Przed bramą łez

Kongres w Charkowie. Warsztat 6

Niestety, nadal jeszcze zwracamy się do Stwórcy egoistycznie. Prosimy o to, aby było nam dobrze. Brakuje nam ciągle tego, aby modlić się za wszystkich.

Na drodze od Malchut do Biny istnieje 39 bram i tylko wtedy, kiedy przejdę już przez wszystkie te bramy, osiągnę stan, który jest nazywany „brama łez”. „Bramy” to po prostu moje wewnętrzne stany, które ciągle się zmieniają, aż pod wpływem Światła skumuluje się we mnie pewna ilość wysiłków jako ,,połączenie z innymi”.

W efekcie przynosi to prawidłowe pragnienie: chcę posiadać właściwość obdarowywania, pragnę osiągnąć tą właściwość nie ze względu na siebie lecz aby zobaczyć Stwórcę szczęśliwego i doprowadzić do Niego całą ludzkość.

Oczywiście nie można tego ująć w słowa. Ten ruch do przodu musi rozwijać się w nas. A do tego czasu płaczemy – ale z tego powodu, że użalamy się nad sobą …

Lecz na tym kongresie wykonaliśmy taki rodzaj pracy, jakiego nie zrobiliśmy jeszcze nigdy. Kto był na poprzednich kongresach, wie o tym, czuję to. Jest to ogromna, poważna praca. Doszliśmy do stanu, o którym nie marzyłem, że przejdę z jakąkolwiek z grup.

I ujawniło się to, co musiało być odkryte: w rzeczywistości nasza modlitwa jest egoistyczna. Bramy są zamknięte. Stwórca stoi za nimi i czeka, abyśmy je otworzyli.

W zasadzie jest to prawidłowy stan: człowiek absolutnie nie wierzy w to, że coś może do niego przyjść, ani w swoje siły, w ogóle w nic – ale pomimo to musi przeć do przodu. I wtedy, z przeciwieństwa tych dwóch odczuć – całkowitej niezdolności poruszania się w kierunku celu i z konieczności, aby zrobić to za wszelką cenę – otworzy się brama. Znajdujemy się już prawie w tym stanie …

Z jednej strony, Wasze łzy, Wasz ruch do celu jest bardzo wzruszający, a z drugiej strony powinniście się z tego czegoś nauczyć. Znajdujemy się w polu czystej fizycznej siły. I chociaż ma ona na nas psychologiczny, emocjonalny wpływ, relacje między nami i tą siłą stanowią jasne, absolutnie zdefiniowane współzależności. Są to formuły i nie można tu nic zrobić.

Łzy pomagają, mają wpływ, jeśli zmieniają pragnienie. Ale to za mało, potrzebujemy ich trochę więcej.

Z 6 warsztatu Kongresu w Charkowie, 18.08.2012