Artykuły z kategorii

Moje myśli na Twitterze, 19.03.18, cz.1

каббалист Михаэль Лайтман Cały proces odkrycia człowiekowi Stwórcy jest opisany w Torze. Tora nie opowiada o życiu ziemskim, a o etapach duchowego rozwoju człowieka: wyjściu spod władzy egoizmu, pragnienia otrzymywać, ku miłości do ludzi, pragnieniu obdarzać – o narodzinach w duchowym świecie.

Po upadkach kabalista powraca do odczuć i świadomości, doświadczając nowych inspiracji. Wtedy wszystko się powtarza, w zawziętości egoizmu, serca Faraona. Tak z „wyjść” zdobywa się Torę – proces odkrycia Stwórcy, osiąga się połączenie ze Stwórcą.

Przechodząc upadki i wzloty, kabalista uczy się ponad nimi pracy Stwórcy (Avodat Haszem): w jaki sposób Stwórca odkrywa w nim egoizm, zatwardziałe serce Faraona, zmuszając trzymać się mocniej nauki i grupy, nawet w stanach Syjon-ecija – bez uczuć i zrozumienia.

Stwórca odkrywa w kabaliście coraz to nowe ego-pragnienia, człowiek upada odczuwając otrzymywanie, jako ważniejsze niż obdarzanie, ale dzięki poręczeniu przyjaciół i OM – Or Makif (Światło otaczające), i nauce, uporczywie powraca do ważności połączenia i obdarzania. Z tych upadków „wyjść” (ecijot – Syjon) buduje ruch.

Ruch duchowy zgodnie z regułą „Jak byk pod jarzmem“ nie jest zależny od odczuć. Mierzy się on ilością wyjść-wejść – upadków-wzniesień, o czym jest powiedziane: „Z Syjonu (jecijot-upadki) wyjdzie Tora”. Ziemia Izraela nazywa się Erec Syjon – wchodzi w nią ten, kto przeszedł upadki.

Jeśli proszę dla siebie – nic nie dostanę. Jeśli proszę dla grupy – osiągnę z nią niewielki duchowy stan (WAK). Jeśli proszę, aby grupa stała się kanałem światła od Stwórcy do ludzi, to całe światło dla świata (GAR) przejdzie przez nas!

Faraon, egoizm jest odwrotną stroną Stwórcy i jest w pełni kontrolowany przez Niego, ponieważ „Nie ma nikogo oprócz Niego”. Człowiek znajduje się pomiędzy tymi dwiema siłami: szczerą i odwrotną, które pracują nad nim zamiennie, aby oczyścić, aby dać koncepcje bliskie obdarzania.

Najważniejsze jest, aby znajdować się w drodze i strzec się, aby z niej nie zejść. Cały czas będzie obciążenie serca, za każdym razem coraz większe, przecież inaczej niemożliwe jest przybliżyć się do wyjścia z Egiptu. Wszystkie etapy muszą się w nas realizować. Nie uciekaj, przegrasz obecny cykl życia!

Zaproponuj pragnienie, podobne do światła, a ono wypełni je. Przecież „Więcej niż cielę chce ssać, krowa chce karmić”. Bierz tyle światła ile chcesz, jeśli jesteś gotowy na otrzymywanie przyjemności z obdarzania. A dopóki nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć, Kabała będzie dla nas ukrytą nauką.

Najważniejszą rzeczą, która jest od nas wymagana – to wrażliwość na pracę wyższego nad nami, „subtelność duszy”, spróbować poczuć, jakie działania Stwórca bezpośrednio wykonuje nad nami, a jakie są ukryte, jako Faraon lub za pomocą innych środków, które są nazywane „ten świat” we mnie.

Ludzkość znajduje się na początku „7 głodnych lat”, gdy poprzednie metody przestały działać. Jeśli nie rozpoczniemy korekty, dojdziemy do wojny światowej. Przyczyną głodu nie jest brak żywności, a to, że systemy państwowe i społeczne przestały funkcjonować – i nie wiadomo, jak dalej zarządzać światem.

W okresie „7 sytych lat” odczuwamy, że połączenie jest na korzyść naszego egoizmu, Faraona. Nie rozumiemy, że przyjdzie nam odciąć się od egoizmu, wiarą ponad wiedzę. Przejście do 7 głodnych lat polega na odkryciu tego, że połączenie musi być bezinteresowne.

Egoizm jest przeciwny połączeniu. Dlatego musimy włączać się w grupę i osiągnąć zjednoczenie „Braci swoich szukam”, aby cieszyć się nim. To „7 sytych lat”. A potem odkryje się egoizm „7 głodnych lat” przeciw zjednoczeniu – „zajęczeli synowie Izraela – aż do ucieczki!

Człowiek sam decyduje, co dla niego nazywa się piekłem i rajem. Są ludzie, dla których oderwanie się od Stwórcy na jedną chwilę – to już piekło. Człowiek powinien widzieć, że w każdej chwili daje się jemu wolność wyboru. Stany piekła i raju nie są determinowane z góry, a przez samego człowieka.

@Michael_Laitman


Czy ludzkie życie jest najważniejsze?

 ÐºÐ°Ð±Ð±Ð°Ð»Ð¸ÑÑ‚ Михаэль Лайтман Okrągły stół niezależnych opinii. Berlin 2006

 Pytanie: Czy mamy prawo postrzegać ludzkie życie, jako ważniejsze niż inne formy życia?

Odpowiedź: Przede wszystkim musimy uświadomić sobie, że ogólny system natury jest zbudowany w sposób piramidalny. U jej podstaw założony jest nieożywiony poziom: cały wszechświat, cała nieożywiona materia, gwiazdy i planety, które w niej istnieją. To jest niższa część piramidy.

Następny poziom to roślinna część na Ziemi, jeszcze wyżej – zwierzęca część na Ziemi, a szczyt piramidy zajmuje mówiący poziom, człowiek – nie zwierzęca część, nie nasze ciało, a mówiący, ludzki poziom w nas.

I dlatego, oczywiście, życie człowieka jest ważniejsze niż wszystkie pozostałe formy i poziomy natury – nie, dlatego że egoistycznie tak tego pragniemy, a dlatego, że włączamy w siebie wszystkie pozostałe formy natury. Jeśli będziemy prawidłowo odnosić się do natury, to naprawimy siebie, a także naprawimy całą naturę w całości.

Wszystkie globalne klęski żywiołowe i problemy spotykające nas – tsunami, susze, szkody, które wyrządzamy naturze, katastrofy ekologiczne– to w istocie nic więcej niż zjawiska rzutowane przez człowieka na naturę. Dlatego też, oczywiście życie ludzkie i jego rola w przyrodzie jest najważniejsza.

Przekonamy się, że poprzez nasz egoistyczny stosunek wobec siebie i natury, sami wywołujemy wszystkie katastrofy i wszystkie nieszczęścia zarówno w społeczeństwie ludzkim, jak i na innych poziomach natury: zwierzęcym, roślinnym, a nawet nieożywionym. Jeśli się zmienimy, z pewnością zmienimy również całą naturę.

Dlatego musimy zrozumieć, że klęski żywiołowe, które pojawiają się w dzisiejszym świecie, oraz nowe, które są jeszcze przed nami, zależą wyłącznie od stosunku człowieka do świata. One nie pojawiają się, bo nagle natura wyszła z równowagi. To my swoimi myślami powodujemy brak równowagi w naturze.

Okrągły stół niezależnych opinii. Berlin 09.09.2006


Wirtualny kongres: na mecie

W naszym pierwszym międzynarodowym wirtualnym kongresie kabalistycznym wzięło udział 170 centrów kabalistycznych i 27 grup wirtualnych, nie licząc początkujących grup na całym świecie.

Podczas tego kongresu przeszliśmy bardzo dobre etapy. I myślę, że takie spotkania musimy robić częściej. Dzięki temu przesuniemy się naprzód. W rzeczywistości, z duchowego punktu widzenia wirtualny kongres symbolizuje połączenie, i absolutne, pełne zjednoczenie między wszystkimi ludźmi, niezależnie od granic. Jakby to była jedna ludzkość, a raczej jeden człowiek, który łączy wszystkie swoje części.

Oznacza to, że połączenie wirtualne jest najlepszym, optymalnym, poprawnym połączeniem, aby zjednoczyć całą ludzkość w system „Adam“. Można powiedzieć, że na tym kongresie wkroczyliśmy na metę. Teraz musimy tylko wzmocnić to połączenie. Oczywiście przed nami jest jeszcze wiele różnych problemów i niuansów. Musimy jeszcze dużo nad tym pracować. Ale w zasadzie znajdujemy się już na początku prostej drogi do Pełnej naprawy.

I jestem bardzo wdzięczny za to Stwórcy, że On dał nam pragnienie, mądrość i warunki, abyśmy mogli się tak zgromadzić. To naprawdę wielka pomoc z Jego strony. Wielkie błogosławieństwo!


Fragmenty z 1-ej lekcji międzynarodowego wirtualnego kongresu 19.10.2018

 ÐºÐ°Ð±Ð±Ð°Ð»Ð¸ÑÑ‚ Михаэль Лайтман Dzisiejsza data jest wyjątkowa: rozpoczął się pierwszy międzynarodowy wirtualny kongres pomiędzy wszystkimi kabalistycznymi grupami z całego świata, które jednoczą się ponad czasem i przestrzenią w jedną wspólną grupę. Jest to bardzo ważne wydarzenie, co szybko stanie się zrozumiałe po wynikach osiągniętych dzięki takiemu spotkaniu.

Ludzkość rozwija się w oparciu o swój egoizm, który przechodzi wielki etap wzrostu i przemiany i doprowadza dzisiaj świat do zagłady i unicestwienia. Światem nie zarządza rozum, a egoistyczne pragnienia, które musimy jakoś okiełznać, co zrobić można tylko z pomocą wyższej siły.

Naukowcy, politycy, ekonomiści zgadzają się z tym, że świat znajduje się na progu katastrofy i wręcz potrzebuje metody zmiany ludzkości. A metoda może być tylko jedna: wznieść się ponad naszą egoistyczną naturę.

Do dnia dzisiejszego ludzkość nie mogła niczego wymyśleć. Ale my posiadamy metodę Kabały, wypróbowaną już tysiące lat temu, która pozwala nam wznieść się ponad siebie, jeśli jednocząc się będziemy pomagać sobie nawzajem i przejawimy między sobą wyższą siłę.

Ta metoda narodziła się trzy i pół tysiąca lat temu w starożytnym Babilonie, a potem nastąpił proces jej przenikania do wszystkich warstw ludzkości. Jeszcze nie wiemy, jak powinna się ona przejawić i na ile przeniknęła wewnątrz ludzkości. Dopiero teraz ona zaczyna się manifestować poprzez nasze grupy.

Dlatego Kabała staje się bardzo pożądana a z drugiej strony nieoczekiwana i odpychająca. Rozum pojmuje jej słuszność, ale nasza egoistyczna istota nie chce jej zaakceptować. Dlatego przed nami stoi zadanie adaptować Kabałę dla całego świata, aby wiele rozrzuconych egoistycznych serc stało się jednym altruistycznym sercem.

Jedynym problemem jest zwrócenie się ku tej sile obdarzania i miłości, która istnieje w naturze, i poproszenie jej, aby zamiast egoistycznej siły rozwijała w nas altruistyczną siłę, wynosząc właściwości połączenia i miłości ponad właściwości egoistycznego otrzymywania.

* * *

Człowiek nie może znaleźć odpowiedzi na pytanie o sens swojego życia i dlatego ucieka przed nim. Przecież, po co miałby niepotrzebnie, bezsensownie cierpieć? On odczuwa się, jako istotę bezwartościową i upokorzoną przez naturę, która jest wciągana przez wir życia, który gdzieś ją niesie. Czy tego chcemy, czy nie, było tak zaplanowane gdzieś, przez kogoś lub przez ślepą naturę i będzie to zrealizowane.

Jak oderwać się od potoku życia, który nieustannie zasysa nas w siebie? Kabaliści radzą zrobić to z pomocą grupy, która wyciągnie nas z tego świata, wzniesie nad nasz egoizm, byśmy patrzyli z wyższego poziomu. Myśląc nie o sobie, a o innych ujrzę prawidłowy obraz natury i prawdziwy świat. Jeśli zdobędę właściwość obdarzania i wejdę w wyższy świat, to wszystko ujrzę niesfałszowane przez mój egoizm.

Aby to zrobić, musisz wejść w grupę, to znaczy podstawić siebie pod jej wpływ, aby ona wyciągnęła ciebie z egoizmu. Człowiek sam nie może wyciągnąć siebie z egoistycznego więzienia.

Musimy dać możliwość zrobienia tego grupie i wtedy to się uda. Grupa posiada wielką siłę, która pozwala mi oderwać się od egoizmu jak kawałek metalu od magnesu.

Z 1-szej lekcji międzynarodowego wirtualnego kongresu, 19.10.2018


Jak system negatywnych sił wpływa na świat?

 ÐºÐ°Ð±Ð±Ð°Ð»Ð¸ÑÑ‚ Михаэль Лайтман Pytanie: Jak system negatywnych sił wpływa na nasz świat?

Odpowiedź: W naszym świecie nie ma systemu, negatywnych ani pozytywnych sił. Oba systemy wpływają tylko na człowieka, który jest przeznaczony do duchowego wywyższenia.

A na zwykłego człowieka to nie wpływa. On żyje swoim zwykłym życiem materialnym i stopniowo zmierza ku temu, aż pewnego dnia zacznie otrzymywać właściwe działania z dwóch stron i rozwijać się.

Z lekcji w języku rosyjskim, 17.06.2018


Fragmenty z porannej lekcji 09.10.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Wyższa rzeczywistość jest jedna – jest to Stwórca, oprócz którego nie istnieje nic. Stwórca – to myśl, zamysł stworzenia, który przejawia się w stosunku do nas, jako źródło dobra, miłości.

Ale dlatego, aby być stworzeniami i czuć Stwórcę, musimy istnieć w przeciwstawnej do Niego właściwości. Wszakże wszystko jest postrzegane tylko z przeciwstawnego stanu, jak ciemność ze światła i światło z ciemności.

Istnieje tylko jedna myśl Stwórcy, w której żyjemy, pływamy w jej nurcie, i oprócz tego nie ma nic. Powiedziane jest, że „Jedną myślą zostało stworzone wszystko”. Ale stworzenie istnieje już poza tą myślą, zamysłem. Stwórca stworzył odwrotny od siebie odcisk, jak pieczęć i jej odcisk.

Stopniowo rozwijamy się wewnątrz tego odcisku, aż do tego stopnia, że czujemy się przeciwieństwem światła, Stwórcy. A nasze zadanie polega na tym, żeby nie próbować niszczyć naszej pierwotnej, egoistycznej, przeciwstawnej do Stwórcy i nawet szkodliwej dla nas właściwości, a podnieść się nad nimi.

Wtedy z jednej strony będziemy przeciwstawni Stwórcy, co nazywa się lewą linią w naszym poznaniu, a z drugiej strony – podobnymi do Stwórcy, co nazywa się prawą linią. Z tych dwóch linii budujemy siebie „kli“, środkową linię.

To duchowe naczynie, organ odczucia, będzie niezależny, ponieważ nie niszczymy naszego przeciwieństwa, nie próbujemy go niwelować. Ale jednocześnie w prawej linii cały czas staramy się upodobnić do Stwórcy.

Na połączeniu tych dwóch linii zbudujemy nasz organ odczuwania, środkową linię, tzw. wiarę ponad wiedzą, miłość ponad nienawiścią, połączenie i jedność nad oddzieleniem i odrzuceniem.

Te dwie odwrotne właściwości cały czas rosną proporcjonalnie w miarę naszego rozwoju, który określa się właśnie ich przeciwieństwem. Zwiększając światło, zwiększamy ciemność. A im większa ciemność, tym bardziej ona zmusza nas do wywoływania większego światła.

* * *

W Księdze Zohar powiedziano, że „Nie ma innego światła oprócz tego, które pochodzi z ciemności”. Pierwotna w stosunku do nas jest ciemność, zło, egoizm, świadomość naszej złej natury. A światło, obdarzanie, miłość są drugorzędne do tego stopnia, do jakiego jesteśmy w stanie stworzyć je ponad naszą ciemnością.

W zależności od tego, na ile możemy pokonać nasz egoizm, podnieść się ponad nim, przy czym nie eliminując go ani nie niszcząc, tworzymy różnicę potencjałów między egoizmem i obdarzaniem, nienawiścią i miłością, która determinuje moc, naszego duchowego stopnia.

* * *

Służenie Stwórcy odbywa się tylko z ciemności. Ciemność jest wspaniałą właściwością, która popycha mnie do Stwórcy, nie daje mi spokoju. Ona określa – kim naprawdę jestem. Wszakże stworzenie zaczyna się od tego, że Stwórca tworzy egoizm, zło. „Tylko ze zła rodzi się dobro” – mówi Księga Zohar. Na ile człowiek wywyższa Stwórcę w swoich oczach, na tyle on sam podnosi się nad swoim pierwotnym złem.

Dlatego doskonałość przejawia się we właściwej kombinacji dobra i zła: nie w lewej linii, w egoizmie, i nie w prawej linii, we właściwości miłości, a właśnie w środkowej linii. Poprzez prawidłowe manipulowanie lewą i prawą linią, budujemy środkową linię.

* * *

Zło jest naszym wielkim pomocnikiem, przecież tylko ze zła możemy potrzebować dobra i zwrócić się ku dobru. Dlatego nie ma dobra, które nie pochodziłoby ze zła, a w tym dobrze wznosi się wielkość Stwórcy. Tacy wielcy egoiści jak my przypominają sobie o Stwórcy tylko wtedy, gdy jest im źle. Właściwe obchodzenie się ze złem i dobrem jest właśnie doskonałą służbą Stwórcy.

Z porannej lekcji 09.10.2018


Fragmenty z porannej lekcji 08.10.2018

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji przygotowawczej do wirtualnego kongresu

Te pragnienia, intencje, pobudzenia, które są w każdym z nas i które doprowadziły nas do Kabały, do grupy, do studiowania nie wystarczą do tego, aby odkryć wyższy świat, Stwórcę.

Tym bardziej, że to odkrycie powinno być z intencją zadowolenia Stwórcy. A sprawić zadowolenie Stwórcy można, tylko dostarczając przyjemność grupie, przyjaciołom, całemu światu, kiedy podnosisz się nad sobą i pracujesz dla nich, życząc im dobra.

Tak jest specjalnie zorganizowane, że budząc się rano, człowiek nie ma w sobie niczego duchowego, nawet jeśli jest on wielkim kabalistą. I nawet jeśli wydaje nam się, że przyjeżdżamy na lekcje z jakąś inspiracją, z wysokim celem, aspiracją, pragnieniem – to wszystko są nasze osobiste pragnienia, które nie mogą być duchowe. One mimo wszystko pochodzą z naszego egoizmu.

Trzeba stopniowo to zrozumieć, oswoić i zaakceptować. Dlatego, przyjeżdżając do grupy, do przyjaciół muszę wyraźnie oddzielić to, co jest we mnie i w nich. Ja sam posiadam tylko zwierzęce pragnienia i aspiracje tego świata. Do czego bym nie dążył, wszystko to związane jest ze mną i nie jest duchowe.

Mogę poważnie dążyć do Stwórcy, tęsknić za światem duchowym, cierpieć z powodu tego, że jeszcze go nie odkryłem, ale to wszystko jest moim, czysto osobistym egoizmem. A pragnienie i intencje, z których przyczyny odkrywa się wyższy świat i Stwórca, można otrzymać tylko od środowiska.

Okazuje się, że wszystkie moje osobiste, najlepsze i silne aspiracje i przeżycia są mimo wszystko egoistyczne, dlatego że pochodzą ode mnie, od egoisty. Duchowe pragnienia, z którymi mogę naprawdę pracować w duchowej przestrzeni i naprawdę zwrócić się do Stwórcy, aby przyszła odpowiedź, można otrzymać tylko od grupy.

Im większa i silniejsza grupa i im większa moja wrażliwość i gotowość, aby otrzymać od niej, tym większe są moje szanse, aby szybko odkryć świat obdarzania, miłości, troski o innych, świat wyjścia z siebie, kiedy wychodzę ze swojego egoizmu i wchodzę w innych.

Wszystkie moje pragnienia, myśli, aspiracje, oczekiwania, pobudzenia, dążenie, aby osiągnąć duchowy świat, są egoistyczne. Jest to tylko początkowy punkt i on jest mój własny. Ale dlatego, aby wyjść z siebie i w rzeczywistości zaprosić wyższą właściwość, muszę podnieść się do właściwości obdarzania. A to można zrobić, tylko jeśli otrzymam inspirację, właściwą intencję od grupy, przyjaciół.

Ja sam ze wszystkimi moimi najpiękniejszymi pobudzeniami mimo wszystko jestem jeszcze egoistą. A wszystko, co otrzymam, wchłonę od przyjaciol, będzie duchowe. Nawet jeśli ich intencje i pobudzenia były egoistyczne, ale we mnie one przekształcaja się w altruistyczne, dlatego że ja przyjmuję je w siebie ponad mój egoizm.

Los ziarna zasadzonego w ziemi zależy całkowicie od środowiska. Jeśli w ziemi jest wilgoć, odpowiednia temperatura, minerały, wtedy ziarno kiełkuje i rodzi nowe życie.

Tak i my potrzebujemy środowiska, z którego wchłaniamy wszystko, co niezbędne do duchowego rozwoju. Przy właściwym nastawieniu wchłaniamy ze środowiska jedynie duchowe. Stwórca tak wszystko organizuje wokół nas, że w ten sposób możemy się rozwijać.

Wszystko, co jest we mnie, to egoizm, a wszystko, co jest poza mną, pod warunkiem, że używam to dla duchowego wzrostu, są to altruistyczne właściwości Biny. Ja muszę je wchłonąć i na nich rozwijać się, zapewniając mój duchowy wzrost.

* * *

Należy wchłonąć pragnienia, kierunek, intencję grupy jak zdrowe ziarno, umieszczone w glebie, wysysuje z niej dla swojego rozwoju wszystkie przydatne minerały. Ja muszę karmić się grupą, jak niemowlę, łapczywie ssące matczyne mleko matki.

Tak samo łapczywie należy wchłaniać wszystko ze środowiska, dlatego że to są właśnie moje duchowe siły. Niech wchłaniam je egoistycznie, ale przy tym stawiam je wyżej siebie, przezwyciężając mój osobisty egoizm, a dlatego one przekształcają się w moje anty-egoistyczne właściwości.

Trzeba obudzić w sobie uczucie duchowego głodu, aby otrzymać od grupy wszystko, co w niej jest, i zbudować z tego swoje duchowe naczynie. I wtedy odkryję w nim takie właściwości, cechy, napełnienia, których teraz nie zauważam, lekceważę je i podświadomie odpycham.

* * *

Należy nastroić się tak, aby cały czas wchłaniać w siebie pragnienia innych do duchowego, ile by ich nie było. Ja zbieram pragnienia przyjaciół, jak kwiaty na polu: jeden, jeszcze jeden i jeszcze. W rezultacie zbiera się u mnie cały bukiet. Jeśli wchłonę pragnienia wszystkich przyjaciół i zwrócę się z nimi do Stwórcy, to bez wątpienia będę posiadał duchowe kli, odpowiednie dla odkrycia wyższej siły.

* * *

Każdy człowiek zobowiązany jest powiedzieć: „Cały świat jest stworzony tylko dla mnie”. A jeśli świat został stworzony dla mnie, to muszę stale zajmować się jego korektą. Ja muszę wchłaniać wszystkie jego pragnienia i modlić się za ich napełnienie, modlić się za świat, to znaczy być pośrednikiem między światem i Stwórcą.

***

Ja podnoszę przez siebie pragnienia niższych do wyższego, stając się przewodnikiem, przez którego z dołu do góry, od świata przeze mnie do Stwórcy, wznosi się MAN, i następnie z góry w dół, od Stwórcy przeze mnie do świata, schodzi MAD. Ja nieustannie zajmuję się tą pracą, a sam jestem niczym i nikim, tylko przekazującym ogniwem.

Z porannej lekcji 08.10.2018


Kim jest człowiek?

каббалист Михаэль Лайтман Pytanie: O ile rozumiem, jeśli usunąć biologiczne ciało, człowiek – to intencja, myśli, uczucia, pragnienia. Jak można to wszystko uporządkować? Kim jest człowiek?

Odpowiedź: Cała materia – to pragnienie rozkoszować się. A uczucia, które pojawiają się w tej materii – to przyjemność lub cierpienie, do których odpowiednio istnieje miłość albo nienawiść.

W materii istnieją trzy poziomy: nieożywiony, roślinny i zwierzęcy. I jest jeszcze jeden gatunek, który nazywa się „człowiek”. Jest to już anomalny stan natury, kiedy sama materia, która odczuwa siebie i wszystko w sobie, zaczyna przekształcać swoje odczucia, kierować nimi, panować nad nimi, zmienia ich orientację, ich ocenę w sobie i w taki sposób robi z siebie coś zupełnie nowego.

Kierując się swoimi odczuciami i możliwością może nadawać tym odczuciom określoną gradację i zmieniać do nich swój stosunek – z miłości na nienawiść i z nienawiści na miłość – ona podnosi się nad swoimi odczuciami i buduje z siebie zupełnie nową istotę, nową właściwość o nazwie „człowiek“.

To nie jest człowiek naszego świata, a duchowy człowiek, to znaczy pragnienie, które zbudowało nad sobą dodatkową główną część, która nadaje temu pragnieniu właściwy punkt – nakierowanie na odniesienie do Stwórcy, a nie odnośnie do swojego pierwotnego stanu, aby rozkoszować się lub cierpieć.

Pytanie: Jaka jest różnica między pragnieniami a uczuciami?

Odpowiedź: Pragnienie – to materia. Uczucia są tym, co czuję w pragnieniach.

Pytanie: Czy nasz umysł daje nam zrozumieć, co czujemy?

Odpowiedź: To zależy od tego, na jakim poziomie się znajdujemy. Na nieożywionym, roślinnym lub zwierzęcym poziomie umysł jest dany po to, aby uciekać od cierpień i przybliżyć się do przyjemności, tj. prawidłowo wybierać orientację: maksymalnie rozkoszować się, minimalnie cierpieć.

A na poziomie „człowiek” rozwija się w nas już główna część – świadomość, osiągająca ten poziom. Wtedy zaczynamy zadawać sobie inne pytania: po co istnieję, dlaczego, jaki jest sens życia? I tutaj pojawia się zupełnie inna orientacja, inne podejście do siebie, do świata, do życia, do istnienia, do celu – czego nie ma u zwierzęcia.

Cel zwierzęcia – to w każdym momencie czuć się maksymalnie komfortowo, bezpiecznie, pewnie. A człowiek nie może tylko tym rozkoszować się i być zadowolonym (jeśli mówimy o człowieku z dużej litery).

Niezależnie od tego, czy tego chce, czy nie, perspektywa, która posuwa go naprzód lub cofa go, może radykalnie wpłynąć na jego odczucie przyjemności lub cierpienia. Dlatego w danej chwili może on preferować cierpienie, aby rozkoszować się w przyszłości.

I ten, kto pomimo cierpień, preferuje inwestowanie w siebie, w szczególną przyszłość, która zawiera się, nawet nie w przyjemnościach lub cierpieniach, a w bardziej wzniosłych celach, w Kabale nazywa się „Człowiek” – „Adam“, co oznacza „podobny do Stwórcy”.

A więc natura obejmuje w sobie nieożywiony, roślinny i zwierzęcy poziom. A człowiek – to ten, kto czyni ze swojej natury podobieństwo do Stwórcy.

Z lekcji w języku rosyjskim, 13.08.2012


Fragmenty z porannej lekcji 26.09.2018, cz.2

каббалист Михаэль Лайтман Z lekcji według artykułu Baal HaSulama „Wzajemne poręczenie”

Naszym zadaniem jest wydostać się spod władzy powszechnego egoizmu: nie z osobistego małego egoizmu każdego, a z jednego wspólnego pragnienia rozkoszować się. Znajdujemy się pod władzą jednego władcy, jednego faraona.

Oznacza to, że już dostaliśmy się do grupy kabalistycznej dążącej do obdarzania, ale nad nami panuje siła niedająca nam się wybawić od złudy naszego własnego egoizmu. Musimy spróbować uciec od niego.

* * *

Wzajemne poręczenie musi być realizowane w materialnych działaniach i w intencjach. Jedno nie może być bez drugiego: nie może być pracy w pragnieniach bez intencji i w intencjach bez pragnień, ponieważ intencja jest budowana nad pragnieniem.

Człowiek musi cały czas dbać o to, aby jego troska o społeczeństwo była wyższa niż jego troska o samego siebie. Przede wszystkim intencja, a już potem działania. Intencja bez działania jest bezpodstawnym duchem, a działanie bez intencji wykonuje tylko głupiec lub małe dziecko. Dlatego musi istnieć intencja, a za nią – działanie.

* * *

Przykład z życia: gdy chłopak i dziewczyna po prostu chodzą razem, to wszystko jest w porządku. Ale, gdy rodzi się im dziecko, oni zaczynają doświadczać ciężaru życia. Dwoje – to nie jest jeszcze rodzina. Rodzina – to wtedy, gdy są dzieci, przynajmniej dwoje: syn i córka. Wtedy młodzi rodzice zaczynają już rozumieć życie.

Dlatego dopóki nie zaczniemy zajmować się ludzkością, nie będziemy wiedzieli, czym jest wzajemne poręczenie między nami. Wszakże nasze poręczenie nie może zostać zrealizowane, dopóki nie zaczniemy troszczyć się o wszystkie nasze dzieci, to jest o całą rzeczywistość, o cały świat, całą ludzkość.

Tak jest zbudowany system. Kiedy każdy zacznie troszczyć się o zewnętrzne kręgi, organizując je, na ich przykładzie on zrozumie, co to jest nasze wzajemne poręczenie i zrealizuje je w sobie. Jeśli zrozumiemy, że powinniśmy je wychowywać dosłownie jak swoje dzieci, wtedy otrzymamy z góry takie siły, ale nie wcześniej. Na razie jesteśmy jeszcze w stanie wolnym i żyjemy dla swojej przyjemności, bez żadnych zobowiązań.

Zaczynając troszczyć się o rozpowszechnianie Kabały w zewnętrznych kręgach, czujemy się odpowiedzialni za świat, w przeciwnym razie on ulegnie zniszczeniu. Stwórca mówi: „Możesz Mnie opuścić, najważniejszą rzeczą jest zachować moją Torę”. A cała Tora jest realizowana w związku z przyjaciółmi.

Stwórca chce całego świata, On chce naprawić naczynie Adama Riszona. Ale Izrael, czyli ci, którzy dążą do Stwórcy, w ogóle nie są uważani za naczynie stworzenia. Oni nazywają się „mnie głowa” (li rosz), czyli są tym adapterem, przez który światło naprawy przechodzi do wszystkich pozostałych dusz.

Kiedy doprowadzimy narody świata do Stwórcy, dusze, w których On chce się odkryć, to sami otrzymamy duchowy postęp w miarę naprawy, którą powinniśmy dać całemu światu.

* * *

W każdej sekundzie przechodzimy przez wiele stanów, których nie rozróżniamy, nie możemy uchwycić. Ale raz na tysiąc lub kilka tysięcy stanów spotyka się taki, gdy odczuwamy zmianę. Rzecz w tym, że zmiany kumulują się, tak jakby licznik się kręcił i w pewnym momencie w nim przeskakuje następna cyfra, i to czuję.

Nie wiemy, dlaczego zmiany przechodzą niezauważalnie, a potem nagle odczuwa się je. Nie jesteśmy w stanie kontrolować tego procesu. Kiedy staniemy się bardziej wrażliwi na zmiany stanów duchowych, to poczujemy zmiany w czasie duchowym. Czas w duchowości to liczba zmian, przez które przechodzimy w naszym związku ze sobą nawzajem. Zgodnie z tym nam bardziej lub mniej przyświeca światło.

Z porannej lekcji 26.09.2018


Prawdziwe i pozorne zarządzanie

 ÐºÐ°Ð±Ð±Ð°Ð»Ð¸ÑÑ‚ Михаэль Лайтман Postrzegamy rzeczywistość z wnętrza nas samych, znajdując się wewnątrz Stwórcy, wewnątrz wyższej siły, oprócz której nic nie istnieje. Istniejemy w pewnej rzeczywistości otoczonej powłoką naszego egoizmu, przez którą widzimy zamiast Stwórcy jakieś inne obrazy i formy – wyobrażoną rzeczywistość, znikający, efemeryczny świat.

Należy starać się neutralizować ten zasłaniający ekran, który nas dezorientuje i przedstawia nam, jakbyśmy widzieli wielki świat i jakieś ruchy w nim, działania, nieożywioną, roślinną i zwierzęcą naturę, ludzi.

Jeśli odkryje się nam prawdziwy wzrok, to ujrzymy prawdziwe zarządzanie – jedną siłę, działającą w całym wszechświecie, dobrą i tworzącą dobro. A poza tym odkryjemy zewnętrzne, fałszywe kierownictwo, mające na celu zdezorientowanie nas.

Wszakże, kiedy przykładamy wysiłki, starając się odkryć prawdziwe zarządzanie, widzimy różne możliwości ominięcia tej złudy i ujrzenia za nią prawdy, przebicia się przez zasłony, które stoją na drodze, aby odkryć, że wszystko to zostało zorganizowane przez Stwórcę, przez jedną dobrą siłę i nikogo innego.

Wyższa siła działa nie tylko wokół nas, eksponując między nami i sobą różnego rodzaju obrazy, bariery, cały świat ukrywający Stwórcę. Ona także znajduje się wewnątrz nas, formując wszystkie nasze myśli, pragnienia i nawet to, że teraz o tym mówię, sam o tym nie wiedząc, że jest to posłane przez Stwórcę.

Wszystko to musimy sobie wyobrazić, odkryć i zacząć żyć w tym uczuciu, dopóki ostatecznie nie utożsamimy się ze Stwórcą. Wszystkie przeszkody powinny być postrzegane, jako pomoc w tym, byśmy dostrzegli Stwórcę działającego w rzeczywistości: zarówno we mnie, jak i na zewnątrz.

Niech pomoże człowiek bliźniemu”, aby odkrył siebie wewnątrz wyższej siły, starając się w każdej sekundzie dostrzec ją i zobaczyć, że wszystkie nasze myśli i pragnienia, wszystkie odczucia pochodzą tylko od Stwórcy i z żadnego innego źródła.

Początek takiego odkrycia nazywa się „duchowym zarodkiem”. Człowiek anuluje się odkrywając, że wszystko pochodzi z jednego źródła, wewnątrz którego on sam się znajduje, jak w łonie matki. A oprócz tego nic nie istnieje.

I jak tylko osiągamy taki stan, natychmiast pojawiają się przeszkody, a przezwyciężając je i odnosząc wszystko tylko do Stwórcy zaczynamy rozwijać się w przeciągu „dziewięciu miesięcy ciąży „. I tak cały czas, do samego końca naprawy.

W przeciągu sześciu tysięcy lat budzi się w nas zepsute pragnienie, a gdy je skorygujemy odkrywamy Stwórcę. W rezultacie osiągamy koniec naprawy, decydując we wszystkich naszych odczuciach, że „nie ma nikogo oprócz Niego”.

Z porannej lekcji 05.10.2018