Artykuły z kategorii Praktyka połączenia

Wspólne żądanie

группа Z 2 warsztatu kongresu europejskiego

Teraz my wszyscy, mężczyźni i kobiety, każdy z nas i wszyscy razem, na wszystkich kontynentach, we wszystkich krajach, we wszystkich grupach zebraliśmy się, żeby naszym wspólnym wysiłkiem, pragnieniem odkryć możliwość poczucia Stwórcy – jedynej siły natury, w której istniejemy, która nas otacza, determinuje wszystkie nasze myśli i pragnienia. Jest to jedyna istniejąca siła, w której się znajdujemy, i stoi przed nami zadanie –  poczuć ją i odkryć dla nas.

To odkrycie odbywa się w zgodności właściwości, intencji, pragnienia, we wzajemnym dążeniu do siebie nawzajem – między nami i Stwórcą.

Człowiek nie może w pojedynkę dążyć do Niego, dlatego że jest egoistą, absolutnie przeciwnym do Stwórcy i nie może się zmieniać. To nie jest w naszej mocy, bo posiadamy tylko jedną naturę – otrzymywać. A właściwością natury, Wyższej siły jest obdarzać, dlatego nie czujemy jej, jesteśmy w przeciwstawni do niej.

Dlatego, aby ją poczuć, musimy stać się podobnymi do niej – obdarzającymi.

Jest to możliwe, gdy zbieramy się w grupę i staramy podnieść się nad sobą, połączyć się z takimi samymi, dążącymi do tego przyjaciółmi, którzy również chcą wyjść z siebie, poza swoje ciało, swój egoizm, poza swoje pragnienia i myśli, i połączyć się tylko w jedno jedyne pragnienie – dążenie ku Stwórcy, tak jak On dąży do nas, ponad wszystkimi naszymi egoistycznymi myślami i pragnieniami.

Aby to zrobić, musimy się zjednoczyć – nie tylko, dlatego, abyśmy mieli jedno wielkie dążenie do Stwórcy, pomnożone przez ogromną liczbę naszych przyjaciół na świecie, ale również, dlatego że gdy łączymy się ze sobą razem, przekształcamy naszą egoistyczną intencję we wspólną właściwość, która istnieje między nami. I w tej wspólnej właściwości powinniśmy zacząć odczuwać Wyższą siłę.

Nasze wspólne żądanie do Stwórcy, aby On pomógł nam zmienić się i stać się podobnymi do Niego, odczuć Go – to już jest modlitwa. Każda grupa i wszystkie grupy razem: męska i żeńska część – wszyscy myślimy tylko o tym, jak skłonić Stwórcę, zmuszając Go do zmienienia nas, abyśmy się stali tacy, jak On.

Rozumiemy, że bez pomocy z góry nie zmienimy się. I dlatego nasza prośba jest wynikiem rozpaczy, potrzeby.Nie mamy innego wyboru. On musi nam pomóc.

Każdy myśli o tym, że modli się za innych, aby wszyscy jego przyjaciele zasłużyli na to, aby odkryć Stwórcę, i to będzie dla niego wystarczające.

W żadnym wypadku nie staramy się mówić o negatywnych rzeczach, o przeszkodach, o swoich przeżyciach.

Wręcz przeciwnie, jesteśmy szczęśliwi, że staliśmy się godni możliwości zwrócić się do Wyższej siły, że ona dała nam takie pragnienie, żebyśmy zebrali się w jedno jedyne pragnienie i zwrócili się do niej. To wszystko uczynił Stwórca. Człowieka tutaj nie ma. Ale jesteśmy wdzięczni za to, że On to z nami robi.

Nie mówimy o niczym negatywnym! W nas panuje tylko wdzięczność, poczucie związku między nami i jednocześnie prośba, żeby właściwość obdarzania i miłości bardziej się w nas odkryła.

Z 2 warsztatu Europejskiego kongresu, 24.03.2012


Kongres: siła jedności

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: W czym jest siła cudotwórczej właściwości jedności?

Odpowiedź: Siła jedności jest w tym, że ludzie wznoszą się nad swoim egoizmem. Rzecz nie jest w samej jedności, a w tym, że osiągnąłem ją we wzniesieniu nad swoim ego i pomimo ego połączyłem swoje pragnienia z pragnieniami innych. W tym zjednoczonym pragnieniu, które powstało w rezultacie połączenia nad egoizmem, osiągam pewną niezwykłą właściwość jedności.

Przy tym powstaje bardzo silne napięcie między egoistycznymi właściwościami, pragnącymi rozerwać więź między nami, i altruistycznymi właściwościami, łączącymi nas ponad egoizmem. Ta różnica potencjałów między plusem i minusem tworzy stan, który nazywa się duchowym naczyniem/kli. W nim rozkrywa się Stwórca.

Z lekcji w języku rosyjskim, 19.02.2017


Recepta na walkę z terroryzmem

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Jaka jest recepta na walkę z globalnym terroryzmem?

Odpowiedź: Recepta jest tylko jedna: znaleźć właściwą kooperację pomiędzy wszystkimi ludźmi i przyciagnąć z natury tę dobrą siłę, która zrównoważy złą siłę. Tylko tak możemy dojść do rozwiązania wszystkich naszych problemów.

Terroryzm – jest to bardzo poważny przedostatni etap naszego egoistycznego rozwoju, którego następnym etapem będzie tylko światowa wojna. O tym mówi nauka Kabały. Na dzień dzisiejszy liczy ona trzy i pół tysiąca lat i od tego czasu wszystko, co ona przewidziała, właściwie się wydarzyło.

Dzisiaj jesteśmy w stanie wolności wyboru: albo rozwijać się dalej dobrą drogą i podnieść się na następny poziom egzystencji, albo postępować naprzód złą drogą – terrorem, cierpieniami, ciosami, a następnie wojną światową.

Dobra droga – to wzniesienie z pomocą światła, tak zwanej dobrej siły, którą można przyciągnąć z przyrody i która zrównoważy złą siłę natury człowieka. Tylko w równowadze między nimi możemy istnieć w dobrobycie. Jest to następny poziom rozwoju, na który zobowiązana jest wznieść się ludzkość albo dobrą, albo złą drogą.

Pytanie: Przyciągnięcie dobrej siły z natury jest dla mnie czymś zupełnie abstrakcyjnym. Na przykład wiem, że zdetonowali rosyjski samolot, były ataki terrorystyczne w Paryżu, terroryści grożą zdobyciem tego lub innego kraju. Wtedy rzeczywiście jestem przerażony. Jak przyciągnięcie dobrej siły może pomóc mi się uspokoić?

Odpowiedź: Rzecz w tym, że terroryści to też są ludzie i też są kierowani przez tą samą złą siłę, tak jak nasz maleńki egoizm. Tylko ich ego jest większe, niż u innych, i ich zadanie jest bardziej globalne. Jednak w zasadzie nimi zarządza ta sama siła.

Pomóżmy zrównoważyć tę złą siłę i między nami samymi, i pomiędzy nami i nimi z pomocą dobrej siły, która istnieje w naturze, ale jest ukryta przed nami, dlatego że jej nie potrzebowaliśmy i nie korzystaliśmy z niej.

A teraz wszyscy razem musimy wydobyć ją na zewnątrz. Ale to nie zależy od naszych fizycznych działań, a od naszych wewnętrznych potrzeb. Jeśli zdecydujemy, że chcemy przyciągnąć na świat dobrą siłę, to musimy posługiwać się odpowiednią metodą zjednoczenia, kiedy ludzie siedzą w kręgu i porozumiewają się według pewnego systemu.

To nie jest medytacja. Przy odpowiednim podejściu i nastawieniu między sobą, kiedy staramy się znaleźć kontakt ze sobą, umniejszając swój egoizm w stosunku do innych i pokazując, jak bardzo chcemy być w związku z innymi, kiedy wszyscy staramy się być równi, razem wywyższając cel – aby osiągnąć następny poziom istnienia, gdzie cała ludzkość przekształci się w jedną całość – wówczas zaczynamy czuć, jak między nami gdzieś od wewnątrz przejawia się dobra siła. Tak działa ta metoda.

I wtedy ta dobra siła łączy nas między sobą. Zaczynamy czuć wszystkich innych poza sobą. Na przykład jeśli siedzę w kręgu 10-15 osobowym, to odczuwam ich zamiast siebie, na tyle wychodzę z siebie.

Metoda ta opiera się na zasadzie „kochaj bliźniego swego jak siebie samego“. Z jej pomocą zdobywam zewnętrzne sensory, zmysły postrzegania, przeciwstawne moim pięciu materialnym organom zmysłów, i zaczynam czuć świat poza sobą.

A on jest zupełnie inny, nie taki, jakim wydaje nam się dzisiaj! Myślimy, że on znajduje się poza nami, a w rzeczywistości wszystko, co postrzegamy jest w nas. Z tyłu głowy człowieka znajduje się ekran i wszystkie jego wrażenia ze świata przechodzą przez jego zmysły i rozum, budując mu czysto subiektywny obraz świata, który zależy tylko od jego właściwości.

A jeśli on zaczyna pracować w zupełnie innej perspektywie, w wyjściu z siebie do innych, w pragnieniu, aby połączyć się z nimi, to zaczyna czuć świat poza sobą i wtedy świat przedstawia mu się zupełnie innym.

Jest to bardzo poważna i głęboka metoda. Ona odkrywa człowiekowi nowy świat, a człowiek powinien ustalić, jakie są jego nowe pięć organów zmysłów, co on czuje, jak postrzega innych ludzi.

Ponieważ teraz on postrzega nie ich, a ogólny obraz, ogólny system. Przy czym jest to następny, wyższy system zarządzania naszym światem, wyższy poziom. I wtedy człowiek odnajduje połączenie między swoim i wyższym poziomem, przez który może zarządzać naszym światem.

Z programu w radiu „Echo Moskwy”, 25.11.2015


Warsztat – najszybszy środek postępu

конгресс, группа Pytanie: Co nam dają warsztaty?

Odpowiedź: Warsztaty dają nam możliwość wspólnego odkrywania rodzajów połączenia między nami.

Pytanie: Czy w istocie na warsztacie odkrywam brak połączenia z przyjaciółmi? Czy to jest na odwrót?

Odpowiedź: I to, i tamto. Dzięki pytaniom warsztatowym wyjaśniam, gdzie się znajduję, czego mi brakuje, aby osiągnąć pożądane. Razem z dziewięcioma przyjaciółmi zaczynam analizować zadane pytanie – i przenikam ich opiniami, ich myślami o tej lub innej formie połączenia lub analizy. Tym samym już jestem w związku z nimi, już widzę, w jakim stopniu jesteśmy w „kontakcie“.

Wszyscy jesteśmy różni i na warsztatach wyjaśniamy między sobą, jak się połączyć. Czy jest to możliwe? Z kim dokładnie? Zgadzam się czy nie? Ja ciągle tworzę formy połączenia między nami. To jest właśnie warsztat – on odkrywa wspólną sieć.

Przy tym moja praca jest dwojaka:

- Z jednej strony, powinienem widzieć przyjaciół wielkimi, aby skłonić przed nimi głowę, być małym wśród nich. Ja – zero, a oni przeciwnie – jak jedynka z tą, albo inną ilością zer. Dzięki temu włączam się w nich i staje się zarodkiem, duchowym embrionem.

- A z drugiej strony, sam powinienem być dziesiątka w tym, lub innym stopniu, a oni – zerami. Ale „zerami” w odniesieniu do tego, jakiego rodzaju wsparcie i pomoc mogę im okazać.
Wtedy między tymi dwoma przeciwieństwami powstaje środkowa linia, wyrównująca je (= • =). Tak tworzy się punkt równowagi, w którym wszyscy dochodzimy do wspólnego mianownika: każdy z całych sił czci przyjaciół, anulując się w stosunku do nich, i jednocześnie jest gotów z całych sił wznieść cel i prace w ich oczach.

2012-09-23_rav_sheelot-tshuvot_lesson_01_big

I wszystko to - w myślach, kiedy znajduję się wśród przyjaciół i omawiamy pytania warsztatu. Słucham ich i wydaje mi się, że jeden gada bzdury, drugi w ogóle nie zrozumiał pytania, trzeci przyciąga logikę zamiast uczuć, a czwarty wydaje się mówić do rzeczy, jest to dla mnie nieprzyjemnie, że jego słowa są głębsze i mądrzejsze niż moje. W taki sposób wchodzę w interakcję z przyjaciółmi, przeżywam różne stany – i to jest wspaniałe.

Należy tylko poważnie odnosić się do tego, co się dzieje: „Przyszedłem tutaj, aby połączyć się, żeby przekazać wszystkim swoją energię i otrzymać od wszystkich ich siłę. Te półtorej godziny dla mnie – jest to najbardziej pożyteczny czas“.

I odpowiednio do tego widzę, jak obce myśli rzucają mnie na wszystkie strony, jak wewnętrzny opór nie pozwala mi zgodzić się z przyjaciółmi. Doskonale! Nie znajdę innej możliwości dla bardziej intensywnej analizy, dla pracy na większej „częstotliwości”.

Szkoda, gdy na warsztatach niektórzy zaczynają wymianę słów, jak politycy, drudzy wyrażają się cytatami ze swoich obszernych zapasów, a trzeci stają się psychologami, albo analitykami. Tutaj najważniejsze jest uczucie w sercu, które teraz doświadczam.

Należy uczyć się na niekończących się impulsach własnego egoizmu – ponieważ on jest „pomocą przeciwko mnie“. Jest to „anioł” w rękach Stwórcy, przez którego On przebudza nas. I dlatego powinienem widzieć, jak Stwórca nie pozostawia mnie ani na chwile w spokoju, znowu i znowu rozpalając mój egoizm w różnych formach, aby zapewnić mi możliwość przyśpieszenia postępu.

Warsztaty – jest to najbardziej efektywny czas.

Jednakże, jeśli zaczniemy przeprowadzać je codziennie, uczęszczanie szybko spadnie i staną się one ciężarem, ciężką pracą. Wydawałoby się, dlaczego nie możemy kontynuować kongresu jeszcze tydzień, czy dwa, lub miesiąc, czy dwa, dopóki nie osiągniemy sukcesu, dopóki nie wzniesiemy się na duchowy stopień? Jednak jesteśmy słabi. Powiedzmy dwa dni byśmy wytrzymali, ale nie więcej…

Z lekcji na temat „Pytania i odpowiedzi”, 23.09.2012


Warsztaty: nie słowna dyskusja, a wzniesienie się do jedności

конгресс, группа Pytanie: Jak mogę pracować w grupie, żeby prawidłowo analizować wszystko, co się ze mną dzieje?

Odpowiedź: Przede wszystkim starać się nawiązać kontakt z przyjaciółmi. Pozostaw na razie analizy, ponieważ nie masz dla nich niezbędnych narzędzi. Najpierw trzeba znaleźć środek – duchowe naczynie. Z jego pomocą będziesz analizować to, co się dzieje. A na daną chwilę posiadasz tylko zniekształcony stosunek do życia.

Dzisiaj powinniście budować w grupie nowe naczynie. Ponieważ analiza, naprawa i w ogóle wszystko zależy od wzajemnych stosunków człowieka z otoczeniem.

Pytanie: Staramy się to robić na warsztatach. Jak prawidłowo omawiać pytania, które Pan zadaje?

Odpowiedź: Na podstawie moich pytań powinniście pragnąć połączenia. Samo pytanie nie jest ważne, jak również to, o czym mówicie podczas rozmowy. Słowa są potrzebne po to, żeby, wznosząc się nad nimi, ciągle myśleć o tym, jak połączyć się z przyjaciółmi. Niezależnie od tego, jakie głupoty mówiłby przyjaciel, ja podnoszę się nad nimi i chcę się z nim połączyć. Powinienem widzieć w przyjaciołach najlepszych ludzi z pokolenia a z drugiej strony, wnieść swój wkład w ich  ogólne darowanie.

Praca przeprowadzana jest na dwóch poziomach: na dole – nienawiść (sina), grubość pragnienia (awjut), a na górze – miłość, czystość. Jeśli jest to i tamto, jest to już pewnego rodzaju naczynie. I jeśli osiągniecie dużą wielkość różnicy, napięcia (H) między grubością pragnienia i czystością, wtedy odkrywa się światło, Stwórca.

A do tej pory ciągle pracujecie na warsztatach, w połączeniu, na zajęciach, żeby osiągnąć tę wielkość. Jest ona dla nas celem, zwanym „góra Synaj”.

obrazek 1

Z lekcji do artykułu „Istota nauki Kabały”, 08.06.2012


Warsztaty, warsztaty, warsztaty…

группа Pytanie: Jak przygotować się prawidłowo na warsztat? Co ja, jako uczestnik, przekazuję całej grupie podczas warsztatu?

Odpowiedź: Ja, jako prowadzący stawiam pytanie, albo jakąś idee, albo jakiś stan. Ten stan powinniśmy omówić.

Każdy powinien myśleć o tym, co on powie na temat tego stanu i jak będzie uzupełniał – nie powtarzał, a właśnie dopełniał powiedziane do niego tak, aby uzyskać wspólną jednolitą opinię na dany temat.

Pytanie: Czego wystrzegać się na warsztatach? Czego nie powinno się mówić?

Odpowiedź: Nie można mówić negatywnych rzeczy, tylko – pozytywne.

W ogóle cały Kongres jest zbudowany na tym, że podnosimy się nad wszystkimi naszymi negatywnymi problemami: osobistymi, grupowymi, światowymi. Myślimy tylko o jedności i tylko tym żyjemy. Dlatego o żadnych problemach nie mówimy. Będziemy je po części omawiać na lekcjach, ale warsztat opiera się wyłącznie na podwyższeniu.

Mówimy o tym stopniu, na który powinniśmy się wznieść. Wyobrażamy go sobie, cały czas staramy się przystosować do niego. Anulując się i łącząc między sobą staramy się poczuć, co to jest za wyższy poziom, światło, które nas otacza, co to jest za właściwość itd. To jest w żadnym wypadku nie należy schodzić poniżej tego poziomu, na który chcemy się podnieść.

Pytanie: Jak mogę sprawdzić, czy warsztat nam się udał, czy nie?

Odpowiedź: Warsztat udał się, jeśli ludzie wychodzą z niego z poczuciem, że nabyli coś bardzo ważnego.

Pytanie: Co mają robić podczas warsztatu ci, którzy znajdują się z nami wirtualnie: pojedynczo lub w grupach?

Odpowiedź: Uczestniczyć razem z nami w warsztacie.

Ten, kto siedzi sam przed komputerem po pierwsze, będzie czuł naszą atmosferę. Będzie słyszał fokus-grupy – my specjalnie będziemy transmitować ją dla pojedynczych ludzi.

W odniesieniu do grup, to one również omawiają między sobą te same pytania, które ja zadaję grupom znajdującym się przede mną. Dla mnie to nie ma znaczenia kto znajduje się tutaj przede mną, a kto znajduje się w świecie.

Grupy na całym świecie omawiają temat warsztatu i robią to samo, co grupy przede mną. Jeśli jest to pojedyncza osoba, wtedy słucha fokus-grupy i jakby uczestniczy razem z nią.

Z wirtualnej lekcji, 22.04.2012


Dziesięć osób i Stwórca między nimi

конгресс, группа Pytanie: W trakcie warsztatu czułem niezgodę z częścią tego, co mówili przyjaciele. Czy powinniśmy starać się zgodzić ze wszystkim?

Odpowiedź: Powinienem zgodzić się ze wszystkim, co mówią przyjaciele, nawet jeśli wydaje mi się, że nie mają racji. Moderator powinien tylko upewnić się, że rozmowa nie odbiega od tematu. Ale jeśli część rozumiem a część nie – to moja wina, ponieważ muszę przyjmować każdego jako największego człowieka swojego pokolenia.

Jeśli rozmawia ze mną jakiś wielki człowiek, to możliwe, że nic nie rozumiem, ale odnoszę się do jego słów z wielkim szacunkiem. Właśnie z takim samym szacunkiem muszę przyjąć wszystko, co mówią przyjaciele w kręgu, podobnie jak rabi Josi ben Kisma w stosunku do swoich uczniów.

Nieważne jest, na jakim poziomie oni się znajdują a ważne jest, jak bardzo ich cenię.

Jeżeli na koniec jestem niezadowolony z warsztatu i nie zainspirowany do łez, to tylko wskazuje na to, że niedostatecznie pracowałem nad swoim egoizmem, nie mogłem prawidłowo nad nim pracować, anulować się, przyjąć natchnienie i przebudzenie obecne na warsztacie, nawet jeśli ani jeden z jego uczestników tego nie czuje!

Nawet jeśli wszystkie grupy, setki ludzi wyszły z warsztatu zakłopotane, nie rozumiejąc, co się stało, oznacza to, że ​​nie wykonali wystarczającej pracy nad sobą. Ponieważ jeśli istnieje dziesięć osób – Stwórca początkowo znajduje się między nimi. A to, że nie udało się im jego poczuć – ich wina, widocznie brakowało im przygotowania, albo włożonych wysiłków.

To nawet nie zależy od omawianego tematu. Należy szukać Stwórcy nie rozumem, a uczuciem. Właśnie o to cały czas pytałem: „Co to jest centrum grupy: właściwość, uczucie, rozumowy wniosek, jedność ?”

Najważniejszą rzeczą w rozmowie – jest wewnętrzna praca. Nie tak ważne są słowa, które słyszę od innych a ten wewnętrzny duch, który chcę w nich poczuć i przyjąć.

Ale każdemu uczuciu powinno towarzyszyć trochę rozumu. Musimy badać swoje uczucia, spróbować je ujawniać, zmierzyć, ubrać w jakieś słowa, określenia. Pod koniec warsztatu, powinniśmy dojść do dokonanych wniosków.

Nie powinno się bez kontroli poddawać uczuciom. Należy znaleźć określenia, chociażby spróbować. Przecież podchodzimy do Мalchut a w niej znajdują się wszystkie wymiary, światy, parcufim, sfiroty, światła Nefesz-Ruach-Neszama, Chaja-Jechida. Nauka Dziesięciu Sfirot jest pełna uczuć, ale jest napisana suchym technicznym językiem. Dlatego musimy wyrobić w sobie nawyk, że tam, gdzie pojawia się uczucie, zawsze należy wnieść trochę rozumu.

Później nauczymy się wyrażać to różnymi językami: językiem Zoharu, Tanacha i nagle odkryjemy, jak w dawno studiowanych artykułach odkrywa nam się życie, nowe formy w tym samym punkcie połączenia.

Z lekcji na temat „Omówienie warsztatu”, 21.05.2012


Małą łyżeczką nie osuszysz oceanu

каббалист Михаэль Лайтман 0-жестыPytanie: W Jaki sposób dziesięć osób może zmieścić informację o całym wszechświecie?

Odpowiedź: Nawet nie musi to być dziesięć osób – wystarczy jeszcze jeden, oprócz mnie. Najważniejsze, abym wyszedł z siebie. Mam takie organy odczuwania, którymi postrzegam świat, rzeczywistość. Albo postrzegam rzeczywistość wewnątrz siebie, na ile mogę ją zmieścić, albo postrzegam ją w odwrotnej postaci – taką, jak ona jest, wychodząc z siebie na zewnątrz.

lyzeczka

Wtedy ekran, na którym widzę obraz świata, nie jest już we mnie a poza mną. Przenoszę całe postrzeganie na zewnątrz, w innych. To się nazywa „miłość do bliźniego jak siebie samego”, czyli zdobywaniem nowego organu odczuwania.

Pytanie: Widocznie jest to jakościowa zmiana w postrzeganiu, a nie ilościowa?

Odpowiedź: Oczywiście! Wychodzę z siebie i tam żyję. W ten sposób widzę prawdziwą rzeczywistość, znajdującą się poza mną. Widzę ją niezniekształconą, ponieważ nie wnoszę do niej żadnych zakłóceń.

Albo postrzegam całą rzeczywistość tylko wewnątrz swego małego naczynia, jakby nabieram z ogromnego oceanu informacji małą łyżeczką i odbieram tylko tyle, ile się w niej pomieściło. Albo „wychodzę” z tej łyżeczki i ogarniam cały ten ocean, gdyż wyszedłem z samego siebie.

Pytanie: Wychodzi na to, że i tak pozostaję tą łyżeczką?

Odpowiedź: Nie, po prostu za pomocą tej łyżeczki zyskuję nowy organ odczuwania, znajdujący się poza nią. I w ten sposób odbieram wszystko, co jest w środku ogromnego oceanu.

Pytanie: Czy nie potrzebuje do tego zdobyć wiele takich łyżeczek?

Odpowiedź: Trzeba po prostu wyjść z niej i w ogóle oderwać się od swego dawnego, egoistycznego postrzegania. To znaczy, że nabywasz dziesięć pełnych sfirot, chociaż nawet najmniejszych. Ale one są poza tobą i to wystarczy do tego, aby zacząć odczuwać duchową rzeczywistość.

Nigdy nie postrzegamy prawdziwej rzeczywistości, znajdującej się na zewnątrz nas, ale coraz bardziej rozwijamy i przybliżamy się do jej prawdziwego obrazu. To oznacza nasze wzniesienie po stopniach duchowej drabiny.

Pytanie: Do czego potrzebna jest grupa, jeśli wystarczą dwie osoby do tego, aby poczuć prawdziwą rzeczywistość na zewnątrz siebie?

Odpowiedź: Jeśli łączy się razem wiele osób gotowych na jedność, to każdemu z nich łatwiej wyjść z samego siebie. Chociaż można to zrobić we dwoje. Zdarzają się nawet przypadki, gdy komuś udało się samemu osiągnąć duchowe, ale jest to niezwykle trudne. Im więcej ludzi wspiera cię w tym i stara się wykonać to razem z tobą, tym łatwiej to zrealizować. Pożądane jest, aby było to co najmniej dziesięć osób.

I wtedy zaczynasz widzieć rzeczywistość na zewnątrz swojego ciała, czyli w odbitym świetle – nie wewnątrz siebie, a na zewnątrz, połączony z zewnętrzną rzeczywistością.

Z programu TV „Spotkanie światów”, „Świadomość Izraela”, transmisja 4, 20.06.2014


Naprawa nie zachodzi w ciągu jednego dnia

каббалист Михаэль Лайтман 0-домPytanie: Czym różni się grzech przeciwko sile wyższej i grzech przeciwko człowiekowi?

Odpowiedź: Grzech – to egoistyczne wykorzystanie bliźniego, jego kosztem dla własnego interesu, a „bliźni“ – to wszystko, co znajduje się poza mną.

Grzech przeciw Stwórcy – jest zbrodnią w stosunku do ogólnej siły wyższej, która wypełnia świat. Przestępstwo – to nie odnosić się do całego świata, jak do swojej własności.

Stwórca chce uczynić nas równymi sobie. Wyobraź sobie, że jesteś właścicielem całego świata – jakbyś się do niego odnosił? Kochałbyś go, strzegł i troszczył się o niego. Nawet najbardziej maleńka mrówka będzie cię obchodziła, jakbyś to był ty sam. Ale najważniejsze – to stosunek do ludzi, przecież z nimi możesz zbudować szczególny wzajemny związek i połączyć się w jednego człowieka z jednym sercem. I to oznacza „odkupić swój grzech“.

Wykorzystując egoistycznie inną osobę, popełniam wobec niej przestępstwo. A jeżeli nie odnoszę się do całego świata, jak do siebie samego – to jest to przestępstwo w stosunku do wyższej siły. Przecież muszę zaakceptować cały świat, jakby należał do mnie, jakbym to był ja sam. Znajduję się wewnątrz tego świata, jakby wewnątrz tortu, gdzie wszystko jest powiązane ze sobą i jestem zobowiązany, aby odnosić się do wszystkiego, co mnie otacza, jak do samego siebie.

Wszystko, co widzimy wokół siebie – to Stwórca, natura. Jeśli nie odnoszę się do całego świata, jak do siebie, to mogę w sądny dzień zrozumieć swoje przestępstwo, żałować i otrzymać wybaczenie. Przecież od nieżywego, roślinnego i zwierzęcego świata nie jest oczekiwana reakcja zwrotna.

Jednak z drugimi ludźmi muszę się tak połączyć, by mnie polubili, a ja ich. Wszystkie przestępstwa pokrywa miłość.

Musze się uczyć metody połączenia i realizować ją razem z przyjaciółmi, budując między nami takie reakcje, które nazywają się miłością.

Kochać – to znaczy być na tyle blisko, aby czuć wszystkie pragnienia drugiego i starać się je spełnić, a on spełnia wszystkie moje pragnienia. Łączymy się tak bardzo, że nie ma żadnej różnicy między nim a mną. Tak powinni połączyć się wszyscy mieszkańcy tego świata.

Jeśli to osiągniemy, to wykonamy wszystko, czego wymaga od nas siła wyższa – zrealizujemy przeznaczenie, dla którego zostaliśmy stworzeni.

Sądny dzień – to symbol naprawy, która nie odbywa się jednego dnia w roku. Każdy zobowiązany jest pracować nad sobą tak długo, aż nie osiągnie naprawy połączywszy się z całym stworzeniem w jedno serce, jedno pragnienie i przez nie połączy się ze Stwórcą.

Odpokutować za swoje przestępstwa – oznacza wykonywać takie działania, które eliminują moje egoistyczne pragnienie i zamiast niego przychodzi pragnienie miłości.

Pytanie: O czym należy myśleć w Jom Kippur, aby zakończyło się szczęśliwie?

Odpowiedź: Myśl o tym, że urodziłeś się po to, żeby osiągnąć miłość do wszystkich i poprzez tą całą miłość odkryć wyższy świat i Stwórcę, tu i teraz.

 Z programu telewizyjnego „Nowe życie“, 17.09.2015


Obiektywne spojrzenie na świat

каббалист Михаэль Лайтман 0-природаSą takie działania, które człowiek powinien wykonywać zmieniając swoją egoistyczną naturę. Przecież ona zmusza nas do kochania tylko siebie i pragnienia wygrywania za wszelką cenę, bez względu na cierpienie bliźniego, a nawet ciesząc się nim.

Podobnie, jak nie liczymy się ze Stwórcą. Gdyby nie strach przed wyższą siłą, w ogóle nie myślelibyśmy o niej. Ale istnieje ukrycie, z powodu którego nie wiem, co będzie z moim życiem, moimi dziećmi, bliskimi ludźmi, ze mną samym. Czy będę jeszcze żył w następnej chwili? Co przyniesie mi następny dzień? Dlatego dokonuję rozliczenia i dochodzę do wniosku, że warto zachowywać się dobrze.

Wierzymy, że Stwórca ma pewne zobowiązania w stosunku do człowieka, gdy on wypełnia swoje zobowiązania w stosunku do Stwórcy. Oznacza to, że jeśli człowiek zachowuje się poprawnie, to Stwórca traktuje go dobrze.

Ale jest jeszcze jeden warunek zmuszający nas prawidłowo odnosić się nie tylko do Stwórcy, ale także do całego świata: przyrody nieożywionej, roślinnej, zwierzęcej i do ludzi. Powinienem odnościć się do otaczającego mnie świata tak, jak do samego siebie, dlatego powiedziano: „Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. “Bliźni – to wszystko, co znajduje się wokół mnie.

Wyobraź sobie, że odnoszę się do wszystkiego co jest poza mną, z taką samą wrażliwością, troską i miłością, jak do samego siebie. Wtedy przestaję czuć różnicę między sobą i tym, co jest poza mną. Cały świat nieożywiony, roślinny, zwierzęta i ludzie są jakby mną samym.

Czuję, że ja i otaczający mnie świat, cały wszechświat – to jeden tort, wewnątrz którego się znajduję. Nie ma żadnej różnicy pomiędzy tym, co jest u mnie wewnątrz, a tym, co na zewnątrz.

Jeśli osiągamy taki stan, to anulujemy wszelkie granice i zdobywamy dodatkowy zmysł, pozwalający czuć to, co znajduje się poza nami. Zawsze czułem świat zewnętrzny poprzez siebie, oceniając, jak to jest korzystne dla mnie. A teraz anuluję swój egoizm, stronnicze nastawienie i po prostu czuję zewnętrzny świat.

I nagle okazuje się, że ja i świat zewnętrzny jesteśmy połączeni w jedną całość, który nazywany jest wyższym światem albo rajem. Świat pełen energii, światła, życia i przyjemności. Jest tylko wyższy świat przebywający w absolutnym pokoju i spokoju.

Nie ma granic, nie ma ograniczeń, nie ma czasu.

Opuszczam ograniczenia tego egoistycznego świata i nasze egoistyczne postrzeganie i otwieram nową, prawdziwą rzeczywistość, nie ograniczoną przez ramki mego egoizmu.

Gdybym osiągnął takie postrzeganie, kiedy czuję cały świat, jako całość, w którym wyższy świat łączy się z niższym i czuję całe napełniające je światło, jedyną siłę Stwórcy, to odkrywam prawdę, dla której istnieję w świecie.

Z programu TV „Nowe życie“, 17.09.2015