sens życia? Cały sens naszego istnienia jest w tym, żeby usprawnić swoje życie, czym zajmują się też zwierzęta.

W porównaniu z nimi jesteśmy bardziej złożonymi stworzeniami, ale nic więcej. Z tego powodu nie stajemy się szczęśliwsi, przecież nie pojmujemy sensu życia, nie wiemy, dlaczego rodzimy się, jak żyjemy, kto nami kieruje, co odbywa się po naszej śmierci.

Pytanie: Człowiek rodzi się, by cierpieć?

Odpowiedź: Nie. Wręcz przeciwnie. Całe cierpienie, które odczuwamy- to tylko siły natury, które popychają nas do osiągnięcia doskonałości, harmonii, szczęścia i światła.

Pytanie: Czy konieczne jest zadawanie pytań o sens życia?

Odpowiedź: Tak. Przecież możesz podczas życia na tym świecie wejść na poziom wiecznego świata, jak powiedziano: „Świat swój zobaczysz, podczas życia”. Ludzie, którzy zaczynają studiować naukę kabały, przychodzą z tym pytaniem: „Jaki jest sens mojego życia?”. Człowiek powinien o to pytać! Nawet jeśli on ma się dobrze, on pyta: „Z jakiego powodu żyję?”.

On chce wiedzieć, dlaczego wszystko jest tak skonstruowane, że nie zna na to odpowiedzi i nie wie, jak sobą pokierować. Wstać rano, pójść do pracy, wrócić do domu wieczorem – i co dalej? On chce wiedzieć, że być może jest wyższy cel, aby mógł uzasadnić swoje istnienie. czy można, pomimo wysokiej ceny, naprawić swoje istnienie? Przecież bardzo ciężko jest powiedzieć, że żyję tylko dla tego, żeby zabezpieczyć swoją rodzinę i moje dzieci – tylko z takiego powodu.

Rozwinęliśmy się już do takiego stopnia, że jesteśmy zobowiązani zadawać sobie pytanie o sens życia i znaleźć na nie odpowiedź.

Z programu radiowego 103 FM, 18.01.2015


Korzeń Eboli

каббалист Михаэль ЛайтманInformacja: Niepokojące nagłówki w mediach mówią o poważnej epidemii Eboli szybko rozprzestrzeniającej się w kilku ogniskach na terytorium Afryki. Według Światowej Organizacji Zdrowia na chwilę obecną liczba ofiar śmiertelnych wynosi około 4500 osób, a chorych i nosicieli – około 9000.

Wewnętrzny dokument Światowej Organizacji Zdrowia świadczy o tym, że próby zatrzymania pandemii nie powiodły się. Cały świat zaniepokojony jest sytuacją. Oczywiście, przychodzi nam na myśl wielehollywoodzkich filmów, w tym „Wirus”, nakręcony prawie 20 lat temu.Jego fabuła opiera się akurat na epidemii wirusa Ebola.

W rzeczywistości pierwszy wybuch Eboli był zanotowany w 1976 roku  i od tamtego czasu do roku 2013 zmarło z powodu tej choroby około 1700 osób. Zatem sam wirus nie jest nowy, jednak z czasem ulega mutacji i wykazuje bardzo wysoki współczynnik śmiertelności.

Ebola przenoszona jest poprzez bezpośredni kontakt z płynami ustrojowymi porażonego organizmu. Jej podstawowymi objawami są wysoka temperatura, bóle i zawroty głowy oraz inne objawy często kojarzone z grypą.

Z czasem objawyulegają nasileniu: pojawiają się zewnętrzne i wewnętrzne krwotoki, a także niektóre inne charakterystyczne objawy. Stopniowo organizm zaczyna obficie krwawić i dlatego drugą nazwą tej choroby jest gorączka krwotoczna. Okres inkubacji wynosi od 2 do 21 dni – stosunkowo duży okres.

Tymczasem ONZ już ogłosiła obecną epidemię jako zagrożenie dla świata i bezpieczeństwa.

Pytanie: W kontekście praw natury i celowości zachodzących w niej procesów co konkretnie wywołuje podobną epidemię, która zaskoczyła zarówno ofiary, jak i naukowców?

Odpowiedź: Spójrzmy na sytuację z perspektywy nauki kabały. Znajdujemy się w sztywnym systemie naturalnym i każda nierównowaga spowodowana w nim przez nas, zwłaszcza w ostatnich czasach, prowadzi do tego typu zjawisk.

Oczywiście, epidemie występowały również w przeszłości. Niektóre z nich dosłownie wykaszały ludność. Ale tak czy inaczej wirusy i bakterie, komórki i narządy – są to elementy tego samego systemu.

Wydaje się nam, że Afryka jest daleko i że nie mamy z nią nic wspólnego, ale w rzeczywistości wszyscy jesteśmy częściami całości. W związku z tym prawdziwa medycyna zadbałaby o to, żeby zbadać  system w całości i zrozumieć, w jaki sposób można przywrócić go do równowagi. Przecież to my systematycznie wywołujemy w nim zmiany i stale powodujemy zakłócenie równowagi, co prowadzi do rozpadu podsystemów i dobrych wzajemnych związków, a także do powstania nowych, zniekształconych związków wytwarzających błędne, szkodliwe komórki.

Chcielibyśmy usunąć z naszego życia szkodliwe drobnoustroje, ale dla nich ciało ludzkie jest po prostu miejscem ich zamieszkania. Jesteśmy dla nich „zbiornikiem biologicznym”, w którym mogą żyć i się rozmnażać.

Każdego ranka wypijamykubeczek jogurtu z dziesięciu miliardami pożytecznych bakterii i nawet nie zdajemy sobie sprawy, że nasz organizm jest „domem” dla niezmiernie większej liczby „lokatorów”.

Wynika z tego, że żyjemy w ogromnym systemie, w którym odległości nie są tak ważne i w którym żaden obiekt nie jest odizolowany od całości. Jest to gigantyczny organizm, w którym istnieją różnego rodzaju stworzenia, zarówno pożyteczne, jaki i szkodliwe dla naszego zdrowia.

System ten stale balansuje, wyrównując różnice, a naszym zadaniem jest doprowadzenie go do prawdziwej równowagi – do takiej, w którejprzyjazne bakterie będą mieć możliwość bycia w równowadze z bakteriami szkodliwymi, chorobotwórczymi.

I przeciwnie, gdy zakłócamy równowagę, nawet jeśli na korzyść „przyjaciół”, to one same przekształcają się we „wrogów”. Aby zrównoważyć zakłócenie, zostają one zmuszone do przekształcenia części siebie w przeciwne bakterie.

Na przykład nieraz walka z drapieżnikami i szkodnikami obracała się dla nas w jeszcze większą szkodę, ponieważ zakłócaliśmy równowagę ogólnego ekosystemu.

Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku w Chinach zostało zainicjowane zwalczanie szkodników, w szczególności wróbli pożerających plony. Przez rok zostało zniszczone kilka milionów ptaków, na skutek czego rozmnożyły się gąsienice i szarańcza, a urodzaje zmniejszyły się tak drastycznie, że zaczął się w kraju głód, który uśmiercił dziesiątki milionów ludzi.

Zatem nie ma „dobrych” i „złych” bakterii lub wirusów. Nasze zdrowie uwarunkowane jest właśnie równowagą między nimi.

Ludzkość zajmuje szczyt piramidy składającej się z nieożywionej, roślinnej, zwierzęcej i ludzkiej natury. Naszym zadaniem jest stworzenie tu, na szczycie, równowagi między nami, która z tego najwyższego stopnia będzie rozprzestrzeniać się hierarchicznie w dół na wszystkie pozostałe poziomy, naprawiając w nich wszystkie związki. Właśnie w ten sposób, z góry na dół, porządkuje się cały system.

Więc wszystko zależy od ludzi. Nie chcę występować jako jasnowidz lub moralista, ale jeślibyśmy się jako społeczeństwo starali utrzymać równowagę między sobą, jeślibyśmy wprowadzali w środowisko społeczne trochę więcej równości, trochę więcej ciepła, bliskości, wzajemnej pomocy, to wywierałoby to korzystny wpływ także na niższe poziomy w tej hierarchii aż do nieożywionej natury, włącznie z lądową i wodną fauną, florą i samą planetą z jej wulkanami, huraganami, powodziami i pozostałymi kataklizmami.

Dzięki nam świat wreszcie uspokoiłby się, ponieważ człowiek zajmuje najwyższy poziom w rozwoju ewolucyjnym. W szczególności nasze relacje społeczne, ludzkie powodują dzisiaj totalny brak równowagi.

Z tej perspektywy istotą problemu nie jest Ebola i inne nieszczęścia, które zagrażają nam.

Wydaje się nam, że zniknęło wiele chorób, które siały postrach w średniowieczu, jednak w rzeczywistości tak nie jest.

Jeśli będziemy dalej wzmagać nierówności społeczne, jeśli wciąż będziemy iść drogą zerwania wszystkich dobrych relacji między nami, całkowitej rezygnacji z jednoczenia, tworzenia równowagi, to „dzięki naszym staraniom” zapomniane choroby i nieszczęścia powrócą. Obecna ochrona przed nimi wcale nie jest stuprocentowym panaceum na nie i pewnego dnia okaże się, że nie mamy lekarstw.

Nadal idziemy drogą złego rozwoju i oczywiste już jest, że jesteśmy wciągnięci w przewlekły, niekończący się kryzys. W konsekwencji powodujemy problemy, choroby i inne przejawy braku równowagi – ale już na innym poziomie i dlatego nie pomogą dawne środki i medykamenty.

Nadszedł czas, aby dobrze przemyśleć i zrozumieć, że jedynym lekiem, który jest w stanie uchronić nas wszystkich przed problemami, jest równowaga w społeczeństwie ludzkim. Tylko ten pozytyw na górnym stopniu, który zależy od nas, pozwoli nam zapewnić nasze zdrowie.

Z rozmowy o nowym życiu, 19.10.2014


Nasza wartość – jedność

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: W programach Ministerstwa Edukacji wiele mówi się na temat wartości, które powinniśmy zaszczepić naszym dzieciom. Jak definiujemy te wartości z naszej strony?

Odpowiedź: Wartości te muszą być takie, abyśmy na ich podstawie byli w stanie doprowadzić ludzi do jedności. Wartości te są podstawą, z którą człowiek się urodził, jest to zasada miłości do bliźniego jak siebie samego.

Za czasów Abrahama gromadził on Babilończyków, którzy w imię tej zasady byli gotowi do wyjścia na pustynię, oderwania się od blasku Babilonu i ruszenia w drogę do nieznanej ziemi Kanaana. Byli oni gotowi na to, aby zrealizować między sobą miłość, wzajemne obdarzanie  i jedność. Postanowili stworzyć  naród, który będzie żył na podstawie tych  praw.

To są tak zwane wartości narodu żydowskiego. Dziś jesteśmy w takiej samej sytuacji: wszystkim byłoby lepiej, gdybyśmy po prostu nie istnieli. Nacisk z zewnątrz i nienawiść nie pozwalają nam zbliżyć się do innych ludzi. Jest to celowy stan. Baal HaSulam i Rabasz piszą o tym, że nienawiść wokół człowieka jest jego ochroną. Dzięki niej człowiek nie może zjednoczyć się z nikim, a więc dlatego jest zajęty swoją własną naprawą, nie mieszając w
to obcych myśli, pragnień i wpływów.

Jest to konieczne dla nas, aby zjednoczyć się w jeden naród, pozostawiając za nami wszystkie inne wartości, z którymi dorastaliśmy – czy to socjalistyczne iluzje, czy kapitalistyczne obietnice – będziemy musieli pozostawić je za nami. Naszym dzisiejszym celem jest połączenie, wzajemne poręczenie.

Dzisiaj ludzie domagają się sprawiedliwości społecznej i redystrybucji budżetu państwowego. Nie jestem przeciw, ale to nie jest ważne, ile z budżetu państwa jest  porozdzielane na wszystkich. Baal HaSulam pisze w gazecie „Naród”: „Musimy zorganizować dla siebie szczególną integralną edukacje przez szeroką kampanię by przekazać każdemu z nas poczucie miłości do ludu – zarówno jednostki do jednostki, jak i jednostki do społeczeństwa, aby objawić nam miłość do narodu, która była niegdyś zakorzeniona w naszym środowisku, kiedy żyliśmy na naszj ziemi, jako jeden z narodów świata. Jest to przygotowawcza praca i podstawa, która decyduje o wysokości i powodzeniu wszystkich dalszych działań, które chcemy osiągnąć w tym zakresie”.

W gruncie rzeczy, rozdzielanie środków finansowych nam nie pomoże. Nawet gdybyśmy rozdzielili  miliardy, zobaczymy, że sytuacja będzie się tylko pogarszać. Wszelkie dodatki i dotacje szkodzą wszystkim, jeśli nie będzie towarzyszyć im nowe, altruistyczne wychowanie.

Z lekcji do gazety „Naród”, 31.08.2011


Rozkosze przyszłości

Człowiek jest pustym „naczyniem”, które ciągle pragnie się napełnić. Jeżeli pragnienie w człowieku zanika on jakby umiera, wygasa. I odwrotnie, czym bardziej  jego pragnienia płoną i czym większe i wyższe są, tym większy i wyższy jest człowiek. Oznacza to, że oceniamy człowieka według jego pragnień: ich ilości, siły i jakości. Dlatego dobrze jest, jeśli człowiek ma wiele mocnych i dobrych pragnień.

Rzecz w tym, że w istocie jesteśmy jednym jedynym pragnieniem, pragnieniem, by się napełnić, odczuć rozkosz. Czym rozkoszujemy się? To zależy wyłącznie od naszego wychowania. Dla niektórych ślimaki lub żaby są czystą rozkoszą, dla innych – ciasto, dla trzeciej grupy – maraton lub bilard, dla czwartej – czytanie i tak dalej. Oznacza to, że wszyscy ludzie rozkoszują się na różne sposoby.

Musimy nastawić człowieka na to, żeby wszystkie jego napełnienia były społecznie użyteczne. Jeśli przy tym on się uzdrawia, to jest to społecznie użytecznym napełnieniem i dla niego, i dla społeczeństwa. Należy człowieka zachęcać i pobudzać w nim różnego rodzaju podobne pragnienia.

W integralnym społeczeństwie człowiek będzie odczuwał rozkosz przez jego uczestnictwo w pracy społecznej, w życiu publicznym, w edukacji młodego pokolenia, w normalnym spędzeniu wolnego czasu. Wszystko zależy od tego, jak wychowamy człowieka.

Z programu TV  „Integralny świat”, 30.10.2011


Rozpad połączenia między pokoleniami

каббалист Михаэль Лайтман Kiedyś wydawało się nam, że rozwój człowieka w jego egoizmie może trwać bezgranicznie. Marzyliśmy o tym, aby wynaleźć nowe i wspaniałe maszyny, tak że każdy będzie mógł otrzymać swój własny samolot i niesamowite urządzenia komunikacyjne. Ale w końcu człowiek, korzystający z tych rzeczy zrozumiał, jakie są one bezsensowne. Wówczas zadał on sobie pytanie: Po co to wszystko? I poczuł pustkę i brak spełnienia.

Dlaczego postęp techniczny nie przyniósł nam spełnienia? Ciągle rosnące pragnienia człowieka napędzają do przodu jego proces rozwoju. Pragnienie otrzymywania osiągnęło już swoją ostateczną formę! W wielu pragnieniach odczuwamy regresyjny rozwój.

Kiedyś człowiek pragnął rodziny, wiele dzieci, a nawet wiele żon. Później wystarczała mu tylko jedna żona i dwoje dzieci, a nawet jedno dziecko. A dzisiaj nawet tego nie chce. Życie staje się tak trudne i skomplikowane, że szczególnie w krajach rozwiniętych ludzie nie chcą opuszczać rodzinnego domu aż do wieku 30-40 lat.

Człowiek pracuje i wydaje swoje wszystkie pieniądze tylko na siebie. Po co mu są potrzebne żona i dzieci? Może podróżować, wypoczywać, bawić się i czuć się wolny od wszelkiej odpowiedzialności. Jego matka troszczy się o niego i powodzi mu się dobrze.

Zbudowaliśmy społeczeństwo z taką rozwiniętą infrastrukturą, że w supermarkecie można kupić gotowy posiłek, który można podgrzać w mikrofalówce, i kolacja jest gotowa. Nie ma potrzeby dzielić mieszkania z kimkolwiek, można mieć swoje własne i człowiek czuje się wolny. Na starość zabezpieczyłem się również, otrzymam rentę, opiekę medyczną, opiekę w szpitalu i miejsce na cmentarzu – i co jeszcze mogę się spodziewać? Czy opłaca się całe życie harować na to?

Nasze ego stało się tak ogromne, że nie jesteśmy zdolni połączyć się z innymi – inwestować w nich wysiłek, troszczyć się o nich, aby oni mogli też  zatroszczyć się o nas. Nie jestem w stanie zbudować z kimkolwiek prawdziwy związek.

Jeśli łączymy się, to tylko na zasadzie wzajemnie korzystnych warunków. Żyjemy z żoną jak dwoje przyjaciół, dwoje partnerów. Nasze wspólne życie nie jest podobne do prawdziwej rodziny, która była kiedyś. Jest to raczej współżycie. Ja pracuję i ona pracuje. Ona robi coś w domu i ja coś robię. Ona płaci i ja płacę.

Tak jak byśmy wywiązywali się ze wszystkich swoich zadań na równym stopniu. Nie jest to już rodzina, w której mężczyzna był kiedyś głową rodziny i zarabiał na życie, przez co umożliwiał on swojej żonie opiekę nad domem i wychowaniem dzieci. W dzisiejszych czasach oboje wychodzą rano z domu, zaprowadzają swoje dzieci do żłobka lub przedszkola, wracają wieczorem  do domu i odbierają dzieci. Co pozostaje im z całego dnia? Nie widzą się prawie ze sobą przez cały dzień. On siedzi przed telewizorem lub komputerem, ona posprząta trochę w domu, zmyje naczynia, załaduje pralkę ubraniami do prania i to wszystko, dzień minął.

Funkcjonują absolutnie na równych prawach, a nie tak jak wcześniej, kiedy mężczyzna był głową rodziny. Oznacza to, że rodzina straciła swoje pierwotne znaczenie i stała się po prostu partnerstwem. Jeśli jest to tylko umowa partnerska, to zawsze będę spoglądał na to w kategoriach, czy mam z tego korzyść czy nie? Jeśli nasze wspólne życie przynosi mi korzyści, to jestem za, lecz jeśli jest dla mnie niekorzystne, to wycofuje się. Dlatego też  ludzie rozwodzą się i nie chcą w ogóle wchodzić w takie związki.

Jest to niestety fakt. I my studiujemy nieco ich przyczyny. Nasze ego tak wzrosło, że mówi nam, że nie warto wchodzić w takie partnerskie związki, które nazywane są  małżeństwem.

Ze względu na ego człowiek przestaje odczuwać swoje dzieci tak blisko, jak części swojej duszy. Dzieci mają swoje własne życie, uczą się w odleglych od domu rodzinnego miejsc. Różnica między pokoleniami stała się tak ogromna, że dzieci całkowicie są oddzielone od swoich rodziców. Mają one inne wykształcenie, inne zainteresowania, że tylko z trudem rozumiem, o czym mówią, czym się zajmują i czym wypełniają swoje życie.

Połączenie między pokoleniami zostało przerwane. Dlatego jest to dla mnie niezrozumiałe, dlaczego w ogóle potrzebuję dzieci? Jaką przyjemność mi sprawiają?  Chcą ode mnie, abym im tylko dawał  pieniądze i potem milczał. Dzieci sprawiają nam radość, kiedy są jeszcze małe. Ale gdy osiagną wiek 12 lat, tracimy z nimi kontakt.

We wcześniejszych czasach, kiedy własne dzieci zostały już odchowane, dziadkowie zajmowali się wnukami. To było ich życiowym zadaniem, które sprawiało im wiele radości. Ale dzisiaj nasze dorosłe dzieci nie chcą zawierać związków małżeńskich i nasze wnuki nie przestaną się rodzić.

Człowiek nie robi tych kalkulacji świadomie, ale ze względu na rozwój naszego egoizmu, nie ma on potrzeby, aby zakładać rodzinę.

Sytuacja demograficzna rozwijała się wcześniej bardzo burzliwie, gwałtownie, i nagle zaczęła się zwalniać. Specjaliści, którzy zajmują się demografią  i opracowują prognozy rozwoju ludzkości, przewidują, że populacja ludności w niedalekiej przyszłości zacznie ekstremalnie spadać. Wzrost ten był wspierany aż do teraz, dzięki niektórym regionom – głównie dzięki arabskim krajom z ich silnymi tradycjami i wymogami religijnymi.

Ale teraz nawet w najbardziej rozwiniętych krajach arabskich zamiast 10-15 dzieci dzisiaj przychodzi na świat tylko 2-3. Oznacza to, że też te kraje dostosowują się bardzo szybko do całego świata.

Z pierwszej rozmowy o „Nowym” życiu, 27.12.2011


Cudowna metamorfoza skończonego egoisty

Pytanie: Bardzo pociąga mnie obraz nowych, naprawionych relacji między ludźmi, które Pan opisuje. Zwłaszcza jako ojca wywołują na mnie ogromne wrażenie przykłady o dzieciach i trudnych sytuacjach w szkołach.

Naprawdę z wielką chęcią chciałbym żyć w takim świecie, który Pan opisuje. Ale jednocześnie ogarnia mnie wątpliwość: bo jest napisane, że „serce człowieka jest od urodzenia złe”. A Pan chce, żeby człowiek stał się nagle dobry? Dlaczego ten skończony egoista nagle miałby doświadczyć takiej metamorfozy?

Odpowiedź: Człowieka będzie cieszyć fakt, że wykorzystuje on swoje ego w przeciwnej formie. Będzie widział wokół siebie przykłady i robił to samo.

Aby doprowadzić człowieka do korzystania z własnego egoizmu w dobry sposób, potrzebujemy wsparcia społeczeństwa, wpływu za pomocą dobra i zła, tj. nagrody i kary. Musimy uformować wsparcie przez dzieci tak, aby one respektowały swoich rodziców albo też nie, mianowicie w zależności od tych właściwości.

Gramy z egoizmem człowieka we wszystkich możliwych formach, organizując dla niego otoczenie. W tym otoczeniu istnieje kilka poziomów. Bo w samym człowieku istnieją cztery poziomy i dokładnie tyle samo kręgów jest konieczne, aby zbudować wokół niego. Konieczne jest wpłynąć na niego przez jego dzieci, aby poczuł, że dzieci oceniają i sprawdzają zależnie od tego, jak dalece daje społeczeństwu. Ponieważ zdanie, opinia dzieci jest bardzo ważna dla człowieka.

Drugim kręgiem są sąsiedzi, trzecim – współpracownicy, a czwartym – państwo, gdzie wszyscy właściwie oceniają go na tej samej zasadzie. Właśnie takie środowisko powinno być zbudowane wokół człowieka, ale żeby nie było ono porównywalne do więzienia, z którego chciałby uciec, ale zbudowane z uwzględnieniem naszego egoizmu. Bo to jest nasza natura.

Ale musimy też zrozumieć, jak wiele zyskamy, jeśli nie będziemy tłumić naszego egoizmu, tylko nauczymy się stosować go we właściwy sposób.

Jeśli na przykład, dzięki mojemu wielkiemu egoizmowi mogę zarobić majątek dla moich dzieci, to korzystam z tego, aby wszystkim było dobrze. To znaczy, że problemem nie jest istnienie samego egoizmu, ponieważ może być on bardzo korzystny dla wszystkich. Pytaniem jest tylko, w jaki sposób go używam.

Jeśli  społeczeństwo wymaga, aby wykorzystywać egoizm dla dobra wszystkich, to powinienem to zrobić. A jeśli się to nie powiedzie, to wtedy powinienem spróbować się naprawić. Wszystko zależy od ram warunków społecznych, ponieważ człowiek jest produktem swojego środowiska. Dlatego musimy działać bez nacisku i przemocy.

Z rozmowy o nowym życiu, 03.01.2012


Szczególność integralnej rzeczywistości

Pytanie: W psychologi   behawioralnej jest pojęcie „trójkąta wzajemnego zrozumienia”.

Komunikacja i współczucie przedstawiają dwa kąty trójkąta a trzecim kątem jest ogólna rzeczywistość. W integralnej edukacji komunikacja odbywa się w kręgu. Z perspektywy psychologi behawioralnej stwierdza się, że poprzez wzrost wzajemnego zrozumienia wzrasta sympatia. Teraz pojawia się pytanie odnośnie ogólnej rzeczywistości. Czy ogólna rzeczywistość jest równa integralności?

Odpowiedź: Powinniśmy istnieć w niej. Nie w nas, ale na zewnątrz nas, w ogólnej rzeczywistości, którą tworzymy, ponieważ to właśnie ona jest obiektywną rzeczywistością. Wszystko, co istnieje we mnie, jest subiektywne i jest całkowitym kłamstwem. Oszukuje się, że sam siebie kształtuję. Jest to absolutnie nierealny, przeze mnie wymyślony świat.

Czasami rozmawiam z kimś i jestem zaskoczony tym, jak różnie postrzegamy świat. Ja mówię o jednym aspekcie, ale on widzi zupełnie inny obraz i mówi o czymś zupełnie innym. Lecz jest on absolutnie szczery, tak jak ja, bo każdy z nas opiera się na swoich własnych odczuciach.

Dlatego konieczne jest, aby wznieść się wyżej, do wspólnego pragnienia, do wspólnego rozumu, do wspólnego serca i mózgu i z tego ogólnego obrazu człowieka, który przedstawia ogół wszystkich, postrzegać świat. Wówczas będziemy postrzegać to zupełnie inaczej: nie indywidualnie, nie przez pryzmat naszych zniekształconych, pierwotnych wewnętrznych właściwości ale z kolektywu.

Kiedy coraz więcej ludzi podłączy się do wspólnego systemu zwanego „Człowiek” (zbiorowy obraz człowieka), będzie naturalne, że zobaczymy wtedy zupełnie inny obraz świata, wszechświata i nas. I obraz ten będzie się bardzo różnił od tego, co widzimy dzisiaj.

Ponieważ obraz świata zależy od subiektywnego postrzegania, jest to dobrze znane psychologom.

Trzeba tylko pokazać, że jeśli porównasz swoje wewnętrzne pragnienia, właściwości z innymi – z tworzącym się zbiorowym obrazem człowieka jako jedną całość – to z niego zaczniesz postrzegać zupełnie inny świat.

Wzniesiesz się ponad siebie i oddalisz się od ciała, od twoich własnych właściwości, zobaczysz je jako coś nieważnego. Całkiem możliwe jest, że twoje ciało będzie postrzegane jako coś obcego, jako zwierzę, które istnieje obok ciebie. Jeśli obłóczysz się w ogólną formę „Człowieka”, to będziesz postrzegał swoje ciało jako istniejące na zwierzęcym poziomie. A kolektywny obraz „Człowieka” odnosi się już do ludzkiego poziomu.

Z rozmowy o integralnej edukacji. 12.12.2011


Służenie wyższym celom jest korzystniejsze dla zdrowia

каббалист Михаэль ЛайтманWiadomość: Możemy się czuć szczęśliwi dzięki prostym przyjemnościom, jednak te „puste kalorie” nie sprzyjają rozwojowi naszych zdolności i nie poprawiają naszej kondycji fizycznej. Na poziomie komórkowym, nasz organizm lepiej reaguje na szczęście oparte na poczuciu wspólnoty i celu w życiu.

Naukowcy rozróżniajądwie formyszczęścia:

1. Uzyskanie krótkoterminowych pozytywnych emocji

2. Dążenie do szlachetnych celów, które wykraczają poza ramy zaspokojenia własnych pragnień,  do odnajdywania sensu w życiu.

W pierwszej kategorii (u egoistów) aktywują się geny odpowiedzialne za zapalenie, a aktywność genów związanych z produkcją przeciwciał jest niska. Analogiczną reakcję obserwuje się przy stresie.

W drugim przypadku (u altruistów) naukowcy odkryli, że zmieniała się praca genów w komórkach układu odpornościowego organizmu, aktywowały się mechanizmy produkcji przeciwciał, hamowała się aktywność genów związanych z procesami zapalnymi.

Styl życia, który skupia się wyłącznie na otrzymywaniu przyjemności z życia, może mieć negatywny wpływ na zdrowie – podsumowują naukowcy. Stała aktywacja odpowiednich genów może prowadzić do przewlekłych stanów zapalnych, a one z kolei mogą powodować choroby układu krążenia, neurodegeneracyjne i szereg innych, mogą też osłabić ochronę przed infekcjami.

Komentarz: Natura jest jednolita i dążenie do jedności z nią korzystnie wpływa na wszystkie systemy, zarówno fizyczne, jak i duchowe człowieka i świata.  Im na wyższym (duchowym) stopniu człowiek wkłada wysiłek, aby doprowadzić naturę do jedności, tym mocniej oddziałuje na jej niższe (fizyczne) poziomy.


Sceny przemocy usposabiają do agresji

каббалист Михаэль ЛайтманBadania naukowe (grupa naukowców z Uniwersytetu Stanu Iowa): Człowiek przypomina naczynie – czym go napełnisz, taki on będzie. Jesteśmy dziś świadkami ogromnej liczby scen przemocy. Jeśli uważasz, że przemoc nie jest rozwiązaniem problemów i chcesz zachować altruizm i tolerancję – trzymaj się z dala od scen agresji.

Sceny przemocy w filmach, wiadomościach, grach działają jako wyzwalacz aktywujący agresywne myśli, które są już przechowywane w pamięci. Jeśli agresywne emocje są pobudzane ponownie i ponownie, to stają się przewlekłe. W konsekwencji zaczynają warunkować zachowanie człowieka.

Naukowcy występują na rzecz wprowadzenia ratingu mediów,  które dostarczą informację na temat treści w samych mediach. Zachęcają oni rodziców do ograniczenia czasu przeznaczonego na oglądanie telewizji przez dzieci oraz kształcenia u dzieci krytycznego podejścia do aktualnych wydarzeń i informacji. Przecież gdy dzieci zaczynają myśleć, że przemoc to normalność, to same zaczynają brać udział w agresji wobec innych.

Wnioski: Ponieważ takie media są korzystne dla wielu, zabronić ich w naszym społeczeństwie byłoby znacznie trudniejsze, niż zabronić palenia. Środowisko kształtuje z dziecka człowieka, ale nawet rodzice nie są w stanie w sposób zorganizowany wystąpić przeciwko mediom, które niszczą ich dzieci i niwelują wszelkie wysiłki wychowawcze rodziców. Czy WHO i UNESCO kiedykolwiek występowały przeciwko takim mediom?  Czy ktokolwiek wysuwał takie propozycje w ONZ?  Jedna jest odpowiedź – nie możemy przeciwdziałać takim mediom, ponieważ sami tacy jesteśmy.

Zgodnie z kabałą, człowiek nigdy i w niczym nie dokonuje swoich czynów, a tylko to, co dyktuje mu społeczeństwo, otoczenie, środowisko. Dlatego też, wybierając środowisko, człowiek całkowicie determinuje swoje działania, które są absolutną konsekwencją wpływu środowiska. Czyli człowiek może determinować swoje czyny tylko poprzez środowisko, w którym znajduje się. I tylko w wyborze środowiska znajduje się jego wolna wola.