Artykuły z kategorii Święta

Rosz ha-Szana

14449784_1112360352186867_7605959910177878514_n


Nowy Rok – Rosz ha-Szana, albo koniec filmu Wszechświata

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Ile razy na świecie będziemy świętować Nowy Rok (Rosz ha-Szana)?

Odpowiedź: W sumie sześć tysięcy razy. A potem nastąpi zamknięcie tego Wszechświata. Tak, jak kiedyś on się narodził, tak i się zamknie. Nawet fizycy mówią o tym, że Wszechświat jest skończony.

Stopniowo zaczną zanikać jego sferyczne właściwości, które przestaną go zniekształcać, czyniąc trójwymiarowym. Wszechświat najpierw stanie się dwuwymiarowy, a następnie skurczy się do jednego punktu.

Jak telewizyjny sygnał rozchodzi się, dostając się do telewizora, tak samo i tutaj nastąpi to samo, tylko z odwrotnym efektem: Wszechświat zwinie się, zapadnie, dlatego że znikną właściwości, które rozwijają nam jego obraz.

Mam nadzieję, że będziemy świadkami tego, jak zaniknie Wszechświat i wraz z nim nasze ciała i cały ten świat. Pozostaną tylko wyższe właściwości, których dziś na razie nie ma w naszej materii – są to właściwości obdarzania, miłości, jedności. W nich będziemy istnieć, przenosząc się do nowego „kosmicznego statku” – w wyższy wymiar.

Rzecz w tym, że wszystko, co się dzieje – dzieje się wewnątrz nas, i jest naszym wewnętrznym postrzeganiem siebie samych, nieożywionej, roślinnej, zwierzęcej i ludzkiej materii. Cały świat znajduje się wewnątrz nas.

Dlatego nie możemy powiedzieć o tym, że on istnieje obiektywnie, na zewnątrz nas miliardy lat. Przeciwnie, on nie istnieje! Co to znaczy, że zanika nasz świat, Ziemia, ludzkość, społeczeństwo?

To we mnie zanika z powrotem cały program, według którego ja dzisiaj funkcjonuję, i wszystko odchodzi, kompresuje się wewnątrz mnie w jeden stan wspólnoty. Na tym kończy się nasz ziemski etap, i przechodzimy na następny poziom.

Komentarz: To znaczy, że pokazano mi ten film, który się teraz kończy?

Odpowiedź: Ale ty musisz go zrealizować! Koniec świata – jest to koniec jego nieprawidłowego postrzegania przez człowieka. Musimy zrozumieć, że jest to film i przestać kręcić go wewnątrz siebie.

Zamiast tego musimy zacząć rozwijać następny etap, za każdym razem upewniając się, że nasz świat – to tylko ciągłe, wielke kino, a w rzeczywistości nic takiego nie istnieje. Wszystkie światy – to na razie niepełny obraz naszego najbardziej naturalnego, najwyższego stanu, który nazywa się światem Nieskończoności.

Tak więc Nowy Rok sam w sobie jest bardzo obszernym świętem, które obejmuje w sobie absolutnie wszystko. Z niego pochodzą wszystkie pozostałe święta, cała historia ludzkości. On jest początkiem wszystkiego.

Jest głową! W języku hebrajskim tak się nazywa „Rosz ha-Szana” – głowa roku.

Zażyczmy sobie, żebyśmy mieli dobry początek następnego etapu!

Z TV programu „Święta. Rosz ha-Szana” Nr.1, 06.08.2015


Rosz ha-Szana – urodziny Adama

каббалист Михаэль ЛайтманWszystkie narody świata świętują Nowy rok jako zwykłe ziemskie święto, a tylko u Żydów jest on wyjątkowy: świętujemy stworzenie Adama. Jest to bardzo istotna data.

Pięć dni przed Nowym Rokiem (Rosz ha-Szana) nastąpiło stworzenie świata, a w dzień Nowego roku, w piątą godzinę nadejścia piątku został stworzony Adam. 

Wszystkie czerwone daty kalendarza żydowskiego poświęcone są nie materialnym świętom, a różnym duchowym działaniom, obejmującym stworzenie świata i stworzenie Adama. Dają one naszemu narodowi ogólne wskazówki celowego ruchu do przodu.

Adam – to dusza, czyli siłowa struktura, sieć sił, która podobno znajduje się gdzieś w przestrzeni i przedstawia sobą analogię Stwórcy.

Ale ona została stworzona z góry, pod wpływem Wyższej siły – dobra, miłości i emanacji.

Dlatego sama struktura znajdowała się w takim samym stanie emanacji, miłości, miłosierdzia w stosunku do siebie, ukazując sobą wewnętrzny, samowystarczalny „kokon”, który nie potrzebował się rozwijać, istniał sam w sobie. 

Aby zmusić tę strukturę do rozwijania się, trzeba było ją jakoś wstrząsnąć, dodać do niej element utrudnienia, gwałtownego zewnętrznego oddziaływania. Zostało to zrobione za pomocą dodatkowego systemu, który nazywał się Hava lub Ewa. Złamał on wewnętrzną równowagę Adama, co w rezultacie rozerwało strukturę od wewnątrz.

Na przykład, gdy następuje naruszenie równowagi w bombie atomowej z powodu nadmiernego zbliżenia się dwóch połówek, to masa krytyczna rośnie i zaczyna się samozniszczenie, które prowadzi do wybuchu jądrowego. To samo stało się i tutaj. Okazuje się, że w rzeczywistości świętujemy upadek człowieka. Wydawałoby się, że trzeba siedzieć w żałobie, pościć, płakać i posypać głowę popiołem.

Nie, świętujemy, bo dzięki rozbiciu możemy zebrać się z kawałków Adama i Ewy i doprowadzić do stanu, podobnego do Wyższej siły, która je stworzyła, i stać się równymi jej doskonałości i wieczności.

W ten sposób naprawiamy to, co Stwórca specjalnie rozbił dla nas, tak samo jak rodzice rozkładają puzzle dla dziecka, aby mądrzał, składając je. W tym całym działaniu trzeba zobaczyć przygotowanie Stwórcy, który odnosi się do nas z miłością, pragnąc, byśmy dotarli do Jego doskonałości, stali się równi Jemu.

Dlatego czcimy daną nam możliwość naprawy, jak święto. I tym jest Nowy rok. 

Z programu TV „Święta. Rosz ha-Szana” Nr.1, 06.08.2015


Ynet: Księga Zohar bez zasłon

Za oknami święto Lag ba-Omer. Dzieci zbierające gałązki i deski na ognisko. Morze pielgrzymów na górze Meron przy grobie rabina Szymona. Jeślibyśmy wiedzieli, jak ściśle jest wszystko ze sobą powiązane: długa droga na wygnaniu, powrót do korzeni, odrodzony, ale zniszczony kraj – i jaskinia, w której dziesięciu mędrców tworzyło Księgę Zohar.

2016-05-25_ynet_zohar_w

Tylko raz pojechałem ze swoim nauczycielem, rabinem Baruchem Aszlagiem do jaskini Idra Rába. Wtedy jeszcze nie przyciągała tłumów wielbicieli. Prowadziłem samochód a RABASZ siedział obok spokojnie. Droga wiodła pod górę. Milczeliśmy. On był pogrążony w sobie i rozumiałem, że teraz nie jest czas na zadawanie pytań.

W podziemnym mroku jaskini jego milczenie jakby spotęgowało się. Opuścił głowę, zamknął oczy i stał przez długie minuty bez ruchu. Wydawało się niemożliwe zbliżyć. Wokół migotały świece i na zewnątrz wydawało się, jakby zastygł, ale czuło się, że wewnątrz on się wznosi.
Mnie przytłoczyły uczucia i straciłem poczucie czasu. Jakbym przeniósł się dwa tysiące lat wstecz, tam, gdzie autorzy Księgi Zohar razem wznosili się nad światem, żeby poznać jego możliwości.

Kabalistyczna księga ksiąg

Idra Raba (duże półkole) – to mała jaskinia, zagubiona na górzystym terenie między górą Meron i starożytnym miastem Safed, na które ona „spogląda” z góry. Niegdyś Rabin Szymon przywiódł tutaj swoich uczniów i razem napisali księgę, że bardziej tajemniczej nie można znaleźć. Przez tysiące lat otaczały ją pogłoski, zagadki, głębokie niedopowiedzenia, a nawet obawy – to wszystko bez czego nie ma prawdziwej Tajemnicy.

Co przedstawia ta księga?

Przede wszystkim Zohar – to komentarz do Pięcioksięgu Tory i Księgi Proroków. Rabin Szymon (RASZBI) żył w II wieku naszej ery. I jako pierwszy z kabalistów opisał, w jaki sposób jedność i wzajemne poręczenie między ludźmi wprowadza w działanie pozytywną siłę, założoną w nieskończonej Naturze. A jeden z jego uczniów – rabin Aba – zakodował w słowach księgi jej  prawdziwą istotę, duchową mądrość zjednoczenia. Podobnie jak wielu starożytnym uczonym, RASZBI musiał ukryć swoje odkrycia, ponieważ ludzkość nie była jeszcze na nie gotowa. To dlatego Księga Zohar została ukryta zaraz po napisaniu.

A po pięciuset latach znaleźli ją Arabowie, miejscowi mieszkańcy. Oczywiście, oni nie mogli zrozumieć całej wartości swojego znaleziska a tym bardziej stosować zgodnie z przeznaczeniem. I tak się stało, że jeden z mędrców Safed pewnego razu kupił na rynku ryby, owinięte w arkusze z Księgi Zohar. Oszołomiony swoim znaleziskiem, kupił od Arabów wszystko, co mieli i złożył z oddzielnych kartek księgę.

Setki lat później w Hiszpanii w XIII wieku trafiła ona do rabina Mosze de- Leona. Prawdą jest, że teraz z niej pozostała tylko dwudziesta cześć pierwotnej objętości. Kiedy wdowa rabina Mosze była zmuszona sprzedać rękopisy męża, wśród nich znalazła się Księga Zohar. Wydano ją i po raz pierwszy stała się własnością wielu. Tajemnica wyszła na światło dzienne.

W 16 wieku wielki kabalista ARI napisał pierwszy kabalistyczny komentarz do Zohar. Od tego czasu ta księga dostępna jest szerokiej publiczności.

Jednak pomostem do jej zrozumienia był Rav Jehuda Aszlag, ojciec mojego nauczyciela, który napisał nowoczesny komentarz pod nazwą „Sulam” (Drabina). Dzięki niemu każdy człowiek może zrozumieć, o czym mówi Księga Zohar.

Główna tajemnica Zoharu

Żadna książka nie może być porównana z Zoharem z powodu umieszczonej w nim duchowej sile. Nie przypadkowo rabin Szymon zgromadził dziewięciu uczniów – jednocząc się razem w jedną całość, stworzyli duchowy model dziesięciu sfirot, przez które RASZBI mógł przekazać światło Zohar w dół, światu.

„Oto jak dobrze i jak przyjemnie siedzieć braciom razem“. To – przyjaciele, kiedy siedzą razem i są nierozłączni. Na początku wydaje się, że walczą między sobą i są gotowi pozabijać się nawzajem. Ale potem wracają do braterskiej miłości „. Księga Zohar, rozdział. „Acharei mot”

Starają się zjednoczyć w miłości, nad ogniem wzajemnej nienawiści i podziałami, przyjaciele plotą wspólną sieć wzajemnych powiązań, żeby płynęło przez nią wyższe światło. Zohar alegorycznie opisuje setki tysięcy form tego połączenia w odniesieniu między członkami grupy, decydującymi zjednoczyć się, jak jeden człowiek z jednym sercem.

Grupa rabina Szymona pisała tylko o najważniejszym – braterstwie ludzi.

Jak powietrze do oddychania

Pisząc Księgę Zohar, jego autorom było jasne, że nie jest ona przeznaczona dla ich epoki, a dla przyszłych czasów, kiedy ludzkość osiągnie punkt bez powrotu. Innymi słowy, gdy zacięta nienawiść i nieprzejednany podział spowodują ogromne cierpienia, aż do wojen światowych. Przy czym dwie – to nie koniec. Kabaliści ostrzegają, że możliwa jest trzecia, a nawet czwarta, jeśli obecne tendencje pozostaną w mocy.

Gwałtownie zbliżamy się do tego rozwidlenia, na którym dążenie do unikalności i rozpaczliwa potrzeba jedności będą wymagać od nas połączenia tych biegunów. Ludzka natura i Natura jako całość, nakaz egoizmu i nakaz czasu – przyjdzie nam wznieść się ponad nimi i pogodzić je. Do tego właśnie potrzebna jest Kabała.

Z pomocą Księgi Zohar możemy stopniowo przyciągać „światło” – pozytywną siłę jedności, która pozwoli nam wznieść się po drabinie w górę, wznieść się nad kłopotami i problemami, żeby właśnie tam, na „wspólnym terytorium”, prawidłowo budować nasze relacje. Powiedziano o tym: „Wszystkie przestępstwa pokryje miłość“.

Właśnie o tym przypomina święto Lag ba-Omer. Dzieci przygotowują ogniska, dorośli jadą na górę Meron. Albo nie jadą, bo każdy jest inny. Ale wszyscy możemy zebrać się razem i wznosząc się ponad swoimi konfliktami, otworzyć Księgę Zohar i używać jej, jako przewodnika do zjednoczenia. Drabina duchowa już jest ustawiona, metoda stworzona i czeka na nas.

Z dniem święta!

Źródło: Ynet dnia 24.05.2016 http://www.ynet.co.il/articles/0,7340,L-4806810,00.html


Pesach – radosne bóle narodzin, część 3

группа  Pesach – to stan, gdy zarodek jest już rozwinięty i gotowy, aby urodzić się w nowym świecie, zmienić swój wewnętrzny stan. Ale macierzyńska macica trzyma go a z drugiej strony naciska. I wtedy musi przyjść dziesięć plag egipskich, żeby zerwać wszelką więź z faraonem.

Rozumiemy, że faraon, nasz egoizm – to źródło wszystkich naszych nieszczęść. On nie daje nam się połączyć i nigdy nie da jeśli pozostaniemy wewnątrz egoizmu. Musimy podnieść się nad nim i uciec od niego.

Rozwijaliśmy się w swoich egoistycznych pragnieniach „rozkoszować się” tak długo, jak się wydawało to dla nas dobrym i przynosiło coraz to nowe osiągnięcia w życiu. Ale później zobaczyliśmy, że życie, zbudowane przez nas w rezultacie całego rozwoju, nie przynosi żadnego wewnętrznego zadowolenia.

Był to właśnie ten głód, który wybuchł w Egipcie. Z jednej strony, nasze garnki pełne są mięsa i ryb, a z drugiej strony, nie daje nam to żadnego napełnienia.

I wtedy otrzymujemy dziesięć plag egipskich, aby pomóc nam zrozumieć swój stan. Nie możemy cofnąć rozwoju i znów stać się indywidualnymi ludźmi – musimy dalej rozwijać się. Rozwinęliśmy się do takiego poziomu, na którym musimy stać się „wolnymi ludźmi” – wolnymi od swojego egoizmu, który blokuje nas wewnątrz swojej więziennej celi.

To jest właśnie to, o czym opowiada historia wyjścia Żydów z Egiptu. Krew, żaby, wszy – to symbole plag egipskich, pomagających nam podjąć decyzje, że musimy wyjść z Egiptu i podnieść się nad swoją naturą. Jeszcze nie wiemy, gdzie i jak podnieść się, ale jesteśmy już na to gotowi.

I wtedy następuje ciemność egipska, zapraszając nas do ucieczki z tego stanu. To jest właśnie noc Pesach – noc naszej ucieczki z Egiptu, który obchodzimy w świąteczny Seder. Jest to święto na cześć tego, że pozostawiliśmy swój egoizm i byliśmy w stanie połączyć się nad nim, stając się jednym człowiekiem z jednym sercem, co symbolizuje narodziny narodu Izraela.

Z rozmów na temat nowego życia, 12.04.2016


Faraon

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co uosabia Faraon?

Odpowiedź: Faraon – jest to o potężna siła! Nie będę mówić o osobowości, ponieważ praktycznie ta osobowość nie istnieje.

Za to nauka Kabały uznaje to, co zostało stworzone przez Stwórcę – ogromny, rozwijający się, pochłaniający wszystko egoizm, który odkrywa swoją paszczę i jest gotowy pożreć cały świat!

On jest nienasycony i przejawia się stopniowo, w miarę rozwoju ludzkości. Im bardziej staramy się coś zrobić i osiągnąć w świecie, tym bardziej on pożera to, nie pozostawiając nam żadnej nadziei na zmianę świata na lepsze i szczęśliwszą przyszłość. Przeciwnie, staje się coraz gorszy.

Coraz mniej osób jest zadowolonych ze swojego życia. Kiedyś uważaliśmy, że możemy w jakiś sposób ułożyć sobie życie- ale nie. Dziś dowolni, odlegli wiejscy ludzie nie czują się bezpiecznie: ani pod względem gospodarczym, ani żywnościowym. Teraz człowiek tak bardzo powiązany jest z całym światem, że nie jest w stanie sam się wyżywić! Paradoks, rolnik nie może się wyżywić z uprawy własnej ziemi!

Wszystko to pochłania faraon (egoizm), ponieważ jednoczy nas ze sobą tak, że nie możemy być niezależni od innych. On robi nasz świat integralną, globalną, wzajemnie związaną – małą wioską, w której wszyscy są od siebie zależni. I tu widzimy, że nie możemy nim zarządzać. Co zrobić?!

Egoizm przywodzi nas do konieczności być prawidłowo połączeni ze sobą! Oznacza to, że sam faraon, czyniąc nasz świat połączony ze sobą, sam również prowadzi nas do tego, żebyśmy go znienawidzili i uczynili nasz świat innym – z dobrymi relacjami między sobą. W przeciwnym razie nie przetrwamy.

Ale następnie faraon ciągle nastawia nas przeciw jedności. I chociaż z jednej strony budzi w nas pragnienie, aby zjednoczyć się i działa w taki sposób, że nie możemy przeżyć bez utworzenia prawidłowego wzajemnego połączenia między sobą, inaczej nie będziemy w stanie zabezpieczyć się nawet tym co najbardziej niezbędne, a z drugiej strony, nie pozwala nam się zjednoczyć.

W tej sprzeczności leży zasługa faraona! Dlatego on nazywa się „aniołem Stwórcy”! Został on stworzony przez Stwórcę jak dwulicowy Janus, który z jednej strony zobowiązuje nas do zbliżenia się, z drugiej strony – nie pozwala nam się zbliżyć. I wtedy zaczynamy rozumieć, że nie mamy innego wyboru, jak tylko podnieść się nad nim, uciec od niego!

I my od niego uciekamy. I ta ucieczka od faraona, od naszej natury, naszego egoizmu jest właśnie wyjściem z Egiptu.

To nie jest łatwe, ponieważ musimy jeszcze wszystko to odkryć w sobie. Ale nasz czas jest szczególny! Odkrywamy wszystko, co przygotował dla nas Stwórca w postaci faraona. Ten faraon obecnie odkrywa się każdemu w postaci globalnego, integralnego świata i jednocześnie w postaci swojego prywatnego egoizmu, który nie pozwala nam istnieć zgodnie z integralnym światem.

Tak więc należy szanować faraona za to, że wyprowadza nas z Egiptu.

Z programu TV „Aktualności z Michaelem Laitmanem”, 12.04.2016


Morze Czerwone – Jam Suf

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Co symbolizuje Morze Czerwone?

Odpowiedź: Morze Czerwone (inaczej Końcowe – Jam Suf) – jest to granica między egoizmem i zbawieniem od niego, jeszcze nie altruizm, nie miłość i oddawanie, ale już wyjście z egoizmu.

Na granicy między egoizmem a altruizmem istnieje bariera z wody. Woda posiada dwie właściwości: z jednej strony tak zwane „gwurot” – ścisłe prawa, surowe siły, a z drugiej – siły miłosierdzia, siły miłości.

Woda składająca się z tych dwóch sił, przedstawia granice oddzielającą Egipt (egoistyczny świat) i altruistyczny świat. Dlatego konieczne jest, aby przejść, to znaczy przebić tę część wody, która reprezentuje brutalną siłę i chroniąc Egipt nie pozwala wydostać się z niego.

Jeżeli człowiek może przejść przez tę ścianę wody, wtedy wchodzi w owodniowe wody, które zaczynają rozwijać go, jak płód w łonie matki. Ale on musi tak bardzo znienawidzić egoizm, żeby być w stanie się go pozbyć, i wtedy wody rozstępują się.

Z programu TV „Aktualności z Michaelem Laitmanem”, 13.04.2016


Pesach – radosne bóle narodzin, część 2

каббалист Михаэль Лайтман Stwórca obiecał Abrahamowi, że jego potomkowie staną się wielkim narodem, ale do tego trzeba przejść całą drogę rozwoju. Wychodząc ze Starożytnego Babilonu, oni dochodzą do ziemi Kanaan.

Rozpoczyna się okres praojców: Abraham, Izaak, Jakub. Synowie Jakuba kłócą się między sobą i nie słuchają Józefa, który symbolizuje zjednoczenie.

Z powodu ich niezgody, tylko Józef dostaje się do Egiptu – jest to ogromny egoizm. A potem jego wszyscy bracia nie mają innego wyboru, jak tylko udać się do Egiptu.

Egoizm cały czas rośnie i tak rozwija się historia narodu Izraela. Niewielka grupa pochodząca z Babilonu popada w stan zwany Egipt. Oczywiście, nie chodzi tu o geograficzny obszar, a o ich stan.

Pomiędzy nimi zaczął przejawiać się duży egoizm i popychać ich do rozwoju. Podobnie rozwijaliśmy się w kapitalistycznej formie w przeciągu ostatnich stu lat. Wydawało nam się, że rozwój będzie na naszą korzyść, i należy wymyślać nowe urządzenia, maszyny, środki, ekonomie, banki, itd. – coraz więcej i więcej.

Czuliśmy, że nasze wzajemne połączenie daje każdemu wielkie korzyści, prowadzi do rozkwitu i dobrobytu, gwarantuje nam żywność, odzież, pracę. Ale nagle cała ta idylla zakończyła się i wzrost gwałtownie spadł. A my nie możemy zrozumieć, dlaczego.

Widzimy, że to samo dzieje się z kobietą w ciąży w ostatnich dniach przed porodem. W ciągu ostatnich kilku miesięcy ciąży embrion spowalnia swój rozwój dokładnie w taki sam sposób, jak to się dzieje z narodem Izraela, w Egipcie.

Najpierw przechodzi on „siedem lat tłustych” a potem „siedem lat chudych“. Nad Egiptem powstaje nowy król. Żydzi już nie są tak zadowoleni swoim rozwojem, widząc, że wpadł on w impas i nie przynosi żadnej korzyści.

I tu „zajęczeli synowie Izraela od pracy”, która stała się coraz trudniejsza. Ale główną trudnością było to, że choć życie nie było w głodzie i w pełnym dostatku, ale nie przynosiło wewnętrznego, duchowego zadowolenia. Jesteśmy coraz mniej zadowoleni ze swojego życia, ponieważ nie widzimy w nim sensu.

Nie ma potrzeby rodzić dzieci, a nawet nie ma po co się żenić. Coraz bardziej rozpowszechniają się narkotyki, leki przeciwdepresyjne, człowiek upada coraz niżej i niżej. To się nazywa „siedem lat chudych“.

Głód nie znaczy, że nie ma nic do jedzenia. Przecież wychodząc z Egiptu na pustynię, oni wspominali pełne garnki z mięsem i czosnkiem, którymi żywili się w Egipcie. Oznacza to, że w Egipcie była pełna materialna obfitość, ale nie było tam wewnętrznego, duchowego zadowolenia – sensu życia.

Główny problem egipskiego wygnania jest to, że naród Izraela, to jest rozwijający się człowiek czuje, że zniknął wcześniejszy motor rozwoju, bodziec, popychający go naprzód.

To wewnętrzny stan w człowieku, który Tora opisuje w formie zewnętrznej historycznej opowieści. Czujemy, że nie jesteśmy już w stanie pozostawać w tym stanie. Dobre i troskliwe macierzyńskie łono przekształca się dla nas w więzienną celę. Musimy wyrwać się z niej i czujemy na sobie presję ze wszystkich stron.

Życie przekształca się w ciężką i nieznośną pracę w niewoli egipskiej. Ponieważ chcemy osiągnąć jakiś sukces, ale życie nie przynosi nam nic dobrego. I jeśli pozostaniemy w Egipcie, to życie zawsze będzie takie ciemne i nie poprawi się.

Dlatego powiedziano, że „zajęczeli synowie Izraela od tej pracy i podniósł się ich krzyk do Stwórcy”. I teraz już szukamy sposobu na ucieczkę, zdając sobie sprawę, że w Egipcie nie mamy nic więcej do zrobienia. Ale z jednej strony chcemy uciekać, a z drugiej strony nie chcą nas puścić. Całkowicie jak zarodek, który jest już gotowy do narodzin, ale macierzyńska macica jeszcze trzyma go, a zarazem naciska.

Zarodek musi przejść przez działanie tych dwóch przeciwstawnych sił – jest to bardzo korzystne dla niego. Dziecko, które urodziło się w sposób naturalny, pod presją, a nie przez cesarskie cięcie, otrzymuje ogromną siłę do dalszego życia.

Z rozmów na temat nowego życia, 12.04.2016


Mojżesz

каббалист Михаэль Лайтман Głównym bohaterem święta Pesach – jest Mojżesz, tj. duchowy przywódca, specjalna właściwość wewnątrz człowieka, która prowadzi go do wyjścia z Egiptu.

Ale jeśli mówimy o Mojżeszu nie jak o właściwości w człowieku, a jako postaci, to on nie był urodzonym przywódcą. Jest to – zamknięty w sobie człowiek, pragnący pojąć otaczający nas świat, jego właściwości, siebie.

Mieszka on w pałacu Faraona, korzysta ze wszystkich dóbr należnych mu jako książę. Jest czczony. Studiuje egipskie praktyki, magię – wszystko, z czego korzystał wtedy Egipt przy budowie piramid, w poznaniu Wszechświata poprzez astronomię i wszystko, co oni wtedy rozwinęli. To przyciągało Mojżesza. Był on wykształconym człowiekiem, ale nie był związany ani z Egipcjanami, ani z narodem. Po prostu był tylko księciem.

Będąc na wygnaniu z Egiptu, Stwórca wezwał go, aby powrócił – posłuchał, ale nie było w tym żadnej jego osobistej intencji.

Powracając do Egiptu, Mojżesz przychodzi do swojego dziadka – do Faraona i do swojej przybranej matki Bitia, już jako przeciwnik stojący przeciwko nim i mówi: „Wypuść mój naród”. A faraon odpowiada: „Oni żyją tutaj ze swymi rodzinami, bydłem, gospodarstwem. Oni od dawna należą do mnie i nie zamierzają nigdzie odejść“.

Wyobraźcie sobie, to tak jakbyśmy domagali się u prezydenta Obamy: „Wypuść Żydów do Izraela”. Na co on odpowiada: „Nie zamierzam ich puścić, oni są mi potrzebni do rozwoju gospodarki, nauki, handlu. Spróbujcie sami zwrócić się do nich i posłuchajcie, co oni odpowiedzą“.

Przecież Żydom żyło się bardzo dobrze w Egipcie. Dysponowali absolutnie wszystkimi dobrami, nawet bardziej niż sami Egipcjanie. Dlatego nie było jak do nich podejść tak z punktu widzenia faraona, jak i z punktu widzenia samego żydowskiego narodu.

Naród Izraelski był syty, leniwy, znajdował się pod wpływem egipskich tradycji, kultury, nauki, sztuki, wszelkiego rodzaju rozrywek. Posiadali wszystko co potrzeba, włączając ogromne pastwiska dla bydła. Żyli można powiedzieć, w najlepszym miejscu na świecie.

Ale kiedy Mojżesz zaczął prosić faraona, aby uwolnił naród Izraela z Egiptu, to wtedy zaczęli odczuwać na sobie złą stronę faraona: ciosy, ucisk, podatki, aż do wielkiego prześladowania i pogromów.

Czyli wszystko, co widzimy w późniejszej historii Żydów, nagle zaczyna występować w Egipcie z narodem, który był całkowicie rozpieszczony we wszystkim! Oczywiście, że postawa faraona wobec Mojżesza stała się wyraźnie negatywna.

Ale Mojżesz mimo wszystko idzie do faraona na rozkaz Stwórcy i żąda: „Wypuść naród mój!”

Rzecz w tym, że Mojżesz boi się i faraona, i Stwórcy, nie wie co robić. Przekonuje Stwórcę, że jest onieśmielony, jąka się, że według swojej natury – nie jest liderem. A Stwórca odpowiada mu: „Ja wiem, kogo wybrać. Więc naprzód“. I on idzie.

Przy czym Stwórca mówi: „Pójdziemy razem. Ja tak znieczuliłem faraona, że lepiej jak pójdziemy razem”.

Kabała mówi o bardzo głębokich, wewnętrznych właściwościach człowieka, które muszą zajść w nim właśnie jak taki walec duchowego rozwoju, kiedy człowiek zaczyna poszukiwać w sobie właściwości faraona, Mojżesza, Stwórcy, narodu Izraela, Egipcjan i wszystkich innych postaci Tory.

W końcu dochodzi do stanu absolutnej ciemności, rozumiejąc, że nie może wyjść z Egiptu, nie chce wychodzić z niego, nie wie, z pomocą jakich sił można to zrobić. I wtedy nocą wybucha wielka siła – burza, pioruny i błyskawice w duchowym sensie tego słowa. Człowiek znajduje się w przerażeniu! Ale biegnie za Stwórcą.

Wyjście z Egiptu następuje w pośpiechu: nie wiadomo gdzie, nie ważne gdzie. Żeby tego tylko chciał Stwórca, a on wypełni Jego wolę.

Nic innego nie istnieje! Tylko pragnienie Stwórcy i nasze podążanie za Nim, ponieważ w żaden sposób nie jest możliwe, aby zorientować się w swoich uczuciach lub wiedzy – ani sercem, ani rozumem. Tylko Wyższa siła pokazuje tobie, jak iść. Stwórca wiedzie ciebie słupem ognia lub słupem obłoku, – i ty idziesz. W żaden inny sposób.

A żeby całkowicie oczyścić się z Egiptu i wziąć wszystko powyżej swojej wiedzy i uczuć, musisz rzucić się do morza!

Morze – to straszny stan, kiedy człowiek musi zrobić krok wbrew swoim uczuciom i rozumowi – absolutnie we wszystkim! Po tym nie pozostaje w nim nic swojego! On wychodzi absolutnie czystym. Właśnie tutaj mają miejsce duchowe narodziny – pełne oczyszczenie zmysłowej i materialnej pamięci. A po tym zaczyna się nowe życie.

Z programu TV „Aktualności z Michaelem Laitmanem”, 11.04.2016


Pesach – radosne bóle narodzin, część 1

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Dlaczego posiłek Pesach nazywany jest „Seder” (porządek)?

Odpowiedź: Rzecz w tym, że podczas Pesach Seder przechodzimy przez całą historie narodu żydowskiego, która została obiecana Abrahamowi podczas zawarcia sojuszu ze Stwórcą.

Wtedy Abraham zapytał Stwórcę, jaką może mieć pewność, że grupa wyprowadzona przez niego z Babilonu, stanie się narodem, który osiągnie szczyt ludzkiego rozwoju, odkrycia Stwórcy w swoim życiu? Abraham wątpił w to, ponieważ nie widział w nich odpowiedniego pragnienia. Dlatego było to bardzo istotne pytanie.

Mieszkańcy Starożytnego Babilonu przeżywali kryzys. Ludzki egoizm nagle niezwykle wzrósł i podzielił ludzi. A z drugiej strony, oni byli razem związani, jak w jednej małej wiosce.

Jest to bardzo podobne do naszego dzisiejszego stanu, podobnie jak przy porodzie. Z jednej strony zarodek rozwija się i chce wyjść na zewnątrz. Jednocześnie macierzyńska siła utrzymuje go w macicy i nie pozwala wyjść.

Takie przeciwstawianie ostatecznie kończy się porodem. Ale dopóki to nie nastąpi on odczuwa nieprzyjemny nacisk na płód a nawet stanowi to zagrożenie jego życia.

Abraham wyprowadził za sobą z ciemnego Babilonu grupę ludzi. Nic dziwnego, że zgodzili się, ponieważ rozumieli, że będzie tam źle i nic dobrego ich tam nie czeka. W rezultacie wszyscy mieszkańcy uciekli z Babilonu, który był kolebką narodzin całej ludzkości i rozproszyli się po całej ziemi.

I gdy Abraham zapytał Stwórcę o dalszy los zebranej przez niego grupy, On odpowiedział, że będą oni cudzoziemcami w obcym kraju, gdzie będą ich uciskać czterysta lat, i wyjdą stamtąd z wielkim nabytkiem. Oznacza to, że będą znajdowali się pod takim naciskiem, jak dzisiaj, ale on będzie stopniowo wzrastał, powoli rozwijał się. Ten rozwój doprowadzi ich do zjednoczenia.

A z drugiej strony to zjednoczenie nie będzie absolutnie odpowiadać temu, w którym znajdą się, nazywając go Egiptem, z którego należy uciec. To znaczy, że oni zechcą połączyć się nawet jeszcze bardziej niż wcześniej, ale nie za pomocą siły faraona. I wtedy w nich powstanie silne i dobre pragnienie osiągnięcia stanu, który nazywa się „Ziemia Izraela”.

Z rozmów na temat nowego życia, 12.04.2016