Artykuły z kategorii Praca duchowa w grupie

Wielkie anioły Stwórcy

каббалист Михаэль Лайтман  Kongres w Moskwie. Lekcja 4

Za każdym przyjacielem stoi Stwórca. Dlatego ci przyjaciele, do których czuję antypatię, poczucie oddalenia, są mi najbardziej niezbędni w pracy duchowej.

Ponieważ, jeśli osiągam połączenie z nimi, prawidłową postawę wobec nich, zmieniając swoją niechęć, a nawet nienawiść w miłość, to ci przyjaciele zmieniają się w największych aniołów! To właśnie na nich odkrywam właściwość podobieństwa do Stwórcy i między nami Stwórca odkrywa się w najbardziej jasny sposób.

Ci ludzie, te właściwości, te różne okoliczności, które wydają się sprzeczne, nieprzyjemne dla naszego egoizmu, w altruizmie stają się zupełnie inne. Dlatego, nie należy patrzeć na to, kto jest duchowo bliżej, lub dalej nas, lub według innych ziemskich standardów, a tylko na to, czy naprawdę mogę pracować z nimi i osiągnąć na takich właśnie oddaleniach między nami, najpotężniejszy przejaw Stwórcy.

W zasadzie jest to właśnie praca z ekranem. Im większy Aviut (siła egoistycznego pragnienia) poniżej ekranu, tym więcej odbitego światła. Im więcej odbitego światła, tym większe zachodzi w nim ujawnienie Stwórcy.

Z 4 lekcji kongresu w Moskwie, 03.05.2016


Warsztat – najszybszy środek postępu

конгресс, группа Pytanie: Co nam dają warsztaty?

Odpowiedź: Warsztaty dają nam możliwość wspólnego odkrywania rodzajów połączenia między nami.

Pytanie: Czy w istocie na warsztacie odkrywam brak połączenia z przyjaciółmi? Czy to jest na odwrót?

Odpowiedź: I to, i tamto. Dzięki pytaniom warsztatowym wyjaśniam, gdzie się znajduję, czego mi brakuje, aby osiągnąć pożądane. Razem z dziewięcioma przyjaciółmi zaczynam analizować zadane pytanie – i przenikam ich opiniami, ich myślami o tej lub innej formie połączenia lub analizy. Tym samym już jestem w związku z nimi, już widzę, w jakim stopniu jesteśmy w „kontakcie“.

Wszyscy jesteśmy różni i na warsztatach wyjaśniamy między sobą, jak się połączyć. Czy jest to możliwe? Z kim dokładnie? Zgadzam się czy nie? Ja ciągle tworzę formy połączenia między nami. To jest właśnie warsztat – on odkrywa wspólną sieć.

Przy tym moja praca jest dwojaka:

- Z jednej strony, powinienem widzieć przyjaciół wielkimi, aby skłonić przed nimi głowę, być małym wśród nich. Ja – zero, a oni przeciwnie – jak jedynka z tą, albo inną ilością zer. Dzięki temu włączam się w nich i staje się zarodkiem, duchowym embrionem.

- A z drugiej strony, sam powinienem być dziesiątka w tym, lub innym stopniu, a oni – zerami. Ale „zerami” w odniesieniu do tego, jakiego rodzaju wsparcie i pomoc mogę im okazać.
Wtedy między tymi dwoma przeciwieństwami powstaje środkowa linia, wyrównująca je (= • =). Tak tworzy się punkt równowagi, w którym wszyscy dochodzimy do wspólnego mianownika: każdy z całych sił czci przyjaciół, anulując się w stosunku do nich, i jednocześnie jest gotów z całych sił wznieść cel i prace w ich oczach.

2012-09-23_rav_sheelot-tshuvot_lesson_01_big

I wszystko to - w myślach, kiedy znajduję się wśród przyjaciół i omawiamy pytania warsztatu. Słucham ich i wydaje mi się, że jeden gada bzdury, drugi w ogóle nie zrozumiał pytania, trzeci przyciąga logikę zamiast uczuć, a czwarty wydaje się mówić do rzeczy, jest to dla mnie nieprzyjemnie, że jego słowa są głębsze i mądrzejsze niż moje. W taki sposób wchodzę w interakcję z przyjaciółmi, przeżywam różne stany – i to jest wspaniałe.

Należy tylko poważnie odnosić się do tego, co się dzieje: „Przyszedłem tutaj, aby połączyć się, żeby przekazać wszystkim swoją energię i otrzymać od wszystkich ich siłę. Te półtorej godziny dla mnie – jest to najbardziej pożyteczny czas“.

I odpowiednio do tego widzę, jak obce myśli rzucają mnie na wszystkie strony, jak wewnętrzny opór nie pozwala mi zgodzić się z przyjaciółmi. Doskonale! Nie znajdę innej możliwości dla bardziej intensywnej analizy, dla pracy na większej „częstotliwości”.

Szkoda, gdy na warsztatach niektórzy zaczynają wymianę słów, jak politycy, drudzy wyrażają się cytatami ze swoich obszernych zapasów, a trzeci stają się psychologami, albo analitykami. Tutaj najważniejsze jest uczucie w sercu, które teraz doświadczam.

Należy uczyć się na niekończących się impulsach własnego egoizmu – ponieważ on jest „pomocą przeciwko mnie“. Jest to „anioł” w rękach Stwórcy, przez którego On przebudza nas. I dlatego powinienem widzieć, jak Stwórca nie pozostawia mnie ani na chwile w spokoju, znowu i znowu rozpalając mój egoizm w różnych formach, aby zapewnić mi możliwość przyśpieszenia postępu.

Warsztaty – jest to najbardziej efektywny czas.

Jednakże, jeśli zaczniemy przeprowadzać je codziennie, uczęszczanie szybko spadnie i staną się one ciężarem, ciężką pracą. Wydawałoby się, dlaczego nie możemy kontynuować kongresu jeszcze tydzień, czy dwa, lub miesiąc, czy dwa, dopóki nie osiągniemy sukcesu, dopóki nie wzniesiemy się na duchowy stopień? Jednak jesteśmy słabi. Powiedzmy dwa dni byśmy wytrzymali, ale nie więcej…

Z lekcji na temat „Pytania i odpowiedzi”, 23.09.2012


Warsztaty: nie słowna dyskusja, a wzniesienie się do jedności

конгресс, группа Pytanie: Jak mogę pracować w grupie, żeby prawidłowo analizować wszystko, co się ze mną dzieje?

Odpowiedź: Przede wszystkim starać się nawiązać kontakt z przyjaciółmi. Pozostaw na razie analizy, ponieważ nie masz dla nich niezbędnych narzędzi. Najpierw trzeba znaleźć środek – duchowe naczynie. Z jego pomocą będziesz analizować to, co się dzieje. A na daną chwilę posiadasz tylko zniekształcony stosunek do życia.

Dzisiaj powinniście budować w grupie nowe naczynie. Ponieważ analiza, naprawa i w ogóle wszystko zależy od wzajemnych stosunków człowieka z otoczeniem.

Pytanie: Staramy się to robić na warsztatach. Jak prawidłowo omawiać pytania, które Pan zadaje?

Odpowiedź: Na podstawie moich pytań powinniście pragnąć połączenia. Samo pytanie nie jest ważne, jak również to, o czym mówicie podczas rozmowy. Słowa są potrzebne po to, żeby, wznosząc się nad nimi, ciągle myśleć o tym, jak połączyć się z przyjaciółmi. Niezależnie od tego, jakie głupoty mówiłby przyjaciel, ja podnoszę się nad nimi i chcę się z nim połączyć. Powinienem widzieć w przyjaciołach najlepszych ludzi z pokolenia a z drugiej strony, wnieść swój wkład w ich  ogólne darowanie.

Praca przeprowadzana jest na dwóch poziomach: na dole – nienawiść (sina), grubość pragnienia (awjut), a na górze – miłość, czystość. Jeśli jest to i tamto, jest to już pewnego rodzaju naczynie. I jeśli osiągniecie dużą wielkość różnicy, napięcia (H) między grubością pragnienia i czystością, wtedy odkrywa się światło, Stwórca.

A do tej pory ciągle pracujecie na warsztatach, w połączeniu, na zajęciach, żeby osiągnąć tę wielkość. Jest ona dla nas celem, zwanym „góra Synaj”.

obrazek 1

Z lekcji do artykułu „Istota nauki Kabały”, 08.06.2012


Reszimot – wspomnienia z przyszłości

каббалист Михаэль Лайтман Celem stworzenia jest stać się takim, jak Stwórca. To oznaczają słowa: „Przynosić dobro swoim stworzeniom“. W jaki sposób stworzenie może stać się podobne do Stwórcy? I co oznacza to podobieństwo?

Po pierwsze ono musi zechcieć tego. Jak zechcieć? Trzeba być przeciwstawnym do Stwórcy i zapragnąć być podobnym do Niego. I to jest pragnienie: nie mam tego, czego pragnę i bardzo chcę, żebym miał to, czego nie mam.

Stwórca jest dobry i czyni dobro złym i dobrym. On jest miłością i darowaniem, właściwościami Chesed, Gwura, Tiferet, Necach, Hod, Jesod. Wiele właściwości, których ja nie rozumiem, ale mam możliwość zapragnąć ich – potrzebę, pragnienie odpowiadające każdej z nich.

W Stwórcy jest obecne 613 właściwości darowania, a we mnie, mimo że jeszcze tego nie odkryłem, założone jest 613 pragnień pozwalających zapragnąć takich samych właściwości, jak 613 właściwości-świateł Stwórcy. Do tych pragnień ja musze dotrzeć. W każdym z nich chcę być taki jak On.

Powiedziano o tym: „Jak Stwórca jest miłosierny – tak i ty bądź miłosierny“.

Jednak, aby tego zechcieć, powinienem wiedzieć, czego mi właśnie brakuje. Ale jak można poznać to, czego jeszcze nie mam? Żeby zrozumieć, jak to jest być dorosłym, sam powinienem się nim stać.

Żeby zrozumieć, jak to jest być silnym albo bogatym, albo mądrym, muszę wiedzieć o tym nie ze słyszenia.

Czyżbym mógł zachcieć nie wiadomo czego?

W naszym świecie dziecko instynktownie chce dorosnąć, nie wiedząc dlaczego – natura zmusza go do tego pomijając zrozumienie. Taki rozwój odbywa się na zwierzęcym poziomie, jednak w duchowym sam powinienem wiedzieć, czego, dlaczego i po co ja chcę. I to jest prawdziwe pragnienie.

Jak może mi się zachcieć podobieństwa do Stwórcy? Przecież po to powinienem uzyskać status Stwórcy, sprawdzić co to jest, warte jest tego, czy nie – a potem dopiero zachcieć. Jak uzyskać status Stwórcy, żeby zechcieć stać się podobnym do Niego?

W tym celu zostało wykonane rozbicie naczyń. Dzięki temu staramy się stać podobnymi do Stwórcy, jeszcze i jeszcze, i stajemy się podobni, do Niego? – za pomocą Jego siły. Po to było potrzebne rozbicie Pierwszej i Drugiej Świątyni, które nauka Kabały studiuje w duchowym kontekście rozbicia naczyń.

Mowa jest o upadku z poziomu otrzymywania dla obdarzania (Pierwsza Świątynia) na poziom obdarzania dla obdarzania (Druga Świątynia), a następnie – na poziom otrzymywania dla otrzymywania, w ten świat.

W efekcie mamy zapis wszystkich stanów, które przeszliśmy, zaczynając z poziomu Pierwszej Świątyni, z poziomu miłości, włączając Drugą Świątynię, która jest znacznie niżej od pierwszej, a jednak równie wielka. Zakodowane są w nas wszystkie wrażenia zgromadzone podczas tej drogi i nazwane „reszimot“.

I oto, kiedy one budzą się we mnie, ja powinienem je realizować. Inaczej mówiąc, jednego reszimot nie wystarczy – za jego pośrednictwem powinienem wyobrazić sobie, co to znaczy być darującym. W tym celu mam grupę i naukę, w której mogę realizować swoje reszimot i z niego w miarę swoich sił, kształtuję rzeczywistość.

Wzajemne stosunki z przyjaciółmi, otoczeniem, światłem powracającym do Źródła stają się „placem budowy“. Mam „materiał“, którym jest pragnienie a także reszimo – a teraz to reszimo chcę wnieść w materiał, żeby ono realizowało się w nim, dało mu formę. I wtedy potrzebuję siły z góry – siły światła, które pomoże mi to zrobić.

Rabasz pisze o tym w artykule 940 ze zbioru „Dargot Sulam“: O zniszczeniu Świątyni powiedziano: „Niech zbudują mi Świątynię a Ja będę przebywał wśród nich“. To znaczy: zbudujcie Mi Świątynię z waszego pragnienia, zbudujcie taki dom, który stanie się domem świętości, to znaczy darowania i miłości. Jeśli będziecie mieć takie naczynie darowania i miłości, to „Ja będę przebywał wśród was“, to znaczy w nim osiądzie wyższe światło.

Mowa jest o punkcie w sercu, który powinien stać się miejscem dla Świątyni, żeby w niej osiadło światło Stwórcy. Oto dlaczego ludzie powinni starać się budować swój dom świętości“. Ze wszystkich swoich pragnień pochodzących z nieskończoności, z pomocą reszimot, które zostały zakodowane we mnie podczas rozbicia, powinienem budować pożądany kształt za każdym razem realizując reszimo na coraz trudniejszym materiale.

To daje mi wszystkie potrzebne szczegóły postrzegania. Przecież zawsze zdobywam formę odwrotną do Stwórcy. Dlatego znając swoją formę, mogę poznać i Jego formę przeciwną mnie – i posuwać się do przodu.

W związku z tym w naszym świecie w człowieku istnieją już formy odpowiadające i przeciwstawne Stwórcy. W tej luce między pożądanym a rzeczywistym on zawsze ma możliwość budować swoje pragnienie wiedząc czego on chce, gdyż do momentu rozbicia naczyń znajdowaliśmy się w idealnym stanie i z niego pozostały w nas reszimot.

W tym znajduje się odpowiedź na odwieczne pytanie: „Jak mogę stać się podobny do Stwórcy?Skąd mam wiedzieć, co to znaczy?“ Możemy tego zapragnąć dzięki zapisom zachowanym z przebytych etapów.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 07.06.2011


Warsztaty, warsztaty, warsztaty…

группа Pytanie: Jak przygotować się prawidłowo na warsztat? Co ja, jako uczestnik, przekazuję całej grupie podczas warsztatu?

Odpowiedź: Ja, jako prowadzący stawiam pytanie, albo jakąś idee, albo jakiś stan. Ten stan powinniśmy omówić.

Każdy powinien myśleć o tym, co on powie na temat tego stanu i jak będzie uzupełniał – nie powtarzał, a właśnie dopełniał powiedziane do niego tak, aby uzyskać wspólną jednolitą opinię na dany temat.

Pytanie: Czego wystrzegać się na warsztatach? Czego nie powinno się mówić?

Odpowiedź: Nie można mówić negatywnych rzeczy, tylko – pozytywne.

W ogóle cały Kongres jest zbudowany na tym, że podnosimy się nad wszystkimi naszymi negatywnymi problemami: osobistymi, grupowymi, światowymi. Myślimy tylko o jedności i tylko tym żyjemy. Dlatego o żadnych problemach nie mówimy. Będziemy je po części omawiać na lekcjach, ale warsztat opiera się wyłącznie na podwyższeniu.

Mówimy o tym stopniu, na który powinniśmy się wznieść. Wyobrażamy go sobie, cały czas staramy się przystosować do niego. Anulując się i łącząc między sobą staramy się poczuć, co to jest za wyższy poziom, światło, które nas otacza, co to jest za właściwość itd. To jest w żadnym wypadku nie należy schodzić poniżej tego poziomu, na który chcemy się podnieść.

Pytanie: Jak mogę sprawdzić, czy warsztat nam się udał, czy nie?

Odpowiedź: Warsztat udał się, jeśli ludzie wychodzą z niego z poczuciem, że nabyli coś bardzo ważnego.

Pytanie: Co mają robić podczas warsztatu ci, którzy znajdują się z nami wirtualnie: pojedynczo lub w grupach?

Odpowiedź: Uczestniczyć razem z nami w warsztacie.

Ten, kto siedzi sam przed komputerem po pierwsze, będzie czuł naszą atmosferę. Będzie słyszał fokus-grupy – my specjalnie będziemy transmitować ją dla pojedynczych ludzi.

W odniesieniu do grup, to one również omawiają między sobą te same pytania, które ja zadaję grupom znajdującym się przede mną. Dla mnie to nie ma znaczenia kto znajduje się tutaj przede mną, a kto znajduje się w świecie.

Grupy na całym świecie omawiają temat warsztatu i robią to samo, co grupy przede mną. Jeśli jest to pojedyncza osoba, wtedy słucha fokus-grupy i jakby uczestniczy razem z nią.

Z wirtualnej lekcji, 22.04.2012


Dziesięć osób i Stwórca między nimi

конгресс, группа Pytanie: W trakcie warsztatu czułem niezgodę z częścią tego, co mówili przyjaciele. Czy powinniśmy starać się zgodzić ze wszystkim?

Odpowiedź: Powinienem zgodzić się ze wszystkim, co mówią przyjaciele, nawet jeśli wydaje mi się, że nie mają racji. Moderator powinien tylko upewnić się, że rozmowa nie odbiega od tematu. Ale jeśli część rozumiem a część nie – to moja wina, ponieważ muszę przyjmować każdego jako największego człowieka swojego pokolenia.

Jeśli rozmawia ze mną jakiś wielki człowiek, to możliwe, że nic nie rozumiem, ale odnoszę się do jego słów z wielkim szacunkiem. Właśnie z takim samym szacunkiem muszę przyjąć wszystko, co mówią przyjaciele w kręgu, podobnie jak rabi Josi ben Kisma w stosunku do swoich uczniów.

Nieważne jest, na jakim poziomie oni się znajdują a ważne jest, jak bardzo ich cenię.

Jeżeli na koniec jestem niezadowolony z warsztatu i nie zainspirowany do łez, to tylko wskazuje na to, że niedostatecznie pracowałem nad swoim egoizmem, nie mogłem prawidłowo nad nim pracować, anulować się, przyjąć natchnienie i przebudzenie obecne na warsztacie, nawet jeśli ani jeden z jego uczestników tego nie czuje!

Nawet jeśli wszystkie grupy, setki ludzi wyszły z warsztatu zakłopotane, nie rozumiejąc, co się stało, oznacza to, że ​​nie wykonali wystarczającej pracy nad sobą. Ponieważ jeśli istnieje dziesięć osób – Stwórca początkowo znajduje się między nimi. A to, że nie udało się im jego poczuć – ich wina, widocznie brakowało im przygotowania, albo włożonych wysiłków.

To nawet nie zależy od omawianego tematu. Należy szukać Stwórcy nie rozumem, a uczuciem. Właśnie o to cały czas pytałem: „Co to jest centrum grupy: właściwość, uczucie, rozumowy wniosek, jedność ?”

Najważniejszą rzeczą w rozmowie – jest wewnętrzna praca. Nie tak ważne są słowa, które słyszę od innych a ten wewnętrzny duch, który chcę w nich poczuć i przyjąć.

Ale każdemu uczuciu powinno towarzyszyć trochę rozumu. Musimy badać swoje uczucia, spróbować je ujawniać, zmierzyć, ubrać w jakieś słowa, określenia. Pod koniec warsztatu, powinniśmy dojść do dokonanych wniosków.

Nie powinno się bez kontroli poddawać uczuciom. Należy znaleźć określenia, chociażby spróbować. Przecież podchodzimy do Мalchut a w niej znajdują się wszystkie wymiary, światy, parcufim, sfiroty, światła Nefesz-Ruach-Neszama, Chaja-Jechida. Nauka Dziesięciu Sfirot jest pełna uczuć, ale jest napisana suchym technicznym językiem. Dlatego musimy wyrobić w sobie nawyk, że tam, gdzie pojawia się uczucie, zawsze należy wnieść trochę rozumu.

Później nauczymy się wyrażać to różnymi językami: językiem Zoharu, Tanacha i nagle odkryjemy, jak w dawno studiowanych artykułach odkrywa nam się życie, nowe formy w tym samym punkcie połączenia.

Z lekcji na temat „Omówienie warsztatu”, 21.05.2012


Purim – koniec naprawy

каббалист Михаэль Лайтман Zazwyczaj święta, przyjęte przez różne narody organizuje się na cześć jakiegoś historycznego wydarzenia, które miało miejsce w tym świecie.

Ale ponieważ naród Izraela kiedyś oddzielił się od innych narodów po to, by wypełnić specjalną misję realizowania przez siebie, naprawy ludzkiej natury, a następnie doprowadzenie do niej całej ludzkości, to również szczególne znaczenie mają jego święta z tym związane.

I historia opisana w Zwoju (Megilat) Estery (o Mordechaju, królu Achaszweroszu, królowej Esterze, ratującej Żydów od śmierci, których planował zniszczyć zły Haman) i poświęcona świętu Purim, wyjaśnia właśnie, jak osiągnąć ten cel. W związku z tym jest napisane, że wszystkie święta w przyszłości zostaną anulowane, z wyjątkiem Purim, ponieważ w jego trakcie, na tym stopniu, świeci największe światło, które zawiera w sobie wszystkie poprzednie stopnie.

A wszystkie święta narodu Izraela są symbolami szczególnych stanów na drabinie duchowych stopni, po których wznosimy się z tego świata do świata Nieskończoności, osiągając coraz większe podobieństwo do Stwórcy w darowaniu, w miłości, w połączeniu pomiędzy nami.

Dlatego też, każdy wyższy stopień zawiera w sobie niższe stopnie, jako swoje składniki. I Purim, jako najwyższy stopień, oczywiście, zawiera w sobie wszystkie poprzednie, mniejsze stopnie, które anulują się przed nim i wchodzą w niego. W rezultacie nie pozostanie ani jedno święto, z wyjątkiem święta Purim.

Jak się dochodzi do tego święta? Cała nasza praca opiera się na wzniesieniu modlitwy (MA”N) o połączenie i miłość między nami, które staramy się osiągnąć, ponieważ cała praca poświęcona jest naprawie rozdzielenia. Najpierw musimy połączyć się na stopniu „obdarzania ze względu na obdarzanie”, co oznacza właściwość Mordechaja.

A gdy już dojdziemy do „królewskich bram” (jak opowiedziano o Mordechaju, siedzącym u bramy królewskiej), to tam spotkamy swojego Hamana – ogromne i straszliwe egoistyczne pragnienie, które odkryje się nam. Wtedy musimy je naprawić i w jego kelim otrzymywać światło z intencją Mordechaja, „ze względu na obdarzanie”. Tak otrzymuje się światło Mordechaja w kelim Hamana i  osiąga się koniec naprawy (Gmar Tikkun). 

Musimy wyjąć ze swojej natury, swojego egoistycznego pragnienia, jego siłę, jego „duchowe naczynie”, i dodać do tych pragnień intencje „ze względu na obdarzanie”, żeby ona zaczęła panować nad nimi,„ujeżdżać je”, dosłownie, jakby Mordechaj wyjeżdżający wierzchem na koniu.

Z lekcji do artykułu z książki „Szamati”, 20.03.2011


Pojąć wielkość natury

Gdybyśmy potrafili pojąć rzeczywistą wielkość natury, byłoby nam bardzo łatwo zrezygnować z naszego egoizmu i stać się takimi samymi oddającymi i kochającymi, jak ona. Trudność polega na tym, że ocena wielkości natury, rodzącej wszystko i wszystkim zarządzającej, zależy nie od samego człowieka, a od jego otoczenia. Jeśli jego otoczenie przenika wielkością sił przyrody, czuje on w sobie dość sił, aby pokonać swój egoizm.

Ale kiedy widzi, jak jego otoczenie lekkomyślnie odnosi się do niej, jej praw i celu doprowadzenia człowieka do podobieństwa do niej – on także zaniedbuje tę wiedzę i przestaje odczuwać ją jako ważną, a następnie w ogóle przestaje ją odczuwać.

Dlatego otrzymanie wielkości celu (osiągnięcie podobieństwa do natury we właściwościach darowania i miłości) od otoczenia jest niezbędnym warunkiem wzniesienia. Z tego powodu człowiek musi:

- zawsze przysłuchiwać się i ze wszech miar cenić otoczenie – dlatego powinien odczuwać siebie najmniejszym ze wszystkich przyjaciół, ponieważ tylko mały otrzymuje od większego

- dążyć do powiększenia otoczenia ilościowo lub jakościowo w swoich oczach, żeby być pod wrażeniem jego wielkości celu – dlatego powinien wychwalać zalety przyjaciół i czcić ich jako największych w pokoleniu. Wtedy otoczenie będzie oddziaływać jako wielkie, ponieważ jakość jest ważniejsza od ilości. 

(z artykułu Baal HaSulama „Artykuł na zakończenie Księgi Zohar”)


Kochaj bliźniego swego jak siebie samego

каббалист Михаэль Лайтман W tym znanym wszystkim prawie zawarte są naprawy wszystkich pragnień (serca) i myśli (rozumu) człowieka. I odwrotnie, tylko naprawiając wszystkie swoje pragnienia i myśli, człowiek osiąga właściwość miłości do ludzi, do całej ludzkości i przyrody.

Ponieważ u każdego człowieka miłość do bliźniego jest bardzo słaba i dlatego nie przejawia się w wyraźny sposób, jednak jeśli kilka osób zjednoczy się razem w grupę i każdy będzie tłumił swój egoizm w stosunku do drugiego, to każdy otrzyma siły wszystkich pozostałych – w tym przypadku odbędzie się zwiększenie wszystkich pojedynczych sił członków grupy w jedną wielką siłę i pojawi się możliwość wypełnienia prawa natury „Kochaj bliźniego swego”.

Powstaje sprzeczność: czy do osiągnięcia miłości do bliźniego koniecznym jest naprawić wszystkie swoje egoistyczne właściwości, czy też do osiągnięcia miłości do bliźniego potrzebna jest tylko miłość do przyjaciół w grupie?

Zazwyczaj ludzie łączą się w grupy w celu ulepszenia w czymś swojego położenia i każdy kalkuluje, ile on daje innym, a ile otrzymuje, tzn. taka grupa jest oparta na egoizmie. A jeśli członek takiej grupy czuje, że może otrzymać poza grupą więcej niż w ramach grupy, on rozczarowuje się w tym, że się w niej znajduje. Takie towarzystwo oddala człowieka od wzrostu do poziomu „Człowieka”.

Rzeczywiście, osiągnięcie miłości jest możliwe tylko przy naprawieniu wszystkich swoich egoistycznych pragnień i myśli. Ale jeśli połączyć razem niewielkie pragnienia w miłości, każdego to w połączeniu stworzą oni nową, wspólną wielką siłę – i z niej może korzystać każdy z członków grupy do osiągnięcia miłości do przyjaciół, a następnie może osiągnąć miłość do ludzkości i Natury.

Ale to wszystko pod koniecznym warunkiem, że każdy tłumi swój egoizm w stosunku do drugiego. A jeżeli człowiek jest oddzielony od przyjaciela egoizmem, on nie będzie w stanie otrzymać od niego siły miłości do bliźniego. To znaczy tylko w miarę anulowania się przed przyjaciółmi można otrzymać od nich siłę miłości.

Jest to podobne do zapisu cyfr: jeśli napisać na początku 1, a potem 0, to wyjdzie 10, to jest 10 razy więcej, a jeśli po jedynce napisać dwa zera, to otrzymamy 100, tj. 100 razy więcej. Oznacza to, że jeśli jego przyjaciel – to jedynka, a on – zero, to człowiek dostaje od przyjaciela 10 razy więcej. A jeśli on mówi, że on jest podwójne zero w stosunku do przyjaciela, to otrzyma od niego 100 razy więcej.

A jeśli na odwrót, on jest jedynką, a przyjaciel – zerem, to wychodzi 0,1 i on jest 10 razy mniejszy od przyjaciela. A jeśli on może powiedzieć, że on jest jedynką i ma dwóch przyjaciół, którzy są dwoma zerami w stosunku do niego, to wtedy on jest 0,01 w stosunku do nich. W taki sposób im większą liczbą zer ocenia on przyjaciół, tym mniejszy jest on sam.

Nawet jeśli masz już siły do miłości do bliźniego i możesz ją praktycznie okazać, i już czujesz, że osobista korzyść tylko tobie szkodzi, niemniej jednak nie wierz sobie i bój się, że możesz zatrzymać się na środku drogi i upaść w egoizm. Musisz się bać, że dadzą ci takie egoistyczne przyjemności, przed którymi nie będziesz mógł się oprzeć i zaczniesz się nimi rozkoszować w miejsce miłości do bliźniego. Właśnie strach upadku w egoizm daje człowiekowi siłę do przestrzegania prawa natury – prawa miłości i obdarzania.

(Z artykułu Rabasza „O zasadzie „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego“)


Tam, gdzie boli najbardziej

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Duchowa droga wiedzie tylko poprzez przeszkody – mój spór z nauczycielem i grupą. Jak mogę się z nimi zgodzić, jeśli widzę, że Pan się myli?

Odpowiedź: To zrozumiałe, że tobie się wydaje, że nauczyciel się myli. Z twojego punktu widzenia i Stwórca się pomylił, urządzając nam takie złożone życie na tym świecie. Czy nie mógł go zrobić beztroskim, sytym i spokojnym?

Ta droga jest skierowana przeciwko twojemu egoizmowi, to znaczy wbrew woli i rozsądkowi. Za każdym razem musisz podnosić się nad przeszkodami, które są sprzeczne z twoim uczuciem i rozumem: jedna za drugą, jeszcze i jeszcze. To są te same punkty, z których składa się duchowa droga, przekształcająca się w „bramę, otwór i wejście“ – w połączenie Stwórcy i Jego stworzenia. „On i imię Jego to jedno“.

Ten krok wykonuje się zawsze powyżej przekonania twojego rozumu – tam gdzie znajduje się następny stopień. Cała reszta jest wokół tego, z czym się zgadzasz: przyjemne wspólne posiłki, towarzystwo przyjaciół, fascynujące podróże – to wszystko nie odnosi się do duchowego! To tylko towarzyszące czynniki mające na celu wyodrębnić przeszkody, jako najważniejsze.

11

Z jednej strony masz normalne życie na ziemi, a z drugiej strony życie w grupie. Wszystko to się kręci, wspaniale pasuje: i z lewej, i z prawej strony. Tylko po środku natkniesz się na kilka przeszkód, z którymi się nie zgadzasz i myślisz: „nic strasznego, jakieś drobiazgi: nie zgadzam się, to się nie zgadzam! Przecież ze wszystkim pozostałym się zgadzam: i z lewej, i z prawej strony, zgadzam się z nimi.“

W zwykłym życiu ożeniłeś się, wspierasz rodzinę, pracujesz, robisz wszystko co niezbędne. I żyjesz życiem grupy, pracujesz razem z przyjaciółmi, płacisz maaser, uczestniczysz we wszystkich wydarzeniach. Jedynie w niektórych szczególnych sytuacjach zderzasz się z takimi momentami, z którymi się nie zgadzasz i nie możesz przez nie przejść. Ale w tym samym czasie idziesz i w lewą, i w prawą stronę bez żadnych problemów. Oczywiście, że nie masz z tym żadnych problemów, przecież tam twój egoizm zgadza się z tym co się dzieje.

Należy wziąć pod uwagę miejsce, gdzie mogą być drzwi, otwór i wejście. I to jest dokładnie tam, gdzie najbardziej boli. Nie chcesz drażnić tych punktów, ponieważ czujesz tam prawdziwe tarcie, jak bolesne ukłucie.

W uczuciach i w rozumie jesteś razem ze wszystkimi. Lubisz się uczyć, mądrze rozprawiać na duchowe tematy, również lubisz spędzać czas z przyjaciółmi, robisz im prezenty, „kupujesz przyjaciela“, zapraszasz z wizytą. Tylko czasami ci się wydaje, że w niektórych sprawach grupa podejmuje błędną decyzje. Ty nie protestujesz, tylko spokojnie czekasz, aż przyjaciele dorosną, zrozumieją i naprawią swój błąd, to znaczy – zgodzą się z tobą. Ty rozumiesz, że innego wyjścia nie ma i więcej nie ma dokąd pójść, zgadzasz się z tym, że to wspaniała grupa i wielka nauką, której nic nie dorówna.

To bardzo powszechna postawa większości uczniów. Ale stopniowo, po kilku latach nauki, zaczynasz czuć i widzieć te przeszkody, które cię zatrzymują. Tam właśnie, w tych miejscach znajduje się wejście, które w przyszłości powinno się otworzyć. To jeszcze nie drzwi, a jednolita ściana. Lecz jeśli pójdziesz wiarą powyżej wiedzy, dostrzeżesz w ścianie drzwi, które natychmiast przekształcą się w otwór i wejście.

Wejście może się odbyć tylko przez takie miejsca niezgody – należy właśnie ich szukać, wybierając z całej reszty! Przecież wszystko pozostałe znajduje się we władaniu twojego egoizmu. Tylko w miejscach spornych możliwe jest przejście w inny wymiar, siłą wiary.

Z lekcji, z listów Baal HaSulama, 13.12.2013