Artykuły z kategorii Codzienne lekcje kabały

Dwie części jednej grupy

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Gdzie jest granica między tym, że anuluję siebie, swoje zdanie, a tym, że wkładam siebie w grupę, tym samym zwiększając jej siłę?

Odpowiedź: Mogę dodawać do grupy nie swoją opinię, a tylko to, co jest jej konieczne. Nie mam prawa wnosić swojej opinii do grupy, ja tylko jej pokazuję, co dla mnie jest najważniejsze w życiu – to duchowy wzrost, gdy osiągnięcie Stwórcy staje się moim nadrzędnym celem. To powinienem wnosić do grupy. W tym nie mam swojej osobistej opinii: ja anuluję się i przyjmuję opinię kabalistów.

Być może mylicie to z pracą przy rozpowszechnianiu albo z innymi sytuacjami. Być może myślicie o wymianie opinii na temat, jak budujemy grupę, jak przeprowadzamy rozpowszechnianie?

Bardzo często pod pojęciem grupa rozumie się dwie całkowicie różne formy.

Pierwsza – to duchowa forma, kiedy wszyscy razem jesteśmy zjednoczeni w sercu, w dążeniu do ujawnienia Stwórcy. Druga forma – to kiedy pracujemy nad rozpowszechnianiem, nad zjednoczeniem – nie wewnątrz siebie, nie w Stwórcy, a po to, aby wykonać jakieś ziemskie zadanie. Nie należy mylić jednego z drugim.

Wypełnianie zadań na materialnym poziomie nie ma żadnego związku z pracą duchową. Należy rozdzielić te dwie części w grupie i w żadnym przypadku nie mieszać ich, wtedy wszystko będzie w porządku.

Są ludzie, którzy pięknie zajmują się rozpowszechnianiem, potrafią mówić z powodu swoich naturalnych zdolności. Są ludzie, którzy mogą lepiej pracować rękami. Są technicy, księgowi itd. Oni wszyscy biorą udział w naszym przedsięwzięciu w rozpowszechnianiu.

W żadnym przypadku nie należy go łączyć z grupą duchową, gdy spotykamy się, jednocząc nasze serca i kierując je do Stwórcy.

Przecież ludzie, którzy czynią postępy w jednej grupie, mogą ich całkowicie nie robić w innej – oni nie mają do tego zdolności. Są tacy przyjaciele, którzy namiętnie się uczą, łączą się, gotowi są zapalać innych, ale nie mają specjalnych zdolności do pracy, a nawet do opracowywania materiałów. Dlatego należy poważnie oddzielić jedno od drugiego.

Postarajcie się pomyśleć, jak rozdzielić grupę na część duchową i na materialną. Duchowa – to tylko wewnętrzne połączenie. Kto bardziej się tym zajmuje? Kto bardziej troszczy się o to? Kto bardziej inspiruje przyjaciół? Przecież duchowa część grupy – jest najważniejsza.

A, co odnosi się do materialnej części? Możliwe jest, że to są różni specjaliści, technicy, ludzie konsekwentni, którzy po prostu pracują bez żadnego powiązania ze sobą.

Z lekcji na temat „Grupa i rozpowszechnianie”, 20.10.2013


Warsztat – najszybszy środek postępu

конгресс, группа Pytanie: Co nam dają warsztaty?

Odpowiedź: Warsztaty dają nam możliwość wspólnego odkrywania rodzajów połączenia między nami.

Pytanie: Czy w istocie na warsztacie odkrywam brak połączenia z przyjaciółmi? Czy to jest na odwrót?

Odpowiedź: I to, i tamto. Dzięki pytaniom warsztatowym wyjaśniam, gdzie się znajduję, czego mi brakuje, aby osiągnąć pożądane. Razem z dziewięcioma przyjaciółmi zaczynam analizować zadane pytanie – i przenikam ich opiniami, ich myślami o tej lub innej formie połączenia lub analizy. Tym samym już jestem w związku z nimi, już widzę, w jakim stopniu jesteśmy w „kontakcie“.

Wszyscy jesteśmy różni i na warsztatach wyjaśniamy między sobą, jak się połączyć. Czy jest to możliwe? Z kim dokładnie? Zgadzam się czy nie? Ja ciągle tworzę formy połączenia między nami. To jest właśnie warsztat – on odkrywa wspólną sieć.

Przy tym moja praca jest dwojaka:

- Z jednej strony, powinienem widzieć przyjaciół wielkimi, aby skłonić przed nimi głowę, być małym wśród nich. Ja – zero, a oni przeciwnie – jak jedynka z tą, albo inną ilością zer. Dzięki temu włączam się w nich i staje się zarodkiem, duchowym embrionem.

- A z drugiej strony, sam powinienem być dziesiątka w tym, lub innym stopniu, a oni – zerami. Ale „zerami” w odniesieniu do tego, jakiego rodzaju wsparcie i pomoc mogę im okazać.
Wtedy między tymi dwoma przeciwieństwami powstaje środkowa linia, wyrównująca je (= • =). Tak tworzy się punkt równowagi, w którym wszyscy dochodzimy do wspólnego mianownika: każdy z całych sił czci przyjaciół, anulując się w stosunku do nich, i jednocześnie jest gotów z całych sił wznieść cel i prace w ich oczach.

2012-09-23_rav_sheelot-tshuvot_lesson_01_big

I wszystko to - w myślach, kiedy znajduję się wśród przyjaciół i omawiamy pytania warsztatu. Słucham ich i wydaje mi się, że jeden gada bzdury, drugi w ogóle nie zrozumiał pytania, trzeci przyciąga logikę zamiast uczuć, a czwarty wydaje się mówić do rzeczy, jest to dla mnie nieprzyjemnie, że jego słowa są głębsze i mądrzejsze niż moje. W taki sposób wchodzę w interakcję z przyjaciółmi, przeżywam różne stany – i to jest wspaniałe.

Należy tylko poważnie odnosić się do tego, co się dzieje: „Przyszedłem tutaj, aby połączyć się, żeby przekazać wszystkim swoją energię i otrzymać od wszystkich ich siłę. Te półtorej godziny dla mnie – jest to najbardziej pożyteczny czas“.

I odpowiednio do tego widzę, jak obce myśli rzucają mnie na wszystkie strony, jak wewnętrzny opór nie pozwala mi zgodzić się z przyjaciółmi. Doskonale! Nie znajdę innej możliwości dla bardziej intensywnej analizy, dla pracy na większej „częstotliwości”.

Szkoda, gdy na warsztatach niektórzy zaczynają wymianę słów, jak politycy, drudzy wyrażają się cytatami ze swoich obszernych zapasów, a trzeci stają się psychologami, albo analitykami. Tutaj najważniejsze jest uczucie w sercu, które teraz doświadczam.

Należy uczyć się na niekończących się impulsach własnego egoizmu – ponieważ on jest „pomocą przeciwko mnie“. Jest to „anioł” w rękach Stwórcy, przez którego On przebudza nas. I dlatego powinienem widzieć, jak Stwórca nie pozostawia mnie ani na chwile w spokoju, znowu i znowu rozpalając mój egoizm w różnych formach, aby zapewnić mi możliwość przyśpieszenia postępu.

Warsztaty – jest to najbardziej efektywny czas.

Jednakże, jeśli zaczniemy przeprowadzać je codziennie, uczęszczanie szybko spadnie i staną się one ciężarem, ciężką pracą. Wydawałoby się, dlaczego nie możemy kontynuować kongresu jeszcze tydzień, czy dwa, lub miesiąc, czy dwa, dopóki nie osiągniemy sukcesu, dopóki nie wzniesiemy się na duchowy stopień? Jednak jesteśmy słabi. Powiedzmy dwa dni byśmy wytrzymali, ale nie więcej…

Z lekcji na temat „Pytania i odpowiedzi”, 23.09.2012


Warsztaty: nie słowna dyskusja, a wzniesienie się do jedności

конгресс, группа Pytanie: Jak mogę pracować w grupie, żeby prawidłowo analizować wszystko, co się ze mną dzieje?

Odpowiedź: Przede wszystkim starać się nawiązać kontakt z przyjaciółmi. Pozostaw na razie analizy, ponieważ nie masz dla nich niezbędnych narzędzi. Najpierw trzeba znaleźć środek – duchowe naczynie. Z jego pomocą będziesz analizować to, co się dzieje. A na daną chwilę posiadasz tylko zniekształcony stosunek do życia.

Dzisiaj powinniście budować w grupie nowe naczynie. Ponieważ analiza, naprawa i w ogóle wszystko zależy od wzajemnych stosunków człowieka z otoczeniem.

Pytanie: Staramy się to robić na warsztatach. Jak prawidłowo omawiać pytania, które Pan zadaje?

Odpowiedź: Na podstawie moich pytań powinniście pragnąć połączenia. Samo pytanie nie jest ważne, jak również to, o czym mówicie podczas rozmowy. Słowa są potrzebne po to, żeby, wznosząc się nad nimi, ciągle myśleć o tym, jak połączyć się z przyjaciółmi. Niezależnie od tego, jakie głupoty mówiłby przyjaciel, ja podnoszę się nad nimi i chcę się z nim połączyć. Powinienem widzieć w przyjaciołach najlepszych ludzi z pokolenia a z drugiej strony, wnieść swój wkład w ich  ogólne darowanie.

Praca przeprowadzana jest na dwóch poziomach: na dole – nienawiść (sina), grubość pragnienia (awjut), a na górze – miłość, czystość. Jeśli jest to i tamto, jest to już pewnego rodzaju naczynie. I jeśli osiągniecie dużą wielkość różnicy, napięcia (H) między grubością pragnienia i czystością, wtedy odkrywa się światło, Stwórca.

A do tej pory ciągle pracujecie na warsztatach, w połączeniu, na zajęciach, żeby osiągnąć tę wielkość. Jest ona dla nas celem, zwanym „góra Synaj”.

obrazek 1

Z lekcji do artykułu „Istota nauki Kabały”, 08.06.2012


Reszimot – wspomnienia z przyszłości

каббалист Михаэль Лайтман Celem stworzenia jest stać się takim, jak Stwórca. To oznaczają słowa: „Przynosić dobro swoim stworzeniom“. W jaki sposób stworzenie może stać się podobne do Stwórcy? I co oznacza to podobieństwo?

Po pierwsze ono musi zechcieć tego. Jak zechcieć? Trzeba być przeciwstawnym do Stwórcy i zapragnąć być podobnym do Niego. I to jest pragnienie: nie mam tego, czego pragnę i bardzo chcę, żebym miał to, czego nie mam.

Stwórca jest dobry i czyni dobro złym i dobrym. On jest miłością i darowaniem, właściwościami Chesed, Gwura, Tiferet, Necach, Hod, Jesod. Wiele właściwości, których ja nie rozumiem, ale mam możliwość zapragnąć ich – potrzebę, pragnienie odpowiadające każdej z nich.

W Stwórcy jest obecne 613 właściwości darowania, a we mnie, mimo że jeszcze tego nie odkryłem, założone jest 613 pragnień pozwalających zapragnąć takich samych właściwości, jak 613 właściwości-świateł Stwórcy. Do tych pragnień ja musze dotrzeć. W każdym z nich chcę być taki jak On.

Powiedziano o tym: „Jak Stwórca jest miłosierny – tak i ty bądź miłosierny“.

Jednak, aby tego zechcieć, powinienem wiedzieć, czego mi właśnie brakuje. Ale jak można poznać to, czego jeszcze nie mam? Żeby zrozumieć, jak to jest być dorosłym, sam powinienem się nim stać.

Żeby zrozumieć, jak to jest być silnym albo bogatym, albo mądrym, muszę wiedzieć o tym nie ze słyszenia.

Czyżbym mógł zachcieć nie wiadomo czego?

W naszym świecie dziecko instynktownie chce dorosnąć, nie wiedząc dlaczego – natura zmusza go do tego pomijając zrozumienie. Taki rozwój odbywa się na zwierzęcym poziomie, jednak w duchowym sam powinienem wiedzieć, czego, dlaczego i po co ja chcę. I to jest prawdziwe pragnienie.

Jak może mi się zachcieć podobieństwa do Stwórcy? Przecież po to powinienem uzyskać status Stwórcy, sprawdzić co to jest, warte jest tego, czy nie – a potem dopiero zachcieć. Jak uzyskać status Stwórcy, żeby zechcieć stać się podobnym do Niego?

W tym celu zostało wykonane rozbicie naczyń. Dzięki temu staramy się stać podobnymi do Stwórcy, jeszcze i jeszcze, i stajemy się podobni, do Niego? – za pomocą Jego siły. Po to było potrzebne rozbicie Pierwszej i Drugiej Świątyni, które nauka Kabały studiuje w duchowym kontekście rozbicia naczyń.

Mowa jest o upadku z poziomu otrzymywania dla obdarzania (Pierwsza Świątynia) na poziom obdarzania dla obdarzania (Druga Świątynia), a następnie – na poziom otrzymywania dla otrzymywania, w ten świat.

W efekcie mamy zapis wszystkich stanów, które przeszliśmy, zaczynając z poziomu Pierwszej Świątyni, z poziomu miłości, włączając Drugą Świątynię, która jest znacznie niżej od pierwszej, a jednak równie wielka. Zakodowane są w nas wszystkie wrażenia zgromadzone podczas tej drogi i nazwane „reszimot“.

I oto, kiedy one budzą się we mnie, ja powinienem je realizować. Inaczej mówiąc, jednego reszimot nie wystarczy – za jego pośrednictwem powinienem wyobrazić sobie, co to znaczy być darującym. W tym celu mam grupę i naukę, w której mogę realizować swoje reszimot i z niego w miarę swoich sił, kształtuję rzeczywistość.

Wzajemne stosunki z przyjaciółmi, otoczeniem, światłem powracającym do Źródła stają się „placem budowy“. Mam „materiał“, którym jest pragnienie a także reszimo – a teraz to reszimo chcę wnieść w materiał, żeby ono realizowało się w nim, dało mu formę. I wtedy potrzebuję siły z góry – siły światła, które pomoże mi to zrobić.

Rabasz pisze o tym w artykule 940 ze zbioru „Dargot Sulam“: O zniszczeniu Świątyni powiedziano: „Niech zbudują mi Świątynię a Ja będę przebywał wśród nich“. To znaczy: zbudujcie Mi Świątynię z waszego pragnienia, zbudujcie taki dom, który stanie się domem świętości, to znaczy darowania i miłości. Jeśli będziecie mieć takie naczynie darowania i miłości, to „Ja będę przebywał wśród was“, to znaczy w nim osiądzie wyższe światło.

Mowa jest o punkcie w sercu, który powinien stać się miejscem dla Świątyni, żeby w niej osiadło światło Stwórcy. Oto dlaczego ludzie powinni starać się budować swój dom świętości“. Ze wszystkich swoich pragnień pochodzących z nieskończoności, z pomocą reszimot, które zostały zakodowane we mnie podczas rozbicia, powinienem budować pożądany kształt za każdym razem realizując reszimo na coraz trudniejszym materiale.

To daje mi wszystkie potrzebne szczegóły postrzegania. Przecież zawsze zdobywam formę odwrotną do Stwórcy. Dlatego znając swoją formę, mogę poznać i Jego formę przeciwną mnie – i posuwać się do przodu.

W związku z tym w naszym świecie w człowieku istnieją już formy odpowiadające i przeciwstawne Stwórcy. W tej luce między pożądanym a rzeczywistym on zawsze ma możliwość budować swoje pragnienie wiedząc czego on chce, gdyż do momentu rozbicia naczyń znajdowaliśmy się w idealnym stanie i z niego pozostały w nas reszimot.

W tym znajduje się odpowiedź na odwieczne pytanie: „Jak mogę stać się podobny do Stwórcy?Skąd mam wiedzieć, co to znaczy?“ Możemy tego zapragnąć dzięki zapisom zachowanym z przebytych etapów.

Z lekcji do artykułu Rabasza, 07.06.2011


Dziesięć osób i Stwórca między nimi

конгресс, группа Pytanie: W trakcie warsztatu czułem niezgodę z częścią tego, co mówili przyjaciele. Czy powinniśmy starać się zgodzić ze wszystkim?

Odpowiedź: Powinienem zgodzić się ze wszystkim, co mówią przyjaciele, nawet jeśli wydaje mi się, że nie mają racji. Moderator powinien tylko upewnić się, że rozmowa nie odbiega od tematu. Ale jeśli część rozumiem a część nie – to moja wina, ponieważ muszę przyjmować każdego jako największego człowieka swojego pokolenia.

Jeśli rozmawia ze mną jakiś wielki człowiek, to możliwe, że nic nie rozumiem, ale odnoszę się do jego słów z wielkim szacunkiem. Właśnie z takim samym szacunkiem muszę przyjąć wszystko, co mówią przyjaciele w kręgu, podobnie jak rabi Josi ben Kisma w stosunku do swoich uczniów.

Nieważne jest, na jakim poziomie oni się znajdują a ważne jest, jak bardzo ich cenię.

Jeżeli na koniec jestem niezadowolony z warsztatu i nie zainspirowany do łez, to tylko wskazuje na to, że niedostatecznie pracowałem nad swoim egoizmem, nie mogłem prawidłowo nad nim pracować, anulować się, przyjąć natchnienie i przebudzenie obecne na warsztacie, nawet jeśli ani jeden z jego uczestników tego nie czuje!

Nawet jeśli wszystkie grupy, setki ludzi wyszły z warsztatu zakłopotane, nie rozumiejąc, co się stało, oznacza to, że ​​nie wykonali wystarczającej pracy nad sobą. Ponieważ jeśli istnieje dziesięć osób – Stwórca początkowo znajduje się między nimi. A to, że nie udało się im jego poczuć – ich wina, widocznie brakowało im przygotowania, albo włożonych wysiłków.

To nawet nie zależy od omawianego tematu. Należy szukać Stwórcy nie rozumem, a uczuciem. Właśnie o to cały czas pytałem: „Co to jest centrum grupy: właściwość, uczucie, rozumowy wniosek, jedność ?”

Najważniejszą rzeczą w rozmowie – jest wewnętrzna praca. Nie tak ważne są słowa, które słyszę od innych a ten wewnętrzny duch, który chcę w nich poczuć i przyjąć.

Ale każdemu uczuciu powinno towarzyszyć trochę rozumu. Musimy badać swoje uczucia, spróbować je ujawniać, zmierzyć, ubrać w jakieś słowa, określenia. Pod koniec warsztatu, powinniśmy dojść do dokonanych wniosków.

Nie powinno się bez kontroli poddawać uczuciom. Należy znaleźć określenia, chociażby spróbować. Przecież podchodzimy do Мalchut a w niej znajdują się wszystkie wymiary, światy, parcufim, sfiroty, światła Nefesz-Ruach-Neszama, Chaja-Jechida. Nauka Dziesięciu Sfirot jest pełna uczuć, ale jest napisana suchym technicznym językiem. Dlatego musimy wyrobić w sobie nawyk, że tam, gdzie pojawia się uczucie, zawsze należy wnieść trochę rozumu.

Później nauczymy się wyrażać to różnymi językami: językiem Zoharu, Tanacha i nagle odkryjemy, jak w dawno studiowanych artykułach odkrywa nam się życie, nowe formy w tym samym punkcie połączenia.

Z lekcji na temat „Omówienie warsztatu”, 21.05.2012


Tam, gdzie boli najbardziej

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: Duchowa droga wiedzie tylko poprzez przeszkody – mój spór z nauczycielem i grupą. Jak mogę się z nimi zgodzić, jeśli widzę, że Pan się myli?

Odpowiedź: To zrozumiałe, że tobie się wydaje, że nauczyciel się myli. Z twojego punktu widzenia i Stwórca się pomylił, urządzając nam takie złożone życie na tym świecie. Czy nie mógł go zrobić beztroskim, sytym i spokojnym?

Ta droga jest skierowana przeciwko twojemu egoizmowi, to znaczy wbrew woli i rozsądkowi. Za każdym razem musisz podnosić się nad przeszkodami, które są sprzeczne z twoim uczuciem i rozumem: jedna za drugą, jeszcze i jeszcze. To są te same punkty, z których składa się duchowa droga, przekształcająca się w „bramę, otwór i wejście“ – w połączenie Stwórcy i Jego stworzenia. „On i imię Jego to jedno“.

Ten krok wykonuje się zawsze powyżej przekonania twojego rozumu – tam gdzie znajduje się następny stopień. Cała reszta jest wokół tego, z czym się zgadzasz: przyjemne wspólne posiłki, towarzystwo przyjaciół, fascynujące podróże – to wszystko nie odnosi się do duchowego! To tylko towarzyszące czynniki mające na celu wyodrębnić przeszkody, jako najważniejsze.

11

Z jednej strony masz normalne życie na ziemi, a z drugiej strony życie w grupie. Wszystko to się kręci, wspaniale pasuje: i z lewej, i z prawej strony. Tylko po środku natkniesz się na kilka przeszkód, z którymi się nie zgadzasz i myślisz: „nic strasznego, jakieś drobiazgi: nie zgadzam się, to się nie zgadzam! Przecież ze wszystkim pozostałym się zgadzam: i z lewej, i z prawej strony, zgadzam się z nimi.“

W zwykłym życiu ożeniłeś się, wspierasz rodzinę, pracujesz, robisz wszystko co niezbędne. I żyjesz życiem grupy, pracujesz razem z przyjaciółmi, płacisz maaser, uczestniczysz we wszystkich wydarzeniach. Jedynie w niektórych szczególnych sytuacjach zderzasz się z takimi momentami, z którymi się nie zgadzasz i nie możesz przez nie przejść. Ale w tym samym czasie idziesz i w lewą, i w prawą stronę bez żadnych problemów. Oczywiście, że nie masz z tym żadnych problemów, przecież tam twój egoizm zgadza się z tym co się dzieje.

Należy wziąć pod uwagę miejsce, gdzie mogą być drzwi, otwór i wejście. I to jest dokładnie tam, gdzie najbardziej boli. Nie chcesz drażnić tych punktów, ponieważ czujesz tam prawdziwe tarcie, jak bolesne ukłucie.

W uczuciach i w rozumie jesteś razem ze wszystkimi. Lubisz się uczyć, mądrze rozprawiać na duchowe tematy, również lubisz spędzać czas z przyjaciółmi, robisz im prezenty, „kupujesz przyjaciela“, zapraszasz z wizytą. Tylko czasami ci się wydaje, że w niektórych sprawach grupa podejmuje błędną decyzje. Ty nie protestujesz, tylko spokojnie czekasz, aż przyjaciele dorosną, zrozumieją i naprawią swój błąd, to znaczy – zgodzą się z tobą. Ty rozumiesz, że innego wyjścia nie ma i więcej nie ma dokąd pójść, zgadzasz się z tym, że to wspaniała grupa i wielka nauką, której nic nie dorówna.

To bardzo powszechna postawa większości uczniów. Ale stopniowo, po kilku latach nauki, zaczynasz czuć i widzieć te przeszkody, które cię zatrzymują. Tam właśnie, w tych miejscach znajduje się wejście, które w przyszłości powinno się otworzyć. To jeszcze nie drzwi, a jednolita ściana. Lecz jeśli pójdziesz wiarą powyżej wiedzy, dostrzeżesz w ścianie drzwi, które natychmiast przekształcą się w otwór i wejście.

Wejście może się odbyć tylko przez takie miejsca niezgody – należy właśnie ich szukać, wybierając z całej reszty! Przecież wszystko pozostałe znajduje się we władaniu twojego egoizmu. Tylko w miejscach spornych możliwe jest przejście w inny wymiar, siłą wiary.

Z lekcji, z listów Baal HaSulama, 13.12.2013


Zaproszenie na spotkanie – poza czasem i miejscem

каббалист Михаэль Лайтман 0-группаSpotkania przyjaciół – to najwyższy stan, który można osiągnąć w tym świecie jako pragnienie, wznoszące modlitwę (MA’N) do Stwórcy. Wszystkie naprawy, jakie możemy wykonać, dokonywane są tylko dzięki naszej modlitwie, skierowanej do wyższego stopnia. Stan, w którym wykonujemy, tworzymy modlitwę, oznacza wspólne łączenie wszystkich naszych Galgalta-Einaim, pragnień oddawania, podniesionych powyżej życzenia rozkoszować się.

Oddzielamy te życzenia oddawać od swojego egoizmu i łączymy razem, anulując swoje pragnienia otrzymywać, AHa’P. Jeśli życzenia oddawania łączą się w jedną całość dla oddawania dla Stwórcy, wtedy powstaje modlitwa, prośba, potrzeba odnalezienia siły oddawania. Przecież w modlitwie nie ma nawet chęci do oddawania, a jest tylko życzenie odnalezienia pragnienia. Pragnienie to już jest siła.

Taka modlitwa powinna być wynikiem spotkania przyjaciół, zjednoczenia. Spotkanie przyjaciół nie oznacza, że nasze fizyczne ciała gromadzą się w jakimś jednym miejscu, w określonym czasie. To duchowe pojęcie, zbudowane przez nas i istniejące poza ramami czasu, ruchu i przestrzeni. Trzeba je ukształtować i stale o nie dbać.

Spojrzenia wszystkich przyjaciół powinny być skierowane na jeden punkt – na centrum grupy. Stale sprawdzamy, co się z nim dzieje. Kiedy ta grupa zamieni się w Szhinę, w zebranie wszystkich naszych pragnień do Stwórcy, ono dzięki światłu powracającemu do źródła otrzyma taką formę, by Stwórca mógł obłóczyć się w nie zgodnie z prawem zgodności właściwości – jak opadająca na nas chmura, mgła, zasnuwająca niziny. O to trzeba stale dbać.

Z przygotowania do lekcji na 30.09.2013


Europa – wspólny dom, wspólny problem

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Jest nas kilkadziesiąt osób w Holandii, które przygotowują się do udziału w europejskim kongresie w Berlinie.

Dla większości będzie to pierwszy kongres i niektórzy jeszcze nie zrozumieli celu kongresu i dlaczego tak niezbędne jest na niego przyjechać. Jak ich przygotować do tego?

Odpowiedź: Europejczycy powinni zrozumieć, że ich kontynent znajduje się w najbardziej niekorzystnym położeniu w stosunku do pozostałych. Z całego świata to Europa stoi w obliczu największego i najbardziej poważnego problemu. Jeśli wybuchnie- może przerodzić się w trzecią wojnę światową.

To ze względu na fakt, że Europejczycy postanowili się zjednoczyć, ale z drugiej strony to zjednoczenie jest egoistyczne. Ich sytuacja jest bardzo niepewna. Jeżeli jeden egoista oddziela się granicą od drugiego, to mogą oni jakoś jeszcze przez tą granicę utrzymywać związek, według ustalonych zasad. Ale jeśli nie ma formalnych związków i wszyscy wychodzą na wspólny rynek, ze wspólną gospodarką, z tymi ogromnymi problematycznymi rezerwami, które ma Europa, to ja nie widzę żadnej możliwości, aby w niej żyć i i prosperować w spokoju.

Jak to jest możliwe? Byłoby to wbrew prawom natury. Europę czekają dużo poważniejsze problemy, jeśli Europejczycy nie zaakceptują potrzeby naprawy swojego ego. Doprowadzili się do takiej sytuacji, że nie mają teraz wyboru.

Właśnie Europa służy teraz jako laboratorium doświadczalne do realizacji metody kabały, dlatego że zechciała się połączyć – ale na podstawie egoistycznych korzyści. A teraz każdego dnia będzie musiała odkrywać, że to najbardziej zły – najgorszy wariant ze wszystkich.

Dlatego Europejczycy powinni przyjechać na kongres. Wszyscy razem połączymy się, przyciągając wyższą siłę i pragnąc, żeby podziałała na tę część ziemi, i naprawiła ją. Bo w przeciwnym razie ona może przynieść cierpienie całemu światu i to się stanie naszym wspólnym problemem. Zwracam się do was w imieniu całego światowego kli, jesteśmy zobowiązani to zrobić. Europa – to najbardziej problematyczne miejsce na świecie, ze wszystkimi jej rozpadającymi się krajami i wspólną walutą. Nie widzę dla niej żadnych symptomów dobrej przyszłości. Mimo, że Europa ma bardzo dobrą podstawę ale stosunki pomiędzy wszystkimi krajami są takie, że dosłownie ten ogromny potencjał, który tam jest, doprowadzi do ogromnego wybuchu.

Oprócz problemów społecznych czekają nas jeszcze katastrofy naturalne, przed którymi jesteśmy całkowicie bezbronni. Klimatyczne problemy się wzmagają, a Europa całkowicie zależna jest od oceanu Atlantyckiego i narażona ze wszystkich stron. Jest to bardzo duży problem. Ludzie nie posiadają sił i metod, aby przeciwdziałać takim sytuacjom, które teraz zaczynają się pojawiać w Europie – poza tym, żeby postępować zgodnie z metodą kabały.

Mamy jedno zadanie – aby doprowadzić wszystkich do poznania i realizacji tej metody. Dlatego oczekuję was wszystkich na kongresie w Berlinie. Nie mam nic więcej do dodania.

Z lekcji „Kabała i filozofia“, 09.01.2011


To, czego egoizm nie powinien rozumieć

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: W którym momencie w stworzeniu pojawia się punkt osobistej relacji ze Stwórcą?

Odpowiedź: On obudził się jeszcze w Nieskończoności, w czterech etapach rozprzestrzenienia prostego światła. W przeciwnym razie pierwszy etap (Hochma) nie zrodził by drugiego (Biny).

Pytanie: Czy to jest punkt w sercu?

Odpowiedź: Nie, on jest już konsekwencją tych etapów. Budzący się w sercu człowieka punkt – to iskierka ogólnego odbitego światła, które było w duszy Adama Riszon podczas rozbicia.

Pytanie: Kiedy człowiek zaczyna odczuwać relacje ze Stwórcą? Przecież wtedy wszystko stałoby się jasne…

Odpowiedź: Wszystko stałoby się jasne dla jego egoizmu, a do tego akurat nie można dopuścić. Jeśli pokażę ci, że cię kocham absolutną miłością, bezgranicznie, bez żadnych warunków, nawet jeśli „wchodzisz mi na głowę”, to wtedy ty zaczniesz gardzić mną, a nawet znienawidzisz mnie. Przecież przedstawiasz sobą pragnienie otrzymywania, a gdy temu pragnieniu nie nakładamy ograniczeń, gdy go nie ogranicza strach, to się „rozzuchwala”. W końcu zaczniesz odpowiadać mi złem, a nie dobrem. Dokładnie tak. I dlatego zamiast miłości z mojej strony będziesz widział jakby złe nastawienie i nieprzyjemności.

Pytanie: A jednak mamy punkt w sercu, z którym musimy rozpocząć proces, ale „ugrzęźliśmy“ z powodu braku podstaw.

Odpowiedź: Istniało wspólne naczynie Adam Riszon, które miało odbite światło (or hozer – O”H). Adam Riszon chciał otrzymać dla oddawania całe ogromne światło, jednak nie utrzymał go w odbitym świetle – i wszystko się rozbiło. Pozostało tylko reszimo (zapis informacyjny) po pragnieniu i reszimo po ekranie. One to się przebudzają i one to nazywają się „punktem w sercu” (•). Punkt ten nie pochodzi od Stwórcy, to część, czyli iskra tego samego ekranu.  

W duchowym nie ma różnicy między stanem i jego reszimo – ono (reszimo) też prezentuje spójny obraz rzeczywistości, chociaż jeszcze (on) nie jest ujawniony człowiekowi.

A to znaczy, że musimy przyciągać do reszimo światło powracające do Źródła (or makif – O”M), – i wtedy ujrzymy obraz świata duchowego. Jest to bardzo prosta czynność: jesteś w grupie i studiujesz główne źródła – na przykład Księgę Zohar. Tym samym sprowadzasz na siebie światło i ono zaczyna działać.

rys

Pytanie: Czy jest dla mnie coś konkretnego, widocznego w tej pracy? Czy mogę poczuć, jak przyciągają się do siebie nasze punkty w sercach i jak światło je łączy?

Odpowiedź: Jeśli anulujesz swój egoizm, tak że przyjaciel staje się w twoich oczach jakby ważniejszy od ciebie, gdy grupa zyskuje dla ciebie takie znaczenie, że chcesz bez oglądania rzucić się do środka i zniknąć, rozpuścić się tam, jeśli ty wkładasz w to wysiłek, pracujesz „w pocie czoła”, to w odpowiednim stopniu sprowadzasz światło, które wpływa na ciebie i z reszimo buduje duchowy stopień.

Pytanie: Czy staniemy się jednością, którą każdy poczuje?

Odpowiedź: Z pewnością tak. Kto uczestniczy w tym, kto to wykonuje, ten czuje.

Z lekcji do artykułu z książki „Szamati”, 23.01.2013


Złudny świat

каббалист Михаэль ЛайтманPytanie: Dlaczego nasza rzeczywistość nosi nazwę iluzorycznej, a duchowa rzeczywistość – ukrytej?

Odpowiedź: Dlatego że naszą rzeczywistość postrzegamy nie tymi zmysłami, którymi można poczuć świat duchowy. W naszej rzeczywistości nie możemy sobie wyobrazić ani na jotę nic z prawdziwego świata duchowego.

Pojawia się pytanie: czy nasza rzeczywistość to gałąź wyższego korzenia? Nie. Jak to możliwe, że ona istnieje? Ona nie istnieje,  jest wymyślona. Dlatego ją nazywa się wymyśloną rzeczywistością, bo nie ma żadnego związku z wyższym światem.

I wszystko, co robię na tym świecie, wszystkie moje wysiłki wpływają na wyższy świat?

Wpływamy na wyższy tylko wtedy, gdy swoim punktem w sercu pragniemy być zaangażowani we wszystkie duchowe stopnie, we wszystkie ujawnienia – poprzez punkt w sercu, a nie poprzez nasze pięć zmysłów. Czy istnieje na tym świecie związek z duchowym we wszystkich naszych działaniach i przykazaniach?

Nie, przecież to wyimaginowany świat.

Wszystkie duchowe stopnie istnieją i wszystkie włączają się w świat Nieskończoności, a ten świat po prostu znika, on nie istnieje. On istnieje tylko w tym przypadku, jeśli istnieje punkt w sercu, z którego wyruszamy po duchowych stopniach. Wszystko pozostałe nosi nazwę zwierzęcego istnienia, jak powiedziano: „Wszyscy są jak zwierzęta”.

W związku z tym w naszym świecie nie ma żadnej wartości, prócz pracy z punktem w sercu, żeby przenieść go przez Machsom i umieścić na duchowej drabinie. I dlatego świat istnieje tylko dla tego, kto to realizuje.

Pytanie: Jeżeli ten świat nie istnieje i jest wymyślony, to dlaczego istnieją wyższe światy, o których słyszymy w tym wymyślonym świecie?

Odpowiedź: Jest prawdziwa rzeczywistość, która istnieje, i jest wyobrażana rzeczywistość, która istnieje w odniesieniu do osób przebywających we śnie. Jaka jest różnica między tym a tym? To jest pytanie…

Dlaczego sen to nie prawdziwa rzeczywistość? Dlaczego teraz nie śnię? Kto udowodni mi, że nie… Może teraz śpię, zaraz zadzwoni budzik, a ja zobaczę, że jeszcze nie wstałem na lekcję?…

W związku z tym, dopóki nie wejdziemy w duchowy świat, dopóki „nie zadzwoni budzik“, nie będziemy wiedzieli, czy znajdujemy się, czy nie w wyimaginowanym świecie. Gdy zaczyniemy ujawniać duchowy świat, po tym jak „przebudzimy się ze snu“, wtedy zobaczymy, że „byliśmy, jak we śnie“.

Z lekcji do artykułu „Nauka kabały i jej istota“, 09.02.2015