Artykuły z kategorii Natura

Religia jako system relacji ze Stwórcą

каббалист Михаэль ЛайтманCo jest istotą religii? Czy służy ona do tego, aby sprawiać przyjemność stworzeniom czy Stwórcy? Gdzie jest nagroda, którą obiecuje – w tym czy w przyszłym świecie? Jak Baal HaSulam pisze w swoim artykule “Istota religii i jej cel”, nikt nie zna poprawnych odpowiedzi na te pytania. W swoich złudzeniach ludzie nie rozumieją, co faktycznie oznacza „religia”.

Religia jest to postawa człowieka wobec wyższej siły, która steruje całą naturą. Wydaje się, że jeśli ta siła kieruje wszystkim, a ja znajduję się tu wbrew swojej woli, to nic nie da się z tym zrobić. Ale nasza relacja z tą silą pozwala jednak na to, że można coś zrobić samemu: uciec od zła lub szukać dobra. Krótko mówiąc, jeśli rozwiniemy właściwą postawę wobec wpływu tej siły na człowieka, to będziemy mogli coś zmienić w życiu.

Określony kontakt nawiązywany przez człowieka z wyższą siłą i odpowiednio do tego również kontakt wyższej siły z człowiekiem, nazywa się religią. Tak więc religia jest to system wzajemnych stosunków pomiędzy Stwórcą i stworzonym.

Problem w tym, że nikt nie zna tego systemu i panuje w tym względzie ogólna dezorientacja. Ludzie dążą w różnych kierunkach. Jedni twierdzą, że Stwórca jest taki i taki, inni twierdzą coś zupełnie innego. Nikt nie wie dokładnie, gdzie leży prawda, gdzie można znaleźć nagrodę i co to jest za nagroda. Wprost przeciwnie – raczej nie widzimy w naszym świecie, by ktoś miał dobre życie, ostatecznie, wszyscy cierpią. A przyszły świat jest ukryty we mgle, to jest to, co się nam „sprzedaje”.

W rezultacie, istnieje ogromny bałagan związany z religią. Faktem jest, że ten chaos obejmuje całą obecną generację. Gdyby religia mogła nam dać odpowiedzi na pytania dotyczące naszego istnienia, jeśli wytłumaczyła by nam, jak powinno się żyć, osiągnąć sukces w tym i przyszłym świecie, w jaki sposób możemy się miedzy sobą dogadać – oczywiście przestrzegalibyśmy wszystkich jej zasad. Ale ponieważ religia nie daje nam na to odpowiedzi, ludzie zostawiają ją. Człowiek ma z nią coraz słabszy kontakt i wypada z jej ram, nawet jeśli formalnie, szczątkowo w niej pozostaje. Ta wewnętrzna sprzeczność, odejście od religii nazywa się „upadkiem pokoleń” i jest to fakt, któremu nie da się zaprzeczyć. Powodem tego jest to, że nie otrzymaliśmy od religii właściwych odpowiedzi na odwieczne pytania i nie wiemy, co w rzeczywistości ona sobą przedstawia.

Oczywiście, nikt tu nie jest winny. To jest proces; w ten sposób powinien zostać zrealizowany program stworzenia i doprowadzić nas do momentu, kiedy w końcu zadamy sobie powyżej wymienione trzy pytania. Jeśli odpowiemy na nie poprawnie, będziemy wiedzieć, co to jest „religia”; innymi słowy, w jaki sposób możemy zbudować właściwą relację z wyższą siłą. I w rezultacie będziemy w stanie odczuwać radość w tym i przyszłym świecie, własną korzyść i korzyść Stwórcy.

Tak czy inaczej, musimy wyjaśnić i rozwiązać ten problem. W każdym przypadku, jesteśmy pod panowaniem wyższej siły i musimy dowiedzieć się, jaka jest właściwa relacja z nią. To obiecuje nam korzyści i dlatego powinniśmy osiągnąć to w prosty i praktyczny sposób.

Właśnie taką drogę oferujemy szerokiemu gronu odbiorców: „Spróbujmy wyjaśnić, jaka jest natura świata, w którym żyjemy”. W gematrii (הטבע) słowo natura ma taką samą wartość liczbową jak słowo „Bóg” (אלה – ים). Wszyscy żyjemy w tej „bańce” i z dnia na dzień zagraża nam ona coraz bardziej i bardziej: na poziomie nieożywionym, roślinnym i zwierzęcym, jak również w ludzkich relacjach. Wystarczy, że naukowcy przepowiadają obecnie wszelkiego rodzaju klęski żywiołowe. Kto wie, co nas jeszcze czeka? Z reguły widzimy, że natura – czyli Stwórca – nie pokazuje nam przyjaznej postawy. Jest coś do naprawienia. Zobaczmy, czy będziemy w stanie to uczynić. Oczywiście leży to w naszych rękach.

Ten sprawdzian jest z pewnością opłacalny. Musimy dowiedzieć się, jaki powinien być nasz stosunek do Boga lub do natury. Przyniesie to nam oczywiste korzyści.

Z lekcji do artykułu „ Istota religii i jej cel“, 28.10.2013 


Przewodnik Światła

каббалист Михаэль Лайтман 0-аPytanie: Kiedy wychodzimy do społeczeństwa, czujemy radość z tego, że ludzie nas słuchają, mówią komplementy itd. W jaki sposób można uniknąć tego, by nie „zakleszczyć się“ samemu w sobie? Jak można uzmysłowić sobie, że to Stwórca wykonuje całą tą pracę?

Odpowiedź: Musisz czuć, że Stwórca działa wewnątrz ciebie i że jesteś dla Niego „przekaźnikiem“ Jego dzieła.

Załóżmy, że prowadzę lekcję w jakimś kolektywie. Prowadząc rozmowę z liderami, wychodząc do publiczności, zaczynając z nimi pracować, cały czas czuję, że Stwórca działa przeze mnie. Chcę, żeby On mógł pracować poprzez mnie, bo w ostatecznym rozrachunku to On wszystko czyni, a ja buduję tylko połączenie między Nim a tymi ludźmi, jestem jak rurka przez która przepływa wyższe światło.

Chcę, żeby byli pod wpływem światła, by zrozumieli wewnętrzne znaczenie moich słów, których nawet ja sam nie rozumiem, ale które będę w stanie pojąć razem z nimi, ponieważ Stwórca wpływa na nich przeze mnie. Chcę tworzyć z nimi jednolitą całość, w której jestem jak źródło emanujące światło, a oni jak otrzymujący – ale światło istnieje w nas wszystkich. Ono wyrównuje, ujednolica, łączy się z nami, jednoczy nas i naprawia wszystkie skutki rozbicia kli/naczynia. Wszyscy ludzie, którzy byli oddzielonymi od siebie częściami, teraz łączą się ze sobą i nie zauważają, że niegdyś byli oddzielni. Wszyscy łączą się ze sobą.

Chcę to wszystko poczuć, doznać tego, tak żeby Stwórca mógł nas połączyć i napełnić – na miarę naszego zjednoczenia. Cały czas pracuję w ten sposób i powinno się to stać moim stałym odczuciem w każdym momencie mojego życia! Kiedy wchodzę do supermarketu, robię zakupy, idę do banku i załatwiam tam różne transakcje, spędzam czas w pracy, wracam do domu – gdziekolwiek bym nie był, zawsze pragnę aby Stwórca działał przeze mnie.
We wszystkich moich kontaktach nawet z nieożywioną, roślinną i zwierzęcą częścią natury, ze wszystkim, co mnie otacza, chcę aby Stwórca wpływał przez mnie na otaczający świat. Wtedy jestem nazwany „Izrael” – łączący Stwórcę i świat. To jest nasza misja!

Z lekcji na temat „Grupa i rozpowszechnianie“, 21.10.2013 


Najprostszy przyrząd do zmierzenia Stwórcy

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Czy powinniśmy rozpowszechniać mądrość Kabały wśród  ludzi o ortodoksyjnych poglądach albo wśród tych, którzy zajmują się wszelkiego rodzaju mistycyzmem?

Odpowiedź: Absolutnie nie! Musimy trzymać się z dala od religijnego środowiska, ponieważ nasze opinie są bardzo różne. Oni wierzą w cuda, w życie po śmierci, w mistyczne objawienia, nieziemskie siły, podczas gdy my wierzymy w jedyną siłę natury. Jesteśmy absolutnymi materialistami. Mądrość Kabały nie jest religią a nauką o osiągnięciu  jedynej siły natury.

Siła ta nazywana jest Stwórcą, Bogiem, ale nie jest to nic mistycznego. W znacznie późniejszym stadium, ludzkość wszystko zniekształciła i zrobiła z tego religie, ponieważ nigdzie nie mogła znaleźć tej właściwości, która jest bezcielesna,  niezidentyfikowana i nieodczuwalna. Jest to siła, która kryje się za wszystkimi materialnymi obiektami, ale jak można ją zdefiniować? To niemożliwe!

Nie istnieją urządzenia, które mogłyby  ją dostrzec, bo nie jest to ani magnetyzm, ani globalne pole grawitacyjne,  ani elektrostatyka, ani promieniowanie rentgenowskie. To „nic” – jak możesz to zdefiniować  i odkryć? Gdzie możesz  znaleźć detektor do odkrycia siły, nazwanej  Stwórca?

Nie istnieje żaden detektor poza tobą. Nie możesz jej wyłapać za pomocą zewnętrznych urządzeń, ale tylko w sobie. Jak można to zrobić? Kiedy staniesz  się wrażliwy na postrzeganie tej siły, na miarę swojego podobieństwa do niej, wtedy zaczniesz ją wychwytywać. Podobnie jak wskazówkę urządzenia poruszającej się na  skali,  tak i w tobie zacznie odchylać się wskazówka na skali podziałów: Nefesz , Ruach , Neszama , Chaja, Jechida, w  zależności od tego, na jakim poziomie swojego egoizmu będziesz  upodabniał się do tej siły.

Ein sehr einfaches Instrument, um den Schöpfer zu messen

Jeśli wzniesiesz się ponad swoim egoizmem, to możesz  wykorzystać ją jak sprężynę. Prąd płynie przez cewkę i zamienia ją w magnes, który przyciąga strzałkę. Strzałka odchyla się na podziałce: Nefesz, Ruach, Neszama, Chaja, Jechida i możemy dokonać pomiaru z odczytu urządzenia.

Sprężyna, która zwraca strzałkę z powrotem na zero – to jest nasz egoizm. A siła, która ciągnie strzałkę w przeciwnym kierunku w stosunku do sprężyny – to ekran, nasze zjednoczenie,  podobieństwo do Stwórcy. W ten sposób otrzymujemy pomiar na skali. Jest to bardzo proste urządzenie.

Jednakże jego skala jest nierównomierna. Odległość między Nefesz i Ruach jest maleńka. Odległość między Ruach i Neszama – znacznie większa. To jest tak jak odległości pomiędzy kulą ziemską i księżycem, albo Ziemią i Słońcem, Ziemią i kolejną galaktyką.

Okazuje się że progresja astronomiczna i odpowiedni do tego nasz egoizm rozwijają się o wiele bardziej a światło Stwórcy działa znacznie silniej. Oznacza to, że zajmujemy się nauką pomiaru w sobie oddziaływania Stwórcy. Ja sam jestem instrumentem, głowicą  pomiarową. Wszystko jest bardzo proste.

W wolnym stanie sprężyna egoizmu ustawia strzałkę na zero. Jednak jeżeli prąd płynie w cewce, to strzałka porusza sie na podziałce z zerowego punktu. Dlatego jest nam potrzebne w sieci  źródło energii, bateria i przełącznik, przekaźnik. Bateria z przełącznikiem – to Stwórca, a magnetyczna cewka – to centrum grupy. Centrum grupy przyciąga do siebie światło i tworzy warunki dla obecności światła.

W centrum grupy koncentruje się światło naprawy “Or Makif” a strzałka wskazuje na wewnętrzne światło „Or Pnimi” w zależności od poziomu egoizmu, Awiut ( grubości).

Z lekcji na temat “Grupa i rozpowszechnianie”, 22.10.2013


Tajemnica integralnej metodyki

Pytanie: Ludzie nie rozumieją, co trzyma ich w integralnych grupach. Pytają: „Gdzie jest haczyk?“

Odpowiedź: Nie jest to żaden trik, ponieważ doprowadzamy ich do związku z Uniwersum – ze światem – z naturą. Natura jest zjednoczona, harmonijna, i my pokazujemy, jak można osiągnąć tę harmonię. Kiedy ludzie osiągną to harmonijne połączenie między sobą i środowiskiem, wtedy włączą się w naturę i poczują jej oddech. Oto cała „sztuczka” – dostosowujemy ich do integracji z naturą.

I co dalej?

Następnie kontynuujemy rozwój, aż do osiągnięcia stanu, kiedy czujemy jak wszystko wokół nas oddycha, jak wszystko przeniknięte jest jedną myślą, która nazywa się “zamysłem stworzenia”. Do tego dojdziemy.

Natura jest mądra! Spójrzcie, w jakim zharmonizowanym komputerze istniejemy! Tutaj nie ma przypadków, tylko odkrywanie istoty człowieczeństwa, które jest absolutnie realnie zbudowane na prawidłowym połączeniu z innymi, wzajemnym uzupełnianiu się, w oparciu o jedyne prawo: „stać się jednością z naturą“ . I nie jest to zabawa w ekologię, w “zielonych”, ale wzniesienie do poziomu “Człowiek”.

W ten sposób stajemy się coraz bardziej wypełnieni bezgranicznym uczuciem szczęścia. I nie będziemy już czuć ograniczoności naszych ciał. Zaczynając od uzdrawiania duszy i ciała, wznosimy się coraz wyżej, dochodząc do odczucia, że otrzymaliśmy całkowicie nowe możliwości. Szczególnie w połączeniu między nami odkryjemy przestrzenie wypełnione poczuciem szczęścia.

Z programu TV “Przez czas”, 20.10.2013 


Sprawdź czystość swoich intencji

Powinniśmy cieszyć się aktem dawania, ponieważ celem stworzenia, pragnieniem Stwórcy – jest rozkosz stworzenia. A stworzenia zostały powołane do tego, aby zadowolić Stwórcę, jak wdzięczny gość swojego gospodarza. Dlatego stale powinniśmy się koncentrować na tym, jak możemy przynieść radość Stwórcy dzięki przyjęciu od Niego całego poczęstunku. Najważniejsze jest to, aby wszystko było dla Jego przyjemności.

Tylko to powinno być celem wszystkich naszych działań, co jest już zawarte w pierwotnym zamyśle. Z tego względu trzeba szukać, jak można sprawić przyjemność Stwórcy. Jakie konkretne narzędzia posiadamy, które nie są fantazją? Co można dla Niego zrobić w obecnym stanie? Jakiej formy użyć: nieożywionej natury, roślinnej, zwierzęcej, ludzkiej, siebie? Jak zorganizować się wewnętrznie, swoje myśli i pragnienia?

Następnie zaczynamy skupiać całą swoją uwagę na odczuciu rzeczywistości, którą postrzegamy jako jedną wiązkę światła ukierunkowaną na służbę dla Stwórcy. Te myśli nazywane są intencją, której czystość stale należy sprawdzać.
A co, jeśli oszukuję siebie samego?

Wszystkie swoje myśli i prawidłowość intencji trzeba przetestować przy pomocy grupy. Wtedy już nie będziesz mógł okłamywać samego siebie i zobaczysz swoje prawdziwe nastawienie do przyjaciół: na ile ich unikasz a na ile się z nimi zgadzasz? Czy jesteś gotów połączyć się z nimi całym sercem? Czy dbasz o bliźniego bardziej niż o siebie? Czy uważasz zjednoczenie w grupie za okazję do zadowolenia Stwórcy, dając Mu tym możliwość otwarcia się w naszych sercach?

Tym sposobem, stopniowo cała rzeczywistość koncentruje się w centrum grupy i nie ma nic innego, o co można by się troszczyć, poza tym, by sprawić radość Stwórcy przez nasze połączenie. W takim stopniu w jakim chcemy sprawić Mu przyjemność, odkryjemy Stwórcę w centrum naszej jedności.

Z przygotowania do lekcji, 18.10.2013


Modlitwa o najważniejsze

каббалист Михаэль ЛайтманModlitwa, MA”N jest aktem pochodzącym z pragnienia, a nie z rozumu. Rodzi się ona z pragnienia Biny i Malchut, działających razem. Taką modlitwę musimy wznieść, czyli przyjąć decyzję, że jest to dla nas najważniejsza rzecz. Dlatego nazywa się wzniesieniem.

Wewnątrz mnie znajduje się cała skala pomiarowa. Jest we mnie wiele różnych wymagań, pragnień, które rozkładam według priorytetu, uważając niektóre z nich za ważniejsze od innych. Jednak najwyżej powinna znajdować się siła połączenia, wewnątrz której chcę ujawnić Stwórcę, by przynieść Mu radość.

Jeśli rozkładam wszystkie swoje działania, pragnienia, inspiracje w taki sposób, aby takie połączenie stało się najważniejszym celem w moim życiu, to oznacza, że wznoszę MA”N. Czyli na pierwszym miejscu skali priorytetów stawiam potrzebę zjednoczenia, naprawy i ujawnienia Stwórcy (dla jego przyjemności) jako najważniejszą ze wszystkich. To się nazywa wzniesieniem.

Nie wysyłam tej prośby pocztą lub SMS-em do jakiejś odległej gwiazdy. Wszystkie światy są wewnątrz człowieka, w jego świadomości – tam wszystko się zaczyna, realizuje i kończy. Dlatego też muszę się tak zorganizować, żeby ułożyć wszystkie moje pragnienia – czysto materialne: jedzenie, seks, rodzina, pieniądze, szacunek, wiedza oraz te, które są nieco odcięte od tego świata. – w jednej linii, w jednej wyraźnej skali priorytetów. Na najwyższym szczeblu tej drabiny priorytetów powinno być moje pragnienie dawać przyjemność Stwórcy za pośrednictwem naszego połączenia, aby miał On możliwość objawienia się w nas.

MA”N oznacza „mei nukwin” (wody żeńskie (płodowe)). Woda – to Bina, a kobieta (nukwa) – to Malchut. W modlitwie łączę Binę i Malchut, czyli sklejam ziarenka pragnienia, części Malchut, za pomocą wody, miłosierdzia (Hesed) – właściwości Biny. Chcę, aby to istniało w tej formie – razem. Wznoszę tę prośbę, chcę połączyć się z innymi dzięki właściwości miłosierdzia, Biny, właściwości dawania, emanacji.

Dlatego moja prośba nazywa się „żeńskie wody” (MA”N). Wznosząc ją, uważam za najwyższą względem ważności. Jeśli staram się utrzymać to pragnienie w sercu i wszelkimi sposobami wzbudzić w jego głębi, to nazywa się to modlitwą, wzniesieniem MA”N lub intencją.

W miarę moich wysiłków w jej realizacji, oddziałuje na mnie światło powracające do źródła i wywołuje we mnie wiele różnych stanów: myśli i uczucia za połączeniem i przeciw niemu, za oddawaniem i przeciw niemu. W ten sposób stara się mnie rozruszać i przemieszczać w różne stany, abym więcej zrozumiał, poczuł, zdobył doświadczenie. Dlatego stopniowo zaczynam uświadamiać sobie, co to jest prawdziwa modlitwa, MA”N.

Na drodze tej będę doświadczał różnych stanów: rozczarowania, niecierpliwości, strachu przed możliwością nie osiągnięcia sukcesu, niezrozumienia tego, jakiego dokładnie sukcesu oczekuję – dla siebie samego czy dla przyjemności Stwórcy. W takich stanach bardzo pomaga wyobrażenie sobie całego wszechświata – całą nieożywioną naturę, rośliny, zwierzęta i ludzi – jako moje własne pragnienia, które oderwały się ode mnie w wyniku rozbicia i wypadły z mojej świadomości. A teraz pojawiają się przede mną, a ja powinienem poprzez własny wysiłek przyłączyć je wszystkie do siebie, pomimo iż wydaje mi się, że znajdują się na zewnątrz. Muszę traktować je tak, jakby istniały we mnie. Wtedy moje wysiłki też będą nazywane modlitwą, MA”N.

Pracując w ten sposób nad osiągnięciem prawidłowego postrzegania rzeczywistości i łącząc wszystkie jej części z pomocą właściwości miłosierdzia, coraz bardziej przywracam wspólne naczynie do jego pierwotnej formy, czyli do naprawionego stanu jako całości.

Z lekcji do Księgi Zohar. Przedmowa. 15.10.2013


Beznadziejni romantycy czy realiści

laitman 2011-11-27_1709_wGdy zwracamy się do szerokiej publiczności, nie spekulujemy, ale przekazujemy fakty o integralnym świecie – o jedynym systemie, który zżerany jest przez raka o nazwie egoizm. Świat, tak jak ciało potrzebuje pewnego balansu, jest to oznaką zdrowia i spełnionego życia.

Słuchacze mają stać się dla nas partnerami, z którymi pracujemy razem nad przekazywanym im materiałem. Nie zaprzeczamy ich opinii, ale od początku zachęcamy do innego sposobu myślenia o świecie.

Przyglądamy się  światu razem z nimi i zastanawiamy się nad tym, jak on funkcjonuje. I wtedy zaczynamy rozumieć znacznie łatwiej, że  nasza przyszłościowa egzystencja może opierać się tylko na równowadze i że ktoś, kto odrzuca tę równowagę, osłabia i rujnuje cały system – aż umrze sam, podobnie do raka,  który zabija organizm, albo do ludzkości, która niszczy naturę.

Ludzie nie wiedzą, w jaki sposób mogą przeżyć swoje życie inaczej i zgadzamy się z nimi, że w gruncie rzeczy jak do tej pory nie widać żadnego wyjścia. Niemniej jednak, jako przykład podajemy im idealne, uniwersalne prawo równowagi, bo świat zbliża się ku katastrofie.

W istocie nie próbujemy nawet rozmawiać z nimi o jedności, ale o obecnej sytuacji: dzisiaj żyjemy w pewnej „sferze“ podlegającej prawu równowagi, ale my nie odpowiadamy temu prawu.

Z pokolenia na pokolenie jesteśmy coraz większymi egoistami i nawet u własnych dzieci obserwujemy tę nieubłaganą tendencję. Dlatego też  nasze problemy stają się znacznie ostrzejsze jak przy rozwoju rakowej metastazy. Ostatecznie pokazujemy fakty i nic więcej. A jeśli fakty te zostają ujawniane w małych dawkach, wówczas ludzie będą w stanie je sobie przyswoić i zgodzić się z nami.

Jest to pierwszy etap wyjaśnienia: jakbym towarzyszył moim słuchaczom na drodze początkowego poznania, świadomości i w ten sposób jednoczymy się coraz bardziej.

Przyglądamy się wspólnie na świat i na kryzys we wszystkich aspektach, który przeżywa obecnie swiat. W rzeczywistości ludzkość znajduje się w tragicznej sytuacji, chociaż jeszcze tego nie postrzega.

Nawet w pojedynczej rodzinie nie jest łatwo rozwikłać zepsute relacje, a w skali światowej nikt już nie marzy o rozplątaniu wspólnego kłębka ludzkości. Chociaż w ideale świat potrzebuje jedności, widzimy dzisiaj jeszcze wyraźniej, że jedność – to marzenie romantyków albo głupców.

Wszystko się zgadza, bo w swojej naturze jesteśmy przeciwstawni zewnętrznej naturze i  dlatego w zasadzie skazani na wymarcie. Tak naprawdę w iluzji  życia, zbliżamy się z sekundy na sekundę do śmierci. Więc może powinniśmy zgodzić się z tym i żyć spokojnie do końca naszych dni, zakotwiczyć nową filozofię w społeczeństwie, nowe spojrzenie na wydarzenia i pogodzić sie z tym? Dzisiaj nawet ludzie nie chcą mieć dzieci – wiec czy nasze pokolenie będzie ostatnim?

I tutaj pozostawiamy ludziom “tylne drzwi”, niewykorzystaną możliwość.W zewnętrznej integralnej naturze działa specjalna siła i jeśli wszyscy razem, z grupą w jakiś sposób upodobnimy się do niej, to w tej grupie manifestuje się coś od natury – jej integralny potencjał. I wtedy nasza grupa łączy sie z naturą w jedną całość i wszystko na zewnątrz i wewnątrz dosłownie wypełnia się tą integralną  siłą.

Ponieważ ostatecznie wszystkie dolegliwości, wszystkie problemy są spowodowane przez ogromną  różnicę ( Δ ) między nami a naturą. Jeśli wyeliminujemy tę różnicę, to nie tylko osiągniemy wyzwolenie, ale staniemy się wieczni i doskonali, jak cała natura. Nawet fizycy potwierdzają, że jest to możliwe.  A kluczem do tego jest, aby grupa w swoich właściwościach (forma1) upodobniła się do natury ( forma2 ). Ponieważ zbliżając się do siebie, stajemy się takimi, jak ona.

W jaki sposób można zrównać pierwszą formę z drugą? Jak zbliżyć się? „Bardzo prosto, chodźcie spróbujemy przeprowadzić warsztaty i wtedy to poczujemy”.  Najważniejsze, aby pytania i dyskusje pomagały ludziom się zbliżyć, doprowadzały ich  do  ogólnego nastroju, a nie do sporów.

I wtedy nagle obejmie ich ciepło wspólnoty, połączenie ogólnego uczucia, wokół którego zaczną się między sobą jednoczyć. Potrwa to 20-30 minut i przenikną oni nowym duchem, odczuwając siebie na tej samej częstotliwości. Będzie to dla nich pierwszy przykład tego, co można znaleźć w zjednoczeniu. Siła ta zawarta jest w naturze, ale żeby ją zaktywować, należy się zjednoczyć, i wtedy naprawi ona u każdego z nas wszystkie wady i problemy w każdej dziedzinie naszego życia .

W jaki sposób? O tym dowiemy się w następnej lekcji.

Z lekcji do artykułu „Jedno przykazanie”, 22.09.2013


Ostatnia kropla

Pytanie: Co to jest „Sеа“ – niezbędna miara wysiłków, dzięki którym człowiek odczuje świat duchowy? Kto określa tą miarę? W jaki sposób można sprawdzić, że została wypełniona?

Odpowiedź: Miarę wysiłków (Sеа) określają odpowiednie stopnie duchowe. Istnieje 125 stopni zgodności światła z pragnieniem i są to warunki przejścia z jednego stopnia na drugi. Na etapie tego świata, cała nieożywiona natura równoznaczna jest jednej roślinie, wszystkie rośliny – jednemu zwierzęciu, a wszystkie zwierzęta – jednemu człowiekowi.

Na kolejnym stopniu, wszyscy ludzie są równoznaczni jednemu nieożywionemu duchowemu elementowi, wszystkie nieożywione elementy równoznaczne są jednej roślinie itd.

Ale jak osiągnąć taką zgodność, aby zrównoważyć nas wszystkich z jednym elementem wyższego stopnia? Stwórca tak organizuje naszą grupę, że oczyszcza ją z tych, którzy są w niej balastem, pozostawiając wszystkich pozostałych w takiej formie, jaką mamy teraz. I pomimo to, że pośród nas pozostają nadal ludzie, którzy nie słyszą wskazówek, jak należy pracować, to najważniejsze jest, aby ci, którzy słyszą, zjednoczyli się w jedną całość. Oznacza to, że cały nieożywiony stopień staje się równoznaczny jednej roślinie.

Jeśli staramy się zjednoczyć, wpływa na nas wyższe światło i autentycznie łączy nas wewnętrzną więzią. I wtedy wznosimy się na następny stopień.

Z lekcji „Przedmowa do TES“ , 27.09.2013


Mądrość pojmowania świata

Człowiek pochodzi od małpy i ewoluuje stopniowo – jak napisał wielki kabalista Ari już 300 lat przed Darwinem. Ari powiedział, że fizyczne ciało człowieka jest następstwem rozwoju małpy, a jego wewnętrzna, duchowa struktura jest określona przez kombinację wyższych sił. Kabała zajmuje się człowiekiem, a nie jego ziemskim ciałem.

Każdy człowiek rozwija się dzięki połączeniu z otoczeniem, ponieważ absorbuje od innych ich właściwości i opinie. Człowiek nie mógłby się rozwinąć, jeśli wyrastałby samotnie w lesie. Cały nasz rozwój polega na wzajemnym oddziaływaniu.

Jest powiedziane: „Idźcie i zyskujcie jeden od drugiego”, co w sensie duchowym oznacza, że każdy zawiera w sobie wszystkich i dlatego się rozwija. W takim stopniu, w jakim człowiek wchłania pragnienia innych, ich wiedzę, zachowania – w takim stopniu rośnie. Nikt nie może rozwijać się w odosobnieniu. Rozwój nie następuje dzięki temu, że człowiek sam z siebie jest mądry, ale ze względu na to, że przyjmuje i uczy się od innych.

Na miarę tego, jak wzbogacamy związki między nami, dokonujemy nowych odkryć, zarówno naukowych jak i społecznych. Nie ma innego czynnika dla ujawnienia nowej rzeczywistości, ani w materialnej, ani w duchowej sferze, oprócz wzrostu połączenia między ludźmi. W ten sposób poszerzamy nasz poziom postrzegania, wzbogacamy jeden drugiego i zaczynamy postrzegać bardziej złożony obraz. Dotyczy to zarówno odkrywania nowych sił i praw, a także rozwoju nauki – a wszystko to objawia się człowiekowi zgodnie z miarą kompleksowości jego połączenia z innymi.

Żyjemy w doskonałej rzeczywistości, w której wszystko czego potrzebujemy już istnieje. Jednak aby móc korzystać z tego wszystkiego, potrzebne jest coraz większe przenikanie siebie nawzajem i większe połączenie pomiędzy wszystkimi częściami, które są w każdym z nas.

Kiedy po rozbiciu zaczniemy zbierać te wszystkie części razem, to ich łączenie pozwala nam odkryć mądrość pojmowania świata, prawdziwą formę rzeczywistości. Odkrywamy ją coraz więcej i więcej, ponieważ każdy zawiera w sobie wszystkich pozostałych. Ta skomplikowana sieć – połączenie w przeciwieństwie do braku jedności, pozwala nam zrozumieć obraz rzeczywistości porównując plusy i minusy, przeciwstawne warunki i właściwości.

Dlatego na wszystkich poziomach, nawet na materialnej płaszczyźnie, sukces zależy tylko od połączenia wszystkich wyalienowanych części. Od tego zależy nasz rozwój intelektualny, zmysłowy, materialny i duchowy – jako wynik rozbicia i jego naprawy.

Tylko przez pełne połączenie i prawidłowe uzupełnianie siebie nawzajem, będziemy mogli ujawnić ogólną istotę wszechświata, która nazywana jest „Stwórca“ – siłę wykraczającą poza całą rzeczywistość. Jak jest napisane: „Z Jego działań, poznaję Go“, czyli z odkrycia rzeczywistości, istniejących w niej sił i zjawisk, dojdziemy do pierwotnej idei, która wszystko stworzyła.

Z lekcji „Wstęp do TES”, 22.09.2013


Połączyć cały świat ze Stwórcą

каббалист Михаэль ЛайтманBaal HaSulam, „Służąca, która dziedziczy po swojej pani”: Światy zostały podzielone na części: wewnętrzną i zewnętrzną, przy czym każdy świat zawiera światła przeznaczone do realizacji powolnego rozwoju, które nazywane są „wewnętrzną częścią świata”.

System, w którym się znajdujemy, dzieli się na wewnętrzny i zewnętrzny. Podział ten dotyczy zarówno świateł jak i naczyń, a także bezpośredniej i pośredniej kolejności między nimi – w zależności od tego, czy mowa jest o nienaprawionych czy naprawionych naczyniach.

Odpowiednio to tego należy rozumieć, co oznacza to dla nas dzisiaj, czyli po przygotowaniu, które zostało spowodowane w wyższym systemie, i po utworzeniu materialnego systemu. W rzeczywistości ten system również jest duchowy, ale przejawia się w naszej percepcji w formie tak wyobrażonego świata. Postrzegam siebie istniejącego w otoczeniu ludzi, fauny, flory i nieożywionej natury. Tak jakby każdy żył swoim własnym życiem, poruszał się niezależnie, działał i wpływał na innych.

Dlatego widząc to wszystko, powinienem odnosić się razem z całą przedstawioną mi rzeczywistością do jednej przyczyny, do jednego źródła, do jednego celu, do prostej rzeczywistości, w której nie ma nikogo oprócz Niego – dobrego i czyniącego dobro. We mnie jest tylko punkt, który został stworzony jako „coś z niczego”, który istnieje tylko dlatego, aby moc stwierdzić, że On jest wszystkim.

Wszystko, co istnieje poza tym punktem, powinniśmy połączyć ze Stwórcą. To jest właśnie nasza praca, w której biorą udział wszyscy, którzy czują w sobie punkt w sercu, „coś z niczego”, różnicę w stosunku do Emanującego.

Praca ta jest podzielona na dwie części:

1. Wzmocnienie punktu w sercu za pomocą połączenia tych punktów, które są zdolne znajdować się w jedności dla duchowego celu. Są to przyjaciele z grupy, towarzysze na drodze. Właściwie są to części mojej duszy, której potencjałem dysponuje punkt w sercu.

2. Poza tym istnieją jeszcze inne części, które nie są bezpośrednio powiązane z tym zadaniem. W ich poczuciu siebie nie wyłania się „coś z niczego”, przeciwnie, odczuwają się oni „jako naprawdę istniejący”. Nie zadają pytań o sens życia, które pochodzą z punktu w sercu, z przeciwstawnej formy. Urządzają swoje życie i nie mają żadnych innych potrzeb poza tym. Ich powinienem również włączyć do swojej pracy, odpowiednio do typu i wielkości pragnień, które się w nich przejawiają.

W ten sposób całą swoją rzeczywistość, całe pragnienie otrzymywania, które znajduje się przede mną, we mnie, do mojej dyspozycji – łączę z właściwością emanacji i miłości, która jest Stwórcą. Przy tym wydaje mi się, że naprawiam świat, a w rzeczywistości realizuję osobistą, indywidualną naprawę. Bo nie ma nic na świecie, oprócz jednego człowieka i jedynego Stwórcy. I człowiek jest punktem „coś z niczego”, który pracuje nad tym, aby zwrócić wszystko „prawdziwie Istniejącemu”, wszystko to, co przedstawia mu się jako oddzielone od Niego.

Z lekcji do artykułu „Służąca, która stanie się spadkobierczynią swojej pani”, 15.08.2013