Artykuły z kategorii Święta

Faraon

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co uosabia Faraon?

Odpowiedź: Faraon – jest to potężna siła! Nie będę mówić o osobowości, ponieważ praktycznie ta osobowość nie istnieje.

Za to nauka Kabały uznaje to, co zostało stworzone przez Stwórcę – ogromny, rozwijający się, pochłaniający wszystko egoizm, który odkrywa swoją paszczę i jest gotowy pożreć cały świat!

On jest nienasycony i przejawia się stopniowo, w miarę rozwoju ludzkości. Im bardziej staramy się coś zrobić i osiągnąć w świecie, tym bardziej on pożera to, nie pozostawiając nam żadnej nadziei na zmianę świata na lepsze i szczęśliwszą przyszłość. Przeciwnie, staje się coraz gorszy.

Coraz mniej osób jest zadowolonych ze swojego życia. Kiedyś uważaliśmy, że możemy w jakiś sposób ułożyć sobie życie – ale nie. Dziś dowolni, odlegli wiejscy ludzie nie czują się bezpiecznie: ani pod względem gospodarczym, ani żywnościowym. Teraz człowiek tak bardzo powiązany jest z całym światem, że nie jest w stanie sam się wyżywić! Paradoks, rolnik nie może się wyżywić z uprawy własnej ziemi!

Wszystko to pochłania faraon (egoizm), ponieważ jednoczy nas ze sobą tak, że nie możemy być niezależni od innych. On robi nasz świat integralną, globalną, wzajemnie związaną małą wioską, w której wszyscy są od siebie zależni. I tu widzimy, że nie możemy nim zarządzać. Co zrobić?!

Egoizm przywodzi nas do konieczności być prawidłowo połączeni ze sobą! Oznacza to, że sam faraon, czyniąc nasz świat połączony ze sobą, sam również prowadzi nas do tego, żebyśmy go znienawidzili i uczynili nasz świat innym – z dobrymi relacjami między sobą. W przeciwnym razie nie przetrwamy.

Ale następnie faraon ciągle nastawia nas przeciw jedności. I chociaż z jednej strony budzi w nas pragnienie, aby zjednoczyć się i działa w taki sposób, że nie możemy przeżyć bez utworzenia prawidłowego wzajemnego połączenia między sobą, inaczej nie będziemy w stanie zabezpieczyć się nawet tym co najbardziej niezbędne, a z drugiej strony, nie pozwala nam się zjednoczyć.

W tej sprzeczności leży zasługa faraona! Dlatego on nazywa się „aniołem Stwórcy”! Został on stworzony przez Stwórcę jak dwulicowy Janus, który z jednej strony zobowiązuje nas do zbliżenia się, z drugiej strony nie pozwala nam się zbliżyć. I wtedy zaczynamy rozumieć, że nie mamy innego wyboru, jak tylko podnieść się nad nim, uciec od niego!

I my od niego uciekamy. I ta ucieczka od faraona, od naszej natury, naszego egoizmu jest właśnie wyjściem z Egiptu.

To nie jest łatwe, ponieważ musimy jeszcze wszystko to odkryć w sobie. Ale nasz czas jest szczególny! Odkrywamy wszystko, co przygotował dla nas Stwórca w postaci faraona. Ten faraon obecnie odkrywa się każdemu w postaci globalnego, integralnego świata i jednocześnie w postaci swojego osobistego egoizmu, który nie pozwala nam istnieć zgodnie z integralnym światem.

Tak więc należy szanować faraona za to, że wyprowadza nas z Egiptu.

Z programu TV „Aktualności z Michaelem Laitmanem”, 12.04.2016


Morze Czerwone – Jam Suf

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co symbolizuje Morze Czerwone?

Odpowiedź: Morze Czerwone (inaczej Końcowe – Jam Suf) – jest to granica między egoizmem i zbawieniem od niego, jeszcze nie altruizm, nie miłość i oddawanie, ale już wyjście z egoizmu.

Na granicy między egoizmem a altruizmem istnieje bariera z wody. Woda posiada dwie właściwości: z jednej strony tak zwane „gwurot” – ścisłe prawa, surowe siły, a z drugiej – siły miłosierdzia, siły miłości.

Woda składająca się z tych dwóch sił, przedstawia granice oddzielającą Egipt (egoistyczny świat) i altruistyczny świat. Dlatego konieczne jest, aby przejść, to znaczy przebić tę część wody, która reprezentuje brutalną siłę i chroniąc Egipt nie pozwala wydostać się z niego.

Jeżeli człowiek może przejść przez tę ścianę wody, wtedy wchodzi w owodniowe wody, które zaczynają rozwijać go, jak płód w łonie matki. Ale on musi tak bardzo znienawidzić egoizm, żeby być w stanie się go pozbyć, i wtedy wody rozstępują się.

Z programu TV „Aktualności z Michaelem Laitmanem”, 13.04.2016


Pesach – radosne bóle narodzin, część 2

каббалист Михаэль Лайтман Stwórca obiecał Abrahamowi, że jego potomkowie staną się wielkim narodem, ale do tego trzeba przejść całą drogę rozwoju. Wychodząc ze Starożytnego Babilonu, oni dochodzą do ziemi Kanaan.

Rozpoczyna się okres praojców: Abraham, Izaak, Jakub. Synowie Jakuba kłócą się między sobą i nie słuchają Józefa, który symbolizuje zjednoczenie.

Z powodu ich niezgody, tylko Józef dostaje się do Egiptu – jest to ogromny egoizm. A potem jego wszyscy bracia nie mają innego wyboru, jak tylko udać się do Egiptu.

Egoizm cały czas rośnie i tak rozwija się historia narodu Izraela. Niewielka grupa pochodząca z Babilonu popada w stan zwany Egipt. Oczywiście, nie chodzi tu o geograficzny obszar, a o ich stan.

Pomiędzy nimi zaczął przejawiać się duży egoizm i popychać ich do rozwoju. Podobnie rozwijaliśmy się w kapitalistycznej formie w przeciągu ostatnich stu lat. Wydawało nam się, że rozwój będzie na naszą korzyść, i należy wymyślać nowe urządzenia, maszyny, środki, ekonomie, banki, itd. – coraz więcej i więcej.

Czuliśmy, że nasze wzajemne połączenie daje każdemu wielkie korzyści, prowadzi do rozkwitu i dobrobytu, gwarantuje nam żywność, odzież, pracę. Ale nagle cała ta idylla zakończyła się i wzrost gwałtownie spadł. A my nie możemy zrozumieć, dlaczego.

Widzimy, że to samo dzieje się z kobietą w ciąży w ostatnich dniach przed porodem. W ciągu ostatnich kilku miesięcy ciąży embrion spowalnia swój rozwój dokładnie w taki sam sposób, jak to się dzieje z narodem Izraela, w Egipcie.

Najpierw przechodzi on „siedem lat tłustych” a potem „siedem lat chudych“. Nad Egiptem powstaje nowy król. Żydzi już nie są tak zadowoleni swoim rozwojem, widząc, że wpadł on w impas i nie przynosi żadnej korzyści.

I tu „zajęczeli synowie Izraela od pracy”, która stała się coraz trudniejsza. Ale główną trudnością było to, że choć życie nie było w głodzie i w pełnym dostatku, ale nie przynosiło wewnętrznego, duchowego zadowolenia. Jesteśmy coraz mniej zadowoleni ze swojego życia, ponieważ nie widzimy w nim sensu.

Nie ma potrzeby rodzić dzieci, a nawet nie ma po co się żenić. Coraz bardziej rozpowszechniają się narkotyki, leki przeciwdepresyjne, człowiek upada coraz niżej i niżej. To się nazywa „siedem lat chudych“.

Głód nie znaczy, że nie ma nic do jedzenia. Przecież wychodząc z Egiptu na pustynię, oni wspominali pełne garnki z mięsem i czosnkiem, którymi żywili się w Egipcie. Oznacza to, że w Egipcie była pełna materialna obfitość, ale nie było tam wewnętrznego, duchowego zadowolenia – sensu życia.

Główny problem egipskiego wygnania jest to, że naród Izraela, to jest rozwijający się człowiek czuje, że zniknął wcześniejszy motor rozwoju, bodziec, popychający go naprzód.

To wewnętrzny stan w człowieku, który Tora opisuje w formie zewnętrznej historycznej opowieści. Czujemy, że nie jesteśmy już w stanie pozostawać w tym stanie. Dobre i troskliwe macierzyńskie łono przekształca się dla nas w więzienną celę. Musimy wyrwać się z niej i czujemy na sobie presję ze wszystkich stron.

Życie przekształca się w ciężką i nieznośną pracę w niewoli egipskiej. Ponieważ chcemy osiągnąć jakiś sukces, ale życie nie przynosi nam nic dobrego. I jeśli pozostaniemy w Egipcie, to życie zawsze będzie takie ciemne i nie poprawi się.

Dlatego powiedziano, że „zajęczeli synowie Izraela od tej pracy i podniósł się ich krzyk do Stwórcy”. I teraz już szukamy sposobu na ucieczkę, zdając sobie sprawę, że w Egipcie nie mamy nic więcej do zrobienia. Ale z jednej strony chcemy uciekać, a z drugiej strony nie chcą nas puścić. Całkowicie jak zarodek, który jest już gotowy do narodzin, ale macierzyńska macica jeszcze trzyma go, a zarazem naciska.

Zarodek musi przejść przez działanie tych dwóch przeciwstawnych sił – jest to bardzo korzystne dla niego. Dziecko, które urodziło się w sposób naturalny, pod presją, a nie przez cesarskie cięcie, otrzymuje ogromną siłę do dalszego życia.

Z rozmów na temat nowego życia, 12.04.2016


Mojżesz

каббалист Михаэль Лайтман Głównym bohaterem święta Pesach – jest Mojżesz, tj. duchowy przywódca, specjalna właściwość wewnątrz człowieka, która prowadzi go do wyjścia z Egiptu.

Ale jeśli mówimy o Mojżeszu nie jak o właściwości w człowieku, a jako postaci, to on nie był urodzonym przywódcą. Jest to – zamknięty w sobie człowiek, pragnący pojąć otaczający nas świat, jego właściwości, siebie.

Mieszka on w pałacu Faraona, korzysta ze wszystkich dóbr należnych mu jako książę. Jest czczony. Studiuje egipskie praktyki, magię – wszystko, z czego korzystał wtedy Egipt przy budowie piramid, w poznaniu Wszechświata poprzez astronomię i wszystko, co oni wtedy rozwinęli. To przyciągało Mojżesza. Był on wykształconym człowiekiem, ale nie był związany ani z Egipcjanami, ani z narodem. Po prostu był tylko księciem.

Będąc na wygnaniu z Egiptu, Stwórca wezwał go, aby powrócił – posłuchał, ale nie było w tym żadnej jego osobistej intencji.

Powracając do Egiptu, Mojżesz przychodzi do swojego dziadka – do Faraona i do swojej przybranej matki Bitia, już jako przeciwnik stojący przeciwko nim i mówi: „Wypuść mój naród”. A faraon odpowiada: „Oni żyją tutaj ze swymi rodzinami, bydłem, gospodarstwem. Oni od dawna należą do mnie i nie zamierzają nigdzie odejść“.

Wyobraźcie sobie, to tak jakbyśmy domagali się u prezydenta Obamy: „Wypuść Żydów do Izraela”. Na co on odpowiada: „Nie zamierzam ich puścić, oni są mi potrzebni do rozwoju gospodarki, nauki, handlu. Spróbujcie sami zwrócić się do nich i posłuchajcie, co oni odpowiedzą“.

Przecież Żydom żyło się bardzo dobrze w Egipcie. Dysponowali absolutnie wszystkimi dobrami, nawet bardziej niż sami Egipcjanie. Dlatego nie było jak do nich podejść tak z punktu widzenia faraona, jak i z punktu widzenia samego żydowskiego narodu.

Naród Izraelski był syty, leniwy, znajdował się pod wpływem egipskich tradycji, kultury, nauki, sztuki, wszelkiego rodzaju rozrywek. Posiadali wszystko co potrzeba, włączając ogromne pastwiska dla bydła. Żyli można powiedzieć, w najlepszym miejscu na świecie.

Ale kiedy Mojżesz zaczął prosić faraona, aby uwolnił naród Izraela z Egiptu, to wtedy zaczęli odczuwać na sobie złą stronę faraona: ciosy, ucisk, podatki, aż do wielkiego prześladowania i pogromów.

Czyli wszystko, co widzimy w późniejszej historii Żydów, nagle zaczyna występować w Egipcie z narodem, który był całkowicie rozpieszczony we wszystkim! Oczywiście, że postawa faraona wobec Mojżesza stała się wyraźnie negatywna.

Ale Mojżesz mimo wszystko idzie do faraona na rozkaz Stwórcy i żąda: „Wypuść naród mój!”

Rzecz w tym, że Mojżesz boi się i faraona, i Stwórcy, nie wie co robić. Przekonuje Stwórcę, że jest onieśmielony, jąka się, że według swojej natury – nie jest liderem. A Stwórca odpowiada mu: „Ja wiem, kogo wybrać. Więc naprzód“. I on idzie.

Przy czym Stwórca mówi: „Pójdziemy razem. Ja tak znieczuliłem faraona, że lepiej jak pójdziemy razem”.

Kabała mówi o bardzo głębokich, wewnętrznych właściwościach człowieka, które muszą zajść w nim właśnie jak taki walec duchowego rozwoju, kiedy człowiek zaczyna poszukiwać w sobie właściwości faraona, Mojżesza, Stwórcy, narodu Izraela, Egipcjan i wszystkich innych postaci Tory.

W końcu dochodzi do stanu absolutnej ciemności, rozumiejąc, że nie może wyjść z Egiptu, nie chce wychodzić z niego, nie wie, z pomocą jakich sił można to zrobić. I wtedy nocą wybucha wielka siła – burza, pioruny i błyskawice w duchowym sensie tego słowa. Człowiek znajduje się w przerażeniu! Ale biegnie za Stwórcą.

Wyjście z Egiptu następuje w pośpiechu: nie wiadomo gdzie, nie ważne gdzie. Żeby tego tylko chciał Stwórca, a on wypełni Jego wolę.

Nic innego nie istnieje! Tylko pragnienie Stwórcy i nasze podążanie za Nim, ponieważ w żaden sposób nie jest możliwe, aby zorientować się w swoich uczuciach lub wiedzy – ani sercem, ani rozumem. Tylko Wyższa siła pokazuje tobie, jak iść. Stwórca wiedzie ciebie słupem ognia lub słupem obłoku, – i ty idziesz. W żaden inny sposób.

A żeby całkowicie oczyścić się z Egiptu i wziąć wszystko powyżej swojej wiedzy i uczuć, musisz rzucić się do morza!

Morze – to straszny stan, kiedy człowiek musi zrobić krok wbrew swoim uczuciom i rozumowi – absolutnie we wszystkim! Po tym nie pozostaje w nim nic swojego! On wychodzi absolutnie czystym. Właśnie tutaj mają miejsce duchowe narodziny – pełne oczyszczenie zmysłowej i materialnej pamięci. A po tym zaczyna się nowe życie.

Z programu TV „Aktualności z Michaelem Laitmanem”, 11.04.2016


Pesach – radosne bóle narodzin, część 1

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego posiłek Pesach nazywany jest „Seder” (porządek)?

Odpowiedź: Rzecz w tym, że podczas Pesach Seder przechodzimy przez całą historie narodu żydowskiego, która została obiecana Abrahamowi podczas zawarcia sojuszu ze Stwórcą.

Wtedy Abraham zapytał Stwórcę, jaką może mieć pewność, że grupa wyprowadzona przez niego z Babilonu, stanie się narodem, który osiągnie szczyt ludzkiego rozwoju, odkrycia Stwórcy w swoim życiu? Abraham wątpił w to, ponieważ nie widział w nich odpowiedniego pragnienia. Dlatego było to bardzo istotne pytanie.

Mieszkańcy Starożytnego Babilonu przeżywali kryzys. Ludzki egoizm nagle niezwykle wzrósł i podzielił ludzi. A z drugiej strony, oni byli razem związani, jak w jednej małej wiosce.

Jest to bardzo podobne do naszego dzisiejszego stanu, podobnie jak przy porodzie. Z jednej strony zarodek rozwija się i chce wyjść na zewnątrz. Jednocześnie macierzyńska siła utrzymuje go w macicy i nie pozwala wyjść.

Takie przeciwstawianie ostatecznie kończy się porodem. Ale dopóki to nie nastąpi on odczuwa nieprzyjemny nacisk na płód a nawet stanowi to zagrożenie jego życia.

Abraham wyprowadził za sobą z ciemnego Babilonu grupę ludzi. Nic dziwnego, że zgodzili się, ponieważ rozumieli, że będzie tam źle i nic dobrego ich tam nie czeka. W rezultacie wszyscy mieszkańcy uciekli z Babilonu, który był kolebką narodzin całej ludzkości i rozproszyli się po całej ziemi.

I gdy Abraham zapytał Stwórcę o dalszy los zebranej przez niego grupy, On odpowiedział, że będą oni cudzoziemcami w obcym kraju, gdzie będą ich uciskać czterysta lat, i wyjdą stamtąd z wielkim nabytkiem. Oznacza to, że będą znajdowali się pod takim naciskiem, jak dzisiaj, ale on będzie stopniowo wzrastał, powoli rozwijał się. Ten rozwój doprowadzi ich do zjednoczenia.

A z drugiej strony to zjednoczenie nie będzie absolutnie odpowiadać temu, w którym znajdą się, nazywając go Egiptem, z którego należy uciec. To znaczy, że oni zechcą połączyć się nawet jeszcze bardziej niż wcześniej, ale nie za pomocą siły faraona. I wtedy w nich powstanie silne i dobre pragnienie osiągnięcia stanu, który nazywa się „Ziemia Izraela”.

Z rozmów na temat nowego życia, 12.04.2016


Ucieczka z egipskich ciemności

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Święto Pesach rozpoczyna się w nocy z Pesach Seder (Seder – w tłumaczeniu  „porządek“) – ceremonia, wypełniona dużą ilością szczegółów. Co symbolizuje ta noc?

Odpowiedź: Seder – jest to porządek wyjścia z Egiptu, porządek działań, które człowiek powinien wykonać w swoim wnętrzu, aby oderwać się od swego egoizmu, podnieść się nad nim, a następnie wrócić do niego w dniach liczenia Omer (Sfirat Omer), aby naprawić wszystkie swoje egoistyczne pragnienia.

Pytanie: Jeśli byłbym Pana wnukiem, jaką radę życiową dałby mi Pan w świetle święta Pesach?

Odpowiedź: Naucz się, jak oderwać się od swojego ego.

Pytanie: Ale co jest złego w moim ego?

Odpowiedź: Ono zaciemnia całe twoje życie i będziesz zmuszony pozostawić je i uciekać od niego. Jeśli nie nauczysz się, jak to zrobić, to otrzymasz ciosy, które i tak nauczą cię, jak od niego uciec, ale jest to bardzo trudna, gorzka i długa lekcja.

Pytanie: Co to jest ego?

Odpowiedź: Ego – to twoje złe nastawienie do innych ludzi. Możesz jeść dziesięć porcji dziennie, mieć rodzinę, dzieci, budować dla siebie pałac, być miliarderem – to nie jest uważane za ego.

Ego oznacza, że ​​chcesz wykorzystać takiego samego człowieka, jak ty, na jego niekorzyść, aby wywyższyć się nad nim, stłamsić go. Ego jest mierzone jedynie w odniesieniu do złego wykorzystywania bliźniego.

Pytanie: A co to jest „noc Pesach Seder“?

Odpowiedź: „Noc Pesach Seder” – to oderwanie, ucieczka od złego wykorzystywania bliźniego. Ta noc symbolizuje to, że przechodzimy do życia, jak w egipskich ciemnościach i dostajemy ciosy z powodu naszego ego. Faraon wewnątrz nas otrzymuje ciosy.

Wyobraź sobie, że twoje ciało otrzymuje ciosy, choroby, rozczarowania, problemy – od dzieci, od rodziny, od krewnych, rodziców i wnuków, od wszystkiego co tylko istnieje. Nieszczęśliwy faraon, tj. twoja natura tak cierpi, że chcesz od tego uciec: „Lepsza śmierć, niż takie życie”. To jest egipska ciemność.

I nagle z tej ciemności ujawnia się, że możemy wznieść się ponad nią – i wtedy uciekam. Uciekam w pośpiechu i nic mnie nie obchodzi. Jest to wyjście z Egiptu. I to świętujemy – że ujawniło nam się wyjście, jak ucho igielne i przez nie możemy stamtąd uciec. Tak ciężkie było życie!

Ale do tego ciężkiego życia możemy dojść przez to, co myślimy, rozumiemy, uczymy się, i wtedy w małym źle możemy rozpoznać duże. Podobne jest to do ludzi, którzy słuchają wykładu na temat zagrożenia związanego z paleniem – i nie muszą oni doprowadzać się do zatrucia i ciężkich chorób, oni od razu rozpoznają to zło i uciekają. To samo możemy zrobić z „Egiptem”. A jeśli nie, to będziemy odczuwać nasze życie w naszym świecie, jak nieprzeniknioną ciemność, szczególnie naród Izraela.

Sprawdźmy siebie i odkryjemy, że znajdujemy się we władzy naszego ego o nazwie „Faraon” i dlatego nie będziemy mieli dobrego życia, jeśli nadal będziemy go słuchać. Więc spróbujmy, jak najszybciej zdecydować, że musimy od niego uciec, wyrwać się z pod władzy faraona znajdującego się w każdym z nas, z pod panowania naszego ego, przynajmniej oderwać się od niego.

Jeśli razem podejmiemy tę decyzję – będzie nam bardzo lekko, ponieważ cały naród wyjdzie z Egiptu. Dojdźmy do spójności społecznej – i uciekniemy, wznosząc się nad złym odnoszeniem do siebie wzajemnie. Wtedy nasze życie w kraju stanie się zupełnie inne. Szczęśliwego Pesach!

Z rozmów o nowym życiu, 24.03.2015


Pesach

каббалист Михаэль Лайтман Pesach oznacza przejście z odczuwania naszego świata, właściwego dla każdego człowieka w tym świecie, do odczucia Wyższego świata. To może zrobić tylko kabalista.

Pesach, jak i wszystkie żydowskie święta, jest czysto kabalistycznym świętem. Mówi ono o tym, że człowiek przeskakuje ze stanu niemożliwości połączenia się z innymi, w stan kiedy jego egoizm  pozwala to zrobić.

Wyjście człowieka z pod władzy egoizmu, aby zjednoczyć się z bliskimi ludźmi o podobnych poglądach, nazywa się „Pesach”.

Pytanie: Co pozwala mu uczynić taki skok?

Odpowiedź: Pragnienie. Ponieważ od początku wejścia w Egipt i  do końca przebywania w Egipcie  stale rozwija się ogromne egoistyczne pragnienie, które nie pozwala narodowi Izraela zjednoczyć się ze sobą.

A naród Izraela musi się zjednoczyć ze sobą, żeby w połączeniu między sobą odkryć Stwórcę –  właściwość oddawania i miłości. I kiedy on widzi, że nie ma żadnych możliwości, aby to zrobić, to wtedy odczuwa siebie w egipskiej ciemności. I teraz jest gotów zrobić wszystko, aby tylko wyrwać się stamtąd! To się nazywa ucieczka, zbawienie od Egiptu.

Jeśli rozpatrywać to z punktu widzenia tego, co dzieje się z człowiekiem, ponieważ zwykle w Kabale mówi się właściwie o tym, to chodzi tu o właściwość człowieka, który jest gotowy na wszystko, nawet wskoczyć do morza, aby tylko wyrwać się ze swojego egoizmu, wznieść się ponad nim i osiągnąć właściwość Stwórcy – oddawania i miłość.

On rzuca się do morza i morze rozstępuje się przed nim. On przechodzi przez nie, odcinając się od ego i w taki sposób staje się gotowy, aby znajdując się ponad egoizmem, zacząć pracować z nim, przekształcając go w altruizm. To jest właśnie wyjście z Egiptu, które świętujemy w Pesach.

Z programu TV „Aktualności z Michaelem Laitmanem”, 11.04.2016


Niech jedność zapanuje na całej Ziemi

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Czy święto Purim mówi o roli narodu Izraela?

Odpowiedź: Ono mówi o obowiązku narodu Izraela! Rola może być różna a odpowiedzialność jedna: zjednoczyć się i swoim zjednoczeniem wyciągnąć całą ludzkość na duchowy poziom.

Dzisiaj znajdujemy się w kryzysie, podobnym do tego, który kiedyś objął Starożytny Babilon. Egoizm wciąga nas w bardzo wąskie, ciemne, niezrozumiałe miejsce, gdzie zaczynamy „pożerać się” nawzajem. Ludzkość musi podnieść się z tego stanu. I to wzniesienie zależy przede wszystkim od narodu Izraela.

Dlatego też, w naszych czasach ponownie wzrasta antysemityzm, ponieważ narody świata podświadomie czują, że naród Izraela jest zobowiązany coś uczynić, ale nie wypełnia swojej misji, powodując tym szkody światu. Właśnie nasze wyobcowanie jest przyczyną antysemityzmu. Jak tylko zaczniemy się jednoczyć, przez nas na całą ludzkość przejdzie przepływ światła, ludzie zrozumieją, co należy robić, i antysemityzm natychmiast zniknie. Jeszcze 2500 lat temu prorocy przepowiedzieli, że wtedy narody świata wzniosą naród Izraela na swoje ramiona i zaniosą do Jerozolimy, aby zbudować Trzecią Świątynie.

Tak alegorycznie powiedziano o tym, że cała ludzkość podąży do Stwórcy i wszystkie religie, wierzenia, narody, narodowości, rasy zjednoczą się w jedną całość.

Pytanie: Co życzyłby Pan narodowi Izraela i Żydom, żyjącym w innych krajach świata?

Odpowiedź: Przede wszystkim życzę narodom całego świata, aby właściwie zrozumiały święto Purim i wywarły lekki nacisk na naród Izraela, aby zanieść go na swoich barkach do naszego wspólnego celu.

A narodowi Izraela życzę, aby zrozumiał swoje uniwersalne zadanie, uświadomił sobie, że dobro świata naprawdę zależy od niego. Każdy może wejść na naszą stronę internetową, do archiwum, które jest otwarte dla nich we wszystkich językach świata.

Musimy się zjednoczyć! Tylko w jedności możemy znaleźć rozwiązanie absolutnie wszystkich problemów! Nie istnieje ani jeden problem, który nie mógłby być rozwiązany przez połączenie i nie ma ani jednego problemu, który można rozwiązać inną metodą.

Urzeczywistnijmy to święto, rozwiązując naprawdę między sobą ten światowy problem, który podniesie nas na następny poziom natury i zbawi od wszystkich nieszczęść. Zróbmy to sami! Zróbmy teraz, razem! Powodzenia nam wszystkim!

Z rozmowy na temat święta Purim, 18.02.2015


Purim – koniec naprawy

каббалист Михаэль Лайтман Zazwyczaj święta, przyjęte przez różne narody organizuje się na cześć jakiegoś historycznego wydarzenia, które miało miejsce w tym świecie.

Ale ponieważ naród Izraela kiedyś oddzielił się od innych narodów po to, by wypełnić specjalną misję realizowania przez siebie, naprawy ludzkiej natury, a następnie doprowadzenie do niej całej ludzkości, to również szczególne znaczenie mają jego święta z tym związane.

I historia opisana w Zwoju (Megilat) Estery (o Mordechaju, królu Achaszweroszu, królowej Esterze, ratującej Żydów od śmierci, których planował zniszczyć zły Haman) i poświęcona świętu Purim, wyjaśnia właśnie, jak osiągnąć ten cel. W związku z tym jest napisane, że wszystkie święta w przyszłości zostaną anulowane, z wyjątkiem Purim, ponieważ w jego trakcie, na tym stopniu, świeci największe światło, które zawiera w sobie wszystkie poprzednie stopnie.

A wszystkie święta narodu Izraela są symbolami szczególnych stanów na drabinie duchowych stopni, po których wznosimy się z tego świata do świata Nieskończoności, osiągając coraz większe podobieństwo do Stwórcy w darowaniu, w miłości, w połączeniu pomiędzy nami.

Dlatego też, każdy wyższy stopień zawiera w sobie niższe stopnie, jako swoje składniki. I Purim, jako najwyższy stopień, oczywiście, zawiera w sobie wszystkie poprzednie, mniejsze stopnie, które anulują się przed nim i wchodzą w niego. W rezultacie nie pozostanie ani jedno święto, z wyjątkiem święta Purim.

Jak się dochodzi do tego święta? Cała nasza praca opiera się na wzniesieniu modlitwy (MA”N) o połączenie i miłość między nami, które staramy się osiągnąć, ponieważ cała praca poświęcona jest naprawie rozdzielenia. Najpierw musimy połączyć się na stopniu „obdarzania ze względu na obdarzanie”, co oznacza właściwość Mordechaja.

A gdy już dojdziemy do „królewskich bram” (jak opowiedziano o Mordechaju, siedzącym u bramy królewskiej), to tam spotkamy swojego Hamana – ogromne i straszliwe egoistyczne pragnienie, które odkryje się nam. Wtedy musimy je naprawić i w jego kelim otrzymywać światło z intencją Mordechaja, „ze względu na obdarzanie”. Tak otrzymuje się światło Mordechaja w kelim Hamana i  osiąga się koniec naprawy (Gmar Tikkun). 

Musimy wyjąć ze swojej natury, swojego egoistycznego pragnienia, jego siłę, jego „duchowe naczynie”, i dodać do tych pragnień intencje „ze względu na obdarzanie”, żeby ona zaczęła panować nad nimi,„ujeżdżać je”, dosłownie, jakby Mordechaj wyjeżdżający wierzchem na koniu.

Z lekcji do artykułu z książki „Szamati”, 20.03.2011


Dzień sądu – dniem radości

каббалист Михаэль ЛайтманJom Kipur – to Dzień Sądu, dzień, w którym ujawnia się kli (pragnienie), które musimy naprawić.

Rabasz pisze w wielu artykułach, że przychodzimy na Dzień Sądu zgodnie ze swoim wewnętrznym stanem, który może ujawnić się bez żadnego związku z pojawieniem się święta w kalendarzu.

Każdy z nas w swoim rozwoju osobistym przechodzi przez te stany, wzniesienia, zwane „Rosz Haszana“ (Nowy Rok), Jom Kipur (Dzień Sądu) i inne.

Jom Kipur – bardzo wysoki stan i potrzeba ogromnego światła, które wpływałoby na nas, aby ujawnić ten dzień, ten stopień w nas.

Wymaga to całej sekwencji działań. Człowiek czyni wielkie wysiłki w ramach grupy, wewnątrz naszego połączenia, gdzie kiedyś nastąpiło rozbicie.

Miejsce rozbicia dano nam po to, byśmy je naprawili. Wtedy zrozumiemy, co nazywa się naprawą, jaka jest budowa tego miejsca, jak wyższa siła stworzyła i utrzymuje go. W taki sposób odkrywamy Stwórcę.

Aby to osiągnąć, staramy się – zgodnie z główną zasadą Tory „kochaj bliźniego, jak siebie samego“.

Jak radzą nam kabaliści, realizujemy tę zasadę nie w całym społeczeństwie, ponieważ jest to niemożliwe, ale przede wszystkim w jednej lub kilku małych grupach.

Starając się realizować tę zasadę metodą kabalistów w połączeniu między nami, od miłości do przyjaciół osiągnąć miłość do Stwórcy, odkrywamy, jak bardzo nie przebywamy w miłości i obdarzaniu.

Nie mówimy o naszym życiu na tym świecie – czy nam źle jest, czy dobrze, nie tak sprawdzamy zło i dobro, nie z tym przychodzimy na Sądny Dzień.

Tylko wtedy, gdy jestem w grupie, dążę do połączenia między nami, budzę światło powracające do źródła, a ono mi świeci – wtedy widzę, jak bardzo pogrążony jestem w nienawiści i oderwaniu od przyjaciół, od starających się połączyć, żeby odkryć w tym połączeniu obdarzanie, Stwórcę.

Odkrywam w sobie siłę odrzucenia, siłę rozbicia- i tylko o niej mogę powiedzieć, że ujawniłem zło. Tylko z tym złem mogę przyjść do Stwórcy i zażądać od Niego naprawy.

Wtedy Sądny Dzień stanie się Dniem Radości, ponieważ odkryję chorobę egoizmu, swoją naturę, która musi być naprawiona.

Ujawniłem stan „Ja stworzyłem egoizm“ i teraz mogę prosić Stwórcę o Torę – siłę, żeby go naprawić, dlatego że dalej On powiedział: „I stworzyłem Torę do jego naprawy, dlatego że światło w niej powraca do źródła“, to znaczy do Mnie.

Dlatego tylko po ciężkiej pracy nad połączeniem między nami, tylko po tym, jak wyższe światło świeci z poziomu miesiąca Elul („Ja do Umiłowanego – a Umiłowany do mnie“) tylko po tym, kiedy osiągamy Rosz Haszana, pragnąc Nowego Początku, nowej zmiany na drodze, dążąc tylko do połączenia między nami – narodzin nowego systemu- nowego Człowieka (Adam) w nas – tylko wtedy dochodzimy do stanu, w którym sprawdzamy wszystkie nasze dziesięć właściwości, a dziesiątego dnia po Nowym Roku, na początku nowej drogi dochodzimy do Dnia Sądnego.

Wtedy z jednej strony znajdujemy się w stanie pełnej beznadziei i bezradności, a z drugiej strony w ogromnej radości dlatego, że nareszcie możemy krzyczeć do Stwórcy, aby nam pomógł.

Mamy pełne zaufanie, że on nam pomoże, ponieważ już sprawdziliśmy siebie i uświadomiliśmy sobie, że wszyscy jesteśmy źli i nie jesteśmy w stanie z tym nic zrobić. Z drugiej strony, w połączeniu między sobą uzyskaliśmy pewność, że w takim wypadku Stwórca pomaga i oczekuje tej chwili.

Baal HaSulam pisze, że „nie ma szczęśliwszego momentu w życiu człowieka, niż kiedy on odkrywa, że jest w pełni bezsilny i nie wierzy w swoje siły, dlatego że podjął wszelkie możliwe działania, jakie tylko mógł podjąć, ale niczego nie osiągnął.

Dlatego że właśnie w takiej chwili, w takim stanie jest gotowy do pełnej, jawnej modlitwy, modlitwy- prośby, modlitwy do Stwórcy!” Ta chwila nosi nazwę Sądnego Dnia. Od tej chwili i później jest on już pewien, że dostanie światło naprawy.

Z lekcji na temat artykułów Rabasza, fragmenty z Dnia Sądnego, 15.10.2010